"W medycynie praktycznie nie ma finansowego 'sufitu' i jest mnóstwo możliwości dorabiania. Ale trzeba to sobie powiedzieć głośno: wysokie zarobki to efekt lat wyrzeczeń i tytanicznej pracy" - napisała kilka tygodni temu w sieci Ada Kaczmarek, lekarka w trakcie specjalizacji z psychiatrii.
Zaznaczyła, że wysokie zarobki lekarzy są efektem lat wyrzeczeń, intensywnej pracy, często kosztem własnego snu, zdrowia i czasu dla rodziny. "Nikt tu nie dostaje niczego za darmo" - podsumowała lekarka. Przyjrzeliśmy się, jak wyglądają początki drogi przyszłych lekarzy w czasie, gdy nabywają wiedzę i pierwsze praktyki za pieniądze podatników.
Profesor Mariusz Klencki, dyrektor Departamentu Rozwoju Kadr Medycznych w Ministerstwie Zdrowia powiedział w czerwcu "Rzeczpospolitej", że właściwym punktem odniesienia w przypadku kosztów wykształcenia przyszłych lekarzy na uniwersytetach (6-letnie studia) jest kwota 330 tys. zł. Zaznaczył, że jest to mediana, to znaczy, że w przypadku połowy studentów medycyny koszty są wyższe niż 330 tys. zł, a w przypadku drugiej połowy - niższe.
Koszt kształcenia lekarzy w Polsce
To jednak dopiero pierwszy etap "formowania" przyszłego lekarza, "uzbrajania" medyka w wiedzę teoretyczną. Po niej przychodzi staż podyplomowy, którego koszt prof. Klencki oszacował na 180 tys. zł.
Państwo robi porządki w B2B. I wybrało najgorszy możliwy wariant [OPINIA]
Samo Ministerstwo Zdrowia nie przytacza obecnie szacunkowych kwot, jakie państwo wykłada na edukację przyszłych medyków, choć podobne informacje ujawniło w przeszłości. Niemal pięć lat temu, w sierpniu 2021 r. resort zdrowia informował, że koszt kształcenia obejmujący okres 6-letnich studiów na kierunku lekarskim w Polsce wynosił, w zależności od uczelni, od 200 do 250 tys. zł. Był to jednak czas przed "wystrzałem" inflacji, która podwyższyła koszty życia, a za nimi edukacji przyszłych medyków.
Po podniesieniu tych kwot o średnioroczną inflację z lat 2022–2025 mierzoną danymi GUS wychodzi, że widełki poszły w górę do przedziału 274 - 342 tys. zł. W tym też przedziale mieści się mediana, o której wspomniał prof. Klencki. Poprosiliśmy resort zdrowia o informację o obecnych kosztach, jakie ponosi państwo przy edukacji przyszłych lekarzy. Opublikujemy ją, gdy tylko uzyskamy odpowiedź.
Innym punktem odniesienia przy kosztach kształcenia medyków jest maksymalna wysokość kredytu na płatne studia medyczne. Na rok akademicki 2026/2027 MZ ustaliło ją w kwocie maks. 22 tys. zł za semestr. Oznacza to, że 12 semestrów (sześć lat studiów medycznych) daje łączną kwotę 264 tys. zł. Zaznaczmy, że jest to limit pomocy finansowej, który może nie pokrywać całego czesnego.
Jeszcze inny punkt to aktualne opłaty za niestacjonarne studia lekarskie na uczelniach publicznych. Również w tych przypadkach koszty sprowadzają się do przedziału 300–350 tys. zł:
- Gdański Uniwersytet Medyczny: 26 tys. zł za semestr, czyli 312 tys. zł za sześć lat;
- Uniwersytet Medyczny w Poznaniu: 56 tys. zł za rok, a po 6 latach - 342 tys. zł;
- Śląski Uniwersytet Medyczny: 57 tys. zł rocznie, czyli 342 tys. zł.
Na Uniwersytecie Andrzeja Frycza Modrzewskiego w Krakowie, jednej z większych uczelni prywatnych w Polsce, cennik dla rocznika 2026/2027 zaczyna się od 60 tys. zł za pierwszy rok i kończy na 64 tys. zł za szósty, ostatni rok. Łączny koszt edukacji wynosi tutaj 372 tys. zł za sześć lat. Zdecydowanie drożej jest na Uczelni Łazarskiego, gdzie opłata rośnie od 37 tys. zł za semestr na pierwszym roku do 46 tys. zł na szóstym. Łącznie daje to blisko pół miliona złotych (494 tys. zł).
Rezydentura. Od lipca młodzi lekarze dostali podwyżki
Tyle odniesień do uczelni i kosztów studiów. Po uzyskaniu magistra i przejściu przez staż podyplomowy młody lekarz może dalej zdobywać specjalizację w ramach rezydentury. Jest to kolejny etap opłacany z pieniędzy publicznych. Młodzi medycy zdobywają pierwsze szlify zawodowe, zostając zatrudnionymi w podmiotach ochrony zdrowia i równolegle zdobywają uprawnienia w wybranej dziedzinie.
Koszty rezydentury są zależne od samej specjalizacji. U jednych lekarzy trwa to cztery lata, u innych nawet dziesięć.
W związku z coroczną waloryzacją wynagrodzeń od 1 lipca Ministerstwo Zdrowia przygotowało projekt rozporządzenia określającego pensje lekarzy rezydentów. Średnio rosną one o 8,8 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem.
MZ dzieli w rozporządzeniu stawki dla rezydentów wyłącznie na dwie grupy - lepiej płatne 23 specjalizacje priorytetowe i pozostałe. Do pierwszej z grup należą m.in.: anestezjologia i intensywna terapia, chirurgia dziecięca ogólna oraz onkologiczna, choroby wewnętrzne, geriatria, hematologia, medycyna ratunkowa, medycyna rodzinna, neonatologia, neurologia, pediatria, psychiatria, psychiatria dzieci i młodzieży, onkologia kliniczna oraz radioterapia onkologiczna.
Lekarz rezydent, szkolący się w jednym z tych kierunków, może liczyć od lipca br. na 11 654,76 zł miesięcznie w pierwszych dwóch latach. Po dwóch latach wynagrodzenie zasadnicze urośnie do 12 714,29 zł miesięcznie. Przy założeniu 5-letniej rezydentury daje to łącznie ok. 735 tys. zł brutto wynagrodzenia zasadniczego.
W przypadku pozostałych specjalizacji projekt zakłada stawkę 10 595,24 zł w pierwszych dwóch latach, a potem 10 913,10 zł miesięcznie. Pięcioletnia rezydentura przyniesie w tym przypadku wynagrodzenie na poziomie ok. 645 tys. zł brutto.
Doliczając zarobki na tym poziomie do kosztów wykształcenia i stażu mamy już sumę wyraźnie przekraczającą 1 mln zł na jednego lekarza ze specjalizacją, już z wypłatami w czasie rezydentury. I to wszystko w ramach systemu, który - jak twierdzą niektórzy lekarze - nie dał im "nic za darmo".
Miliardy włożone w lekarzy, którzy wyjechali? Trudno to policzyć
Temat kosztów edukacji przyszłych lekarzy bywał w przeszłości poruszany przez czołowych polityków. W 2018 r. premier Mateusz Morawiecki stwierdził, że "za wykształcenie lekarzy, którzy do tej pory wyjechali z Polski, zapłaciliśmy 30 mld złotych". Najwyższa Izba Kontroli szacowała te nakłady znacząco niżej, opierając się na zaświadczeniach wydawanych przez samorząd lekarski. "Od 1 maja 2004 r., czyli od wejścia Polski do Unii Europejskiej, do 2019 r. liczba wydanych zaświadczeń tylko lekarzom (z wyłączeniem lekarzy specjalistów) wyniosła ok. 16 tys. osób. Przyjmując, że wszyscy lekarze, którzy pobrali zaświadczenie i ukończyli bezpłatne studia, wyjechali do pracy w UE, koszt dla budżetu państwa wyniósł ok. 4 mld zł" - wnioskowała Izba.
W latach 2020–2024 wydano odpowiednio łącznie ponad 2,7 tys. zaświadczeń związanych z uznawaniem kwalifikacji polskich lekarzy za granicą. Zaznaczmy, że te dane dowodzą samego zainteresowania pracą za granicą, nie pokazując liczby lekarzy-emigrantów, którzy podjęli pracę w branży poza Polską. Przez dwie dekady członkostwa w UE wyszło więc 18,7 tys. zaświadczeń - mnożąc to przez uśredniony obecny koszt wykształcenia lekarza na studiach (330 tys. zł), daje to łączne nakłady w latach 2004-2024 na poziomie ok. 6,2 mld zł. Zaznaczmy, że to jedynie orientacyjna suma. Nie uwzględnia stażu i rezydentury, które - przy późniejszym opuszczeniu Polski przez wybranych medyków - podbijają koszty.