Politycy i tajemnicze fundacje. Czas prześwietlić "interesiki" [OPINIA]

Nowe wątki wokół afery Zondacrypto pokazują, że przydałby się mechanizm prawny, który skrupulatnie prześwietlałby przeróżne fundacje i organizacje tworzone przez polityków. Prawdziwy problem zaczyna się, kiedy przepuszczane przez nie środki mogą służyć do budowania politycznych zobowiązań – pisze w opinii dla money.pl Kamil Fejfer.

Zbigniew Ziobro w 2025 r.Zbigniew Ziobro w 2025 r.
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, Agencja Wyborcza.pl, GETTY | Slawomir Kaminski
Kamil Fejfer

Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.

Afera Zondacrypto znów rozgrzewa debatę publiczną. Choć jej początki sięgają kwietnia bieżącego roku, kiedy dziennikarze Wirtualnej Polski i money.pl jako pierwsi poinformowali, że instytucja traci płynność, a oszczędności (oraz środki z szemranych interesów) tysięcy Polaków są zagrożone, to w ostatnim czasie na znaczeniu zyskują kolejne jej polityczne wątki. Jednym z nich są fundacje prawicowych polityków.


DLA CIEBIE
Dlaczego tak trudno znaleźć dobrą pracę? Piotr Nowosielski II Pierwsza Praca #3 


W przypadku afery z firmą Przemysława Krala na pierwszy plan wysuwają się dwie organizacje. Pierwszą z nich jest Instytut Polski Suwerennej, którego prezesem jest były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Kral wsparł Instytut Polski Suwerennej kwotą 450 tys. zł. Więcej o tym w artykule poniżej:

Druga z kolei to fundacja Dobry Rząd, na której czele stoi Przemysław Wipler z Konfederacji.

Zacznijmy od tej pierwszej. Według doniesień portalu Onet.pl, gdyby nie pieniądze, które przekazała kancelaria Przemysława Krala, Instytut Polski Suwerennej nie miałby środków na swoją działalność.

Już w kwietniu o przekazanych fundacji środkach mówił Donald Tusk. "To bezczelna próba odwracania uwagi od afery pedofilskiej kompromitującej środowisko polityczne Donalda Tuska i od kompromitacji jego rządu, jak zapaść w służbie zdrowia" – komentowała wtedy organizacja Ziobry.

"450 tys. zł darowizn"

"Członkowie zarządu fundacji nie znają osobiście i nie utrzymują kontaktów z panem Przemysławem Kralem, którego kancelaria prawna wsparła fundację na w pełni przejrzystej zasadzie. Nie uzależniała przy tym wpłaty od żadnych warunków ani tym bardziej nie podejmowała tematu rynku kryptowalut" – oświadczała wówczas organizacja.

"Kancelaria Adwokacka Przemysław Kral wpłaciła łącznie 450 tys. zł darowizn na cele statutowe fundacji w 2025 r. Wraz z funduszem założycielskim (500 zł) stanowią przychody organizacji w 2025 r." – tak odpowiedział członek zarządu Fundacji Instytut Polski Suwerennej Piotr Cieplucha na jedno z pytań Onetu (w komisji rewizyjnej organizacji zasiada między innymi Jan Paweł Ziobro, brat byłego ministra sprawiedliwości).

Ani śladu raportów czy opracowań

Ciekawie robi się, kiedy zajrzymy na stronę, która wygląda na witrynę fundacji Zbigniewa Ziobry (zgadzają się adres domeny, KRS i adres fundacji). Otóż wygląda ona jak praca zaliczeniowa z 2010 r. ucznia podstawówki na lekcję informatyki (z elementami AI-slopowej grafiki).

Nie znajdziemy na niej w zasadzie żadnych interesujących informacji. W sekcji "Czym się zajmujemy" jest tylko kilka myślników, które wydają się zrobione na szybko w stylu "żeby coś było na stronie".

IPS
© instytutpolskisuwerennej.pl | skrin

Podstrona z największą ilością informacji odnosi się do RODO. Ani śladu raportów, opracowań, postów, aktualności. Po prostu szkolny szkic strony. Ale to jeszcze nie koniec, bo dziennikarze wspomnianego Onetu udali się pod adres widniejący w KRS FIPS, czyli na ulicę Zgierską 40/12 w Łodzi i odkryli tam biuro pośrednictwa nieruchomości.

"Wypytywani przez Onet lokatorzy kamienicy przy Zgierskiej 40 nie mają zielonego pojęcia, że sąsiadują z prezesem Ziobrą i jego fundacją" – informował dziennikarz Maciej Kałach.

Na co więc poszły pieniądze? Pytany przez portal Cieplucha stwierdza, że fundacja "przygotowała treść i uzasadnienie obywatelskiego projektu ustawy Stop Pakt, umożliwiającego wstrzymanie obowiązywania paktu migracyjnego w Polsce".

Jeśli chodzi o inne projekty, to konkretów brak. Nie widać ich również na wspomnianej stronie internetowej. Zbigniew Ziobro za to w swoim oświadczeniu majątkowym zadeklarował pożyczkę od fundacji w wysokości 57 tys. zł netto na obronę prawną podczas pobytu na Węgrzech.

Wipler, 70 tys. euro i wizyta w Monako

To teraz fundacja Przemysława Wiplera. Dobremu Rządowi spółka Expo Fair Service House należąca do prezesa Zondacrypto przekazała 70 tys. euro. Przemysław Wipler jednak odcina się od sugestii, że mógł "mediować" między Kralem a środowiskiem Karola Nawrockiego.

"Na żadnym etapie nie uczestniczyłem w sposób proaktywny w procesie legislacyjnym, poza tym, że głosowałem na sali plenarnej zgodnie z oficjalnym stanowiskiem klubu parlamentarnego" – oświadczył polityk Konfederacji. Prawdą jest jednak, że wielokrotnie wypowiadał się w sposób przychylny wobec kryptowalut.

Mało tego, jak informował money.pl, w lipcu 2025 r. poseł Przemysław Wipler (oraz jego wspólnik Michał Krzymowski) polecieli do Monako odwiedzić Przemysława Krala w luksusowym hotelu Le Meridien Beach Plaza. "Zaledwie pięć dni po powrocie z Monako poseł Wipler wyszedł na mównicę sejmową, potępiając rządzących za odmowę możliwości rejestracji na giełdzie Zondacrypto za pomocą aplikacji mObywatel" – opisywał money.pl.

Czas prześwietlić "interesiki"

Nie jest wielką tajemnicą, że organizacje pozarządowe służą politykom jako "przechowalnie" w czasie posuchy. Pełnią również funkcje konsolidowania środowisk przez mnożenie stanowisk, zlecanie ekspertyz i innych prac (czy też "prac") dla krewnych i znajomych królika.

Prawdziwy problem zaczyna się wtedy, kiedy środki przepuszczane przez tego typu organizacje mogą służyć do budowania politycznych zobowiązań.

Być może więc w przypadku polityków oraz osób z ich bliskiego otoczenia przydałby się jakiś mechanizm prawny, który w sposób bardziej skrupulatny prześwietlałby nie tylko legalność uzyskiwania, ale i celowość wydatkowania środków pozyskanych na zewnątrz.

Oczywiście organizacje pozarządowe już podlegają nadzorowi, natomiast z uwagi na newralgiczne umiejscowienie polityków w systemie tworzenia prawa, a więc również z uwagi na możliwość wpływania na nich z zewnątrz, powinniśmy mieć lepsze narzędzia, żeby się całemu temu procederowi przyglądać. Problemem jest jednak to, że takie instrumenty mogliby stworzyć politycy. A im, bez względu na to, z jakiej są opcji, nieszczególnie zależy, żeby ktoś prześwietlał ich interesiki.

Wybrane dla Ciebie