Dopłaty dla artystów. Rządowy projekt wzbudza emocje

Rząd przyjął projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym artystów. W sieci od razu wybuchł spór o to, czy państwo powinno dopłacać do składek twórców. Krytycy pytają o koszty, ponad 150-osobową Komisję Opiniującą i nowe etaty. Resort kultury odpowiada: to nie przywilej, lecz zabezpieczenie osób pracujących w niestabilnym systemie.

Projekt ustawy o wsparciu artystów składkami ZUS i zdrowotnymiProjekt ustawy o wsparciu artystów składkami ZUS i zdrowotnymi. Na zdjęciu ministra kultury Marta Cienkowska
Źródło zdjęć: © East News, Getty Images | Artur Zawadzki, REPORTER, EvgeniyShkolenko
Bartłomiej Chudy

Rada Ministrów przyjęła we wtorek 26 maja projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny. Aby propozycja, którą wniosła ministra kultury Marta Cienkowska, stała się prawem, musi przejść przez parlament i uzyskać podpis prezydenta.

Nowe przepisy mają objąć artystów, którzy osiągają niskie lub nieregularne dochody. System ma być bezgotówkowy — pieniądze nie trafiałyby na konta twórców, lecz bezpośrednio do ZUS, jako dopłata do składek społecznych i zdrowotnych. Rząd szacuje, że z rozwiązania mogłoby skorzystać ok. 20 tys. osób z szeroko rozumianej branży artystycznej.

Ustawa o artystach. Skąd ten projekt?

Projekt zakłada wprowadzenie statusu artysty zawodowego. Taki status miałby być przyznawany na pięć lat, z możliwością przedłużenia do ośmiu lat w szczególnych przypadkach. Dopłaty miałyby przysługiwać osobom, których średni roczny dochód z trzech poprzednich lat nie przekroczył 125 proc. dwunastokrotności minimalnego wynagrodzenia. W praktyce rząd mówi o progu ok. 68 tys. zł brutto rocznie. Dopłata ma uzupełniać składki do poziomu naliczanego od minimalnego wynagrodzenia.

"Żeby nie być biednym". Twórca giganta tłumaczy, dlaczego wybrał karierę w biznesie

W uzasadnieniu projektu rząd wskazuje na specyfikę pracy artystów. Według danych środowisko zawodowych artystów liczy w Polsce ok. 62 tys. osób. Większość z nich (69 proc.) osiąga dochody niższe niż przeciętne wynagrodzenie, a 30 proc. niższe niż minimalne. Tylko 8,3 proc. ma umowę o pracę na czas nieokreślony, 37 proc. pracuje na podstawie umów o dzieło, a 15,3 proc. nie ma żadnego tytułu do ubezpieczenia.

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego podnosi zwłaszcza argument, że artyści często pracują projektowo i sezonowo, narażając się na wypadnięcie poza system ubezpieczeń. MKiDN podkreśla też, że kultura i sektor kreatywny odpowiadają za ok. 4 proc. PKB, więc "dopłaty mają być inwestycją, a nie tylko wydatkiem".

Dwa organy, w tym 155-osobowa komisja. I dodatki finansowe

Największe emocje wzbudził jednak nie sam mechanizm dopłat, lecz administracyjna obudowa systemu. Przy projekcie mają działać dwa nowe organy - Rada ProgramowaKomisja Opiniująca. Ta pierwsza ma liczyć 15 osób i być powoływana przez ministra kultury na 4-letnią kadencję. Pięciu członków mają wskazywać różni ministrowie.

Sprawdzamy projekt resortu. Przewiduje on wynagrodzenie dla członków Rady nie większe niż 50 proc. wynagrodzenia minimalnego. Na ten rok wychodziłoby to zatem maksymalnie 2403 zł brutto za posiedzenie.

Do zadań członków Rady należeć mają:

- formułowanie rekomendacji w zakresie dotyczącym potrzeb osób wykonujących zawód artystyczny na rynku pracy,

- diagnozowanie potrzeb kwalifikacyjno-zawodowych osób wykonujących zawód artystyczny oraz wydawanie w tym zakresie rekomendacji,

- współpraca z ministerstwami kultury i edukacji w zakresie kształcenia w zawodach istotnych dla kultury w ramach systemu oświaty,

- współpraca z jednostkami samorządu terytorialnego w zakresie dotyczącym osób wykonujących zawód artystyczny,

- monitorowanie i badanie rynku pracy zawodów istotnych dla kultury, w szczególności zawodów artystycznych.

Do tego dochodzi pomysł 155-osobowej Komisji Opiniującej, powoływanej przez ministra kultury, z czego aż 120 członków miałyby wskazywać "organizacje zrzeszające osoby wykonujące zawody artystyczne". Po pięciu członków wskazywać mieliby minister rodziny (nadzorujący ZUS), a także prezes ZUS.

Zadaniem jej członków ma być wyłącznie "wydawanie opinii w sprawach wykonywania zawodu artystycznego oraz posiadania dorobku artystycznego". W tym przypadku przewidziano wynagrodzenia nie większe niż 5 proc. minimalnej krajowej od opinii (w tym roku do 240 zł brutto).

Projekt przewiduje też rolę Centrum Edukacji Artystycznej, które ma zostać przekształcone w CEiPA, czyli Centrum Edukacji i Pracy Artystycznej. To ta instytucja ma obsługiwać system. Status artysty zawodowego ma być przyznawany przez dyrektora CEiPA po opinii Komisji Opiniującej. Resort kultury podkreśla, że opinie mają być wydawane nie przez całe gremium naraz, lecz przez 3–5-osobowe zespoły.

Kluczowy problem: dopłaty czy przejrzystość?

Spór o ustawę o artystach nie sprowadza się wyłącznie do pytania, czy twórcy powinni dostać wsparcie. Równie ważne są pytania o próg dochodowy, sposób potwierdzania statusu artysty, liczbę osób zasiadających w komisjach, wynagrodzenia ekspertów i przejrzystość całego systemu.

Rząd próbuje przedstawić projekt jako rozwiązanie problemu realnej luki w ubezpieczeniach. Krytycy pokazują go jako przykład rozbudowy administracji i kolejnego kosztu dla podatników. Z punktu widzenia finansów publicznych najważniejsze będzie to, czy ustawa zostanie doprecyzowana tak, by wsparcie trafiało do osób faktycznie wypadających z systemu, a nie stało się stałym mechanizmem finansowania środowisk dobrze zorganizowanych przy państwowych instytucjach.

Źródło: gov.pl

Wybrane dla Ciebie