Ceny paliw w górę. Polacy już reagują
46,5 proc. badanych przez IBRiS ogranicza zakupy po tym, jak wojna w Zatoce Perskiej podniosła ceny paliw i inflację - pisze w czwartek "Rzeczpospolita".
Ostatnie badanie przeprowadzone przez IBRiS na zlecenie "Rzeczpospolitej", obejmujące 1067 respondentów, odsłania, jak konflikt w Zatoce Perskiej wpływa na ekonomiczne decyzje Polaków. Okazuje się, że 21 proc. badanych znacznie zredukowało swoje wydatki, natomiast prawie 53 proc. nie zmieniło dotychczasowych nawyków konsumpcyjnych.
Blisko połowa Polaków tnie wydatki
Znaczący wpływ wzrostu cen paliw odczuli przede wszystkim sympatycy opozycji - aż 54 proc. z nich ograniczyło swoje wydatki. Podobnie zachowuje się 62 proc. niezdecydowanych i niegłosujących. Z kolei wśród zwolenników obecnego rządu tylko 30 proc. deklaruje rezygnację z części zakupów.
Turystyka paliwowa rośnie. Rząd uspokaja kierowców
Ekonomiści przytoczeni w "Rzeczpospolitej" sądzą, że choć konsumpcja prywatna jest istotnym napędem polskiej gospodarki, bieżące ograniczenia w wydatkach nie powinny spowodować natychmiastowego kryzysu. Ważnym założeniem jest jednak oczekiwanie, że sytuacja na rynku ropy wróci do normy. Długotrwałe podwyżki mogą ostatecznie pogorszyć inflację i wpłynąć na decyzje konsumenckie.
Zmiany w cenach mogą dotknąć również taryfy za prąd i gaz, a także spowodować wzrost cen żywności z powodu droższych paliw i nawozów.
"Rzeczpospolita" wskazuje, że obecna sytuacja jest łagodzona dzięki zgromadzonym przez Polaków oszczędnościom. Jak zauważa Marta Petka-Zagajewska z PKO BP, w krótkim okresie możliwa jest stabilizacja konsumpcji kosztem oszczędności, co związane jest z rosnącymi płacami po poprzednich szokach inflacyjnych.
Źróło: PAP, Rzeczpospolita