Średnia cena litra benzyny E10 w Niemczech osiągnęła we wtorek rekordowe 2,30 euro. Olej napędowy podrożał do 2,42 euro, niespełna trzy eurocenty poniżej kwietniowego szczytu - podał w środę automobilklub ADAC. W odpowiedzi na wysokie ceny benzyny i oleju napędowego kanclerz Niemiec Friedrich Merz zapowiedział we wtorek wprowadzenie ulg dla kierowców. Na razie rząd nie wie ustalił jeszcze, jak ta pomoc ma dokładnie wyglądać.
Partie koalicji rządowej, CDU i SPD, nie są zgodne co do sposobu wprowadzenia ulg dla kierowców. Podczas gdy socjaldemokraci domagają się m.in. wprowadzenia podatku od nadmiarowych zysków i limitu cen paliw, chadecy podchodzą do tych propozycji sceptycznie. Ministra gospodarki Katherina Reiche woli natomiast bezpośrednie wypłaty dla wybranych grup społecznych, zróżnicowane według dochodu - podała agencja dpa.
DLA CIEBIEMorning Run Club by Opel Astra
Niemieckie media: rządząca koalicja ma ciężki orzech do zgryzienia
Deutsche Welle w swoim przeglądzie mediów zwraca uwagę, że komentatorzy opisują ryzyko, jakie niesie problem wysokich cen paliw, dla partii rządzącej koalicji przed kolejnymi wyborami regionalnymi (20 września zorganizowane zostaną wybory w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim) i wskazują, że temat tankowania stał się jednym z najbardziej drażliwych punktów kampanii w landach.
"Handelsblatt" krytycznie ocenia pomysł ponownego szerokiego subsydiowania paliwa. Dziennik pisze, że kierowcom przy dystrybutorach pozostaje dziś "ucieczka w sarkazm", ale część polityków wyciąga z tego niewłaściwe wnioski, domagając się mocnej interwencji w ceny.
Gazeta podkreśla, że nie jest potrzebna "polityka z lania jak z konewki, na której korzysta każdy kierowca niezależnie od jego rzeczywistych potrzeb". Zamiast powszechnych ulg, popiera propozycję minister gospodarki Katheriny Reiche, by wsparcie kierować do gospodarstw o niskich dochodach, bez "bezskutecznego marnowania miliardów podatników".
"Nürnberger Nachrichten" akcentuje przede wszystkim wymiar społeczny. Przytacza coraz częściej słyszane zdanie: "Oni (partie rządzącej koalicji - przyp. red.) nie potrafią nam pomóc rozwiązywać codziennych problemów" i przekonuje, że koalicja powinna potraktować sytuację poważnie po tym, jak w wyborach w Saksonii-Anhalcie, gdzie blisko 44 proc. głosów zdobyła antyestablishmentowa AfD.
W podobnym tonie "Münchner Merkur" ocenia, że drogie paliwo może stać się dla władzy równie groźne jak dawniej drogie pieczywo. "W historii wystarczająco wiele rządów upadło przez wysokie ceny chleba. W czasach współczesnych to cena paliwa doprowadza wyborców do wrzenia" – pisze dziennik, wskazując także na grę tematem przed wyborami w Meklemburgii-Pomorzu Przednim.
Z kolei "Stuttgarter Zeitung" zwraca uwagę, że "na stacjach benzynowych głos ludu brzmi obecnie szczególnie donośnie", a kierowcy czują się "oskubani". Dziennik opisuje, że rośnie presja na "limit cen", a osłabiony kanclerz Merz ulega tej presji "wbrew wszystkim ekonomicznym radom".
Praktyczne wątpliwości podnosi "Märkische Oderzeitung": ponowne obniżenie podatku energetycznego kosztowałoby miliardy, a szybkie wprowadzenie podatku od nadzwyczajnych zysków miałoby być trudne. Gazeta ostrzega też, że bezpośrednie wypłaty dla osób o niskich dochodach mogłyby stworzyć "biurokratycznego potwora", a limit cen paliw – ograniczyć konkurencję; jako przykład podaje Węgry, gdzie w 2022 r. regulacja skończyła się niedoborami i została zniesiona w pośpiechu.