Oszczędności w PPK. "Jest prawie niemożliwe, żeby stracić"

Pracownicze Plany Kapitałowe mają zapewnić Polakom wyższe świadczenia na starość. Po historii z OFE przyszli emeryci podchodzą do nich jednak z nieufnością. Według szefa Polskiego Funduszu Rozwoju Pawła Borysa zupełnie niepotrzebnie.

Zapis pracownika do programu PPK jest automatyczny, ale można zrezygnować w każdej chwili
Źródło zdjęć: © Pixabay.com
Patryk Skrzat

- Jeżeli chodzi o nasze oszczędności, czyli te nasze 2 proc., to przy dopłacie pracodawcy jest prawie niemożliwe, żeby stracić na tych oszczędnościach, bo na wejściu mamy prawie 100-procentową stopę zwrotu - stwierdził w programie TVP Info Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju.

Przekonywanie do PPK nie jest jednak łatwe. Polacy mają w pamięci obietnice składane przy okazji powstawania Otwartych Funduszy Emerytalnych. Dziś już ich w zasadzie nie ma.

- Nie można obiecywać gruszek na wierzbie, my nie chcemy popełnić błędy tych "wczasów pod palmami", bo PPK są czym innym niż OFE w zasadniczym elemencie. Takim, że OFE nie tworzyły dodatkowego kapitału emerytalnego, bo tylko podzielono składkę. W PPK mówimy o dodatkowych oszczędnościach - zapewnił Borys.

Obejrzyj: Już czas pomyśleć jak mądrze zamknąć rok podatkowy

O co chodzi w PPK?

Pensja mniejsza o drobną kwotę, ale więcej pieniędzy na "jesień życia" - takie są założenia programu. System zakłada, że do PPK zostaną zapisani wszyscy pracujący w wieku od 19 do 55 lat. W sumie to aż 11 mln osób - 9 mln pracujących w sektorze prywatnym, 2 mln w sektorze publicznym. Wprowadzanie PPK rozpoczęto od dużych firm, by stopniowo włączyć do niego wszystkich pracowników.

Co istotne, zapis jest automatyczny, ale można zrezygnować w każdej chwili.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Wybrane dla Ciebie