"Stały się standardem". Ekspert: widać to w cenach mieszkań
W lutym ceny ofertowe mieszkań na rynku wtórnym w dużych miastach zwykle były wyższe niż rok temu - wynika z danych Morizon-Gratka. Jak podaje "Fakt", kupujący coraz częściej negocjują i powszechnie uzyskują rabaty, sięgające kilkudziesięciu, a nawet powyżej 100 tysięcy złotych.
Początek roku na rynku mieszkaniowym różnił się od wcześniejszych lat. Według analizy Grupy Morizon-Gratka aktywność kupujących i sprzedających, słabsza już od początku grudnia ubiegłego roku, nie odbiła w styczniu, tylko przeciągnęła się na ferie oraz okres silnych mrozów. Dostrzeżono jednocześnie, że praktyką stały się upusty przy zakupie mieszkań.
Upusty od cen wywoławczych stały się standardem, a oferty wyraźnie przeszacowane często pozostają poza kręgiem zainteresowania kupujących - powiedział Marcin Drogomirecki, ekspert rynku nieruchomości Grupy Morizon-Gratka, cytowany przez "Fakt".
Ceny mieszkań na rynku wtórnym
Odwilż, zarówno pogodowa, jak i rynkowa, nastąpiła dopiero w drugiej połowie lutego. O ile jednak po stronie popytowej widać już wyraźne ożywienie, o tyle aktywność strony podażowej — zwłaszcza w segmencie najbardziej poszukiwanych ofert — wciąż pozostaje umiarkowana - mówi Marcin Drogomirecki.
"Kompletnie niespodziewana sytuacja". Oto dlaczego klient zamówił prywatny samolot
Z danych Morizon-Gratka wynika, że średnie ceny ofertowe w lutym były w niemal wszystkich analizowanych miastach wyższe niż rok wcześniej, średnio o 2,7 proc. Największe wzrosty dotyczyły: Gdańska, Bydgoszczy i Olsztyna (ok. 5 proc.). W Krakowie wzrost wyniósł 2,6 proc., a w Warszawie ceny ledwo drgnęły (plus 0,3 proc.). W Łodzi odnotowano spadek o 2,3 proc.
Autorzy analizy zaznaczają, że niewielkie wzrosty rok do roku mają związek z większym udziałem w podaży mieszkań w relatywnie nowych budynkach, wykończonych i wyposażonych w ostatnich latach.
Na ustabilizowanym rynku, a taki mamy już od wielu miesięcy, klienci podchodzą z dystansem do ofert wyraźnie przeszacowanych. Nie odczuwając presji czasu — bo będzie drożej, bo przepadnie szansa na kredyt, itp. — nie są skłonni do kompromisów. Wolą wstrzymać się z zakupem, niż przekroczyć zaplanowany budżet - wyjaśnia Marcin Drogomirecki.
I wskazuje, że zależnie od oferty, kupujący mogą liczyć na upusty od kilku do nawet kilkunastu procent ceny ofertowej. To może dać kwoty od kilkudziesięciu tys. do nawet ponad 100 tys. zł.
Źródło: fakt.pl