Zmiany w emeryturach. "Od tego rozpoczęłabym rozmowy"

"Instrumentalne grzebanie w prawie emerytalnym sieje tylko chaos i niepokój w społeczeństwie" - napisała na portalu X Paulina Hennig-Kloska. Ministra klimatu i środowiska dodała, że "zmiany w emeryturach nie mogą być doraźne".

Paulina Hennig-KloskaPaulina Hennig-Kloska
Źródło zdjęć: © PAP | Marek Zakrzewski
Piotr Bera
I powinny być też dodatkowe rozwiązania. Być może, jeżeli kobieta ma dzieci, to wtedy jest inny wiek emerytalny. A jeżeli nie ma dzieci - a dzisiaj co druga kobieta młoda ma taki najczęściej wybór życiowy, że nie ma dzieci - to powinna mieć tak samo ustawiony system emerytalny jak mężczyźni - powiedziała Pełczyńska-Nałęcz.

Przypomnijmy, że wiek emerytalny kobiet w Polsce wynosi 60 lat, a mężczyzn 65 lat. Teraz głos ws. emerytur zabrała Paulina Hennig-Kloska. Jej zdaniem "zmiany w emeryturach nie mogą być doraźne, wywracane z kadencji na kadencję. By zmiany systemu miały sens potrzebny jest szeroki konsensus polityczny".

"Punktem wyjścia wszelkich rozmów musi być koszt utrzymania systemu, który jedno pokolenie pozostawia drugiemu. Największe wyzwanie dziś to utrzymanie emerytur szczytu lat 70-80. Rozwiązaniem miał być Fundusz Rezerwy Demograficznej, który został rozmontowany przez PiS. Jego realne wzmocnienie i zabezpieczenie to temat, od którego rozpoczęłabym rozmowy. Temat ważny dla naszych dzieci i wnuków" - napisała Hennig-Kloska.

Czym jest Fundusz Rezerwy Demograficznej

Fundusz Rezerwy Demograficznej to w zamyśle pieniądze na czarną godzinę, szykowane na czas, gdy system emerytalny stanie się zbyt dużym obciążeniem dla finansów państwa. Fundusz powołano do życia w 1998 r. W 2023 r. rząd Mateusza Morawieckiego zaciągnął pożyczkę z FRD, żeby wypłacić trzynastą emeryturę. Jej spłata planowana jest na lata 2028-2037 r. - To jest tak, jakby ktoś pożyczał sobie z jednej kieszeni do drugiej - mówił trzy lata temu Morawiecki.

Źródło: X

Wybrane dla Ciebie