W połowie czerwca rząd poinformował, że od nowego roku wynagrodzenia w budżetówce pójdą w górę o 3 procent. To niewiele więcej od prognozowanej na 2027 r. inflacji, która wyniesie według Ministerstwa Finansów średnio 2,5 procent.
Przed weekendem o rządowej propozycji podwyżek dyskutowali członkowie zespołu problemowego ds. budżetu, wynagrodzeń i świadczeń socjalnych Rady Dialogu Społecznego (RDS). Zasiadający tam przedstawiciele organizacji pracodawców i związków zawodowych przyjęli wspólne stanowisko, w którym krytykują ofertę złożoną przez Radę Ministrów - wynika z ustaleń money.pl.
"Prowadzona od kilku lat polityka kształtowania wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej prowadzi do pogłębiania problemów kadrowych oraz utrwalania zjawiska spłaszczenia wynagrodzeń" - czytamy w dokumencie.
Piwo tańsze niż woda. Ujawnia, jak to możliwe
"Ogranicza to możliwość pozyskiwania i zatrzymywania wysoko wykwalifikowanych pracowników, osłabia motywacyjny charakter wynagrodzeń oraz negatywnie wpływa na efektywność realizacji zadań publicznych" - stwierdzają członkowie zespołu w RDS.
"Partnerzy społeczni zwracają ponadto uwagę, że kadry sektora finansów publicznych stanowią zarazem infrastrukturę odporności państwa. Utrzymujące się luki kadrowe oraz wysoka rotacja pracowników, wynikające z niekonkurencyjnego poziomu wynagrodzeń, osłabiają zdolność instytucji publicznych do skutecznego wykonywania ustawowych zadań oraz realizacji międzynarodowych zobowiązań Polski" - argumentują przedstawiciele związków zawodowych i organizacji pracodawców.
Negatywna ocena rządowej propozycji
Strona społeczna podkreśla, że niedobory kadrowe i wysoka rotacja pracowników w sektorze publicznym przekładają się na wydłużanie postępowań administracyjnych czy obniżenie jakości oferowanych usług, co w konsekwencji podnosi też koszty prowadzenia działalności gospodarczej.
"Mając powyższe na uwadze, partnerzy społeczni, pomimo odmiennych oczekiwań co do minimalnej skali wzrostu wynagrodzeń w 2027 r., zgodnie negatywnie oceniają zaproponowany średnioroczny wskaźnik wzrostu wynagrodzeń" - czytamy.
Według naszych informacji pod stanowiskiem zespołu podpisały się niemal wszystkie organizacje pracodawców i centrale związkowe reprezentowane w Radzie Dialogu Społecznego. Przeciw podjęciu uchwały miał głosować jedynie przedstawiciel NSZZ "Solidarność". Mimo to dokument jest wiążący i stanowi wspólny głos strony społecznej w negocjacjach z rządem.
Chcą nie tylko wyższych podwyżek
Autorzy stanowiska domagają się nie tylko przedstawienia nowej, lepszej oferty w sprawie podwyżek. "Partnerzy społeczni wnoszą również, aby wzrost wynagrodzeń uwzględniał motywacyjny komponent wynagrodzeń oraz zapewniał wyższy wzrost płac pracowników otrzymujących najniższe wynagrodzenia w państwowej sferze budżetowej" - czytamy w dokumencie.
Strona społeczna chce również przyspieszenia prac nad zupełnie nowym sposobem wynagradzania pracowników budżetówki. "Nowy model powinien opierać się na zasadach sprawiedliwości, przejrzystości i konkurencyjności oraz zapewniać możliwość odpowiedniego różnicowania wynagrodzeń w zależności od kompetencji, odpowiedzialności i efektów pracy, przy jednoczesnym ograniczaniu nieuzasadnionych różnic płacowych pomiędzy instytucjami o zbliżonym charakterze zadań i wymaganiach kompetencyjnych" - podkreślają wspólnie związkowcy i pracodawcy.
Związki zawodowe i organizacje pracodawców zrzeszone w RDS już raz połączyły siły w negocjacjach z rządem. W zeszłym roku jednogłośnie przyjęły uchwałę, w której skrytykowano propozycję podniesienia płac w sektorze publicznym. Był to pierwszy taki przypadek w historii Rady. Rządzący również oferowali wówczas podwyżki na poziomie 3 proc. i - pomimo krytyki strony społecznej - wskaźnik waloryzacji pensji pozostał bez zmian.
Stanowisko przyjęte w tym roku przez zespół w RDS nie jest dla rządu wiążące. Rada Ministrów samodzielnie zdecyduje o wysokości przyszłorocznych podwyżek w trakcie prac nad budżetem państwa.