Chaos na rynku krypto. Firmy ruszyły po licencje za granicę, Polska traci kontrolę

Brak krajowych przepisów nie zatrzymał rynku krypto. Duże firmy zdobywają licencje za granicą, mniejsze znikają albo schodzą do szarej strefy. Ekspert ostrzega przed "turystyką licencyjną", słabszą ochroną klientów i utratą konkurencyjności przez polski biznes.

Polityczna wojna o ustawę o kryptoaktywachPolityczna wojna o ustawę o kryptoaktywach
Źródło zdjęć: © Getty Images | Artur Widak, Chan Long Hei, Marcin Golba, ZipZapic.com
Karolina Wysota

W piątek Sejm głosował nad odrzuceniem prezydenckiego weta do ustawy o kryptoaktywach. Za było 241 posłów, 198 przeciw, a trzech wstrzymało się od głosu. Do odrzucenia weta potrzebnych było 266 głosów. Ustawa po raz kolejny upadła. 

To nie oznacza, że Polska pozostaje poza unijnymi regulacjami rynku kryptowalut. Rozporządzenie MiCA obowiązuje bezpośrednio we wszystkich państwach Unii Europejskiej. Polska nadal nie uchwaliła jednak przepisów wskazujących krajowy organ odpowiedzialny za ich wykonywanie. Miała nim zostać Komisja Nadzoru Finansowego. 


DLA CIEBIE
Największe błędy przy wysyłaniu CV i szukaniu pracy - Filip Sobel II Pierwsza Praca #6 


- Jesteśmy w sytuacji, w której nie mamy wyznaczonego organu właściwego do sprawowania kontroli nad tym, co się dzieje na rynku. Ani KNF, ani żadna inna instytucja publiczna nie ma umocowania do wykonywania przewidzianych w tym rozporządzeniu kompetencji nadzorczych, w tym do formalnej współpracy i wymiany informacji z organami innych państw członkowskich. Powstaje w ten sposób swoista luka w nadzorze nad rynkiem - wskazuje w rozmowie z money.pl Piotr Brewiński, prezes fundacji FinTech Poland. 

Jesteśmy jako klienci skazani na efektywność nadzorów w innych krajach członkowskich - dodaje. 

Zmarnowane lata 

Komisja Europejska przedstawiła projekt MiCA we wrześniu 2020 r. Niespełna trzy lata później, w czerwcu 2023 r., rozporządzenie opublikowano w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej. W pełni jest stosowane od 30 grudnia 2024 r.

To fundamentalna zmiana dla rynku kryptowalut. Dotychczas w Polsce, aby legalnie prowadzić np. giełdę czy kantor kryptowalutowy, wystarczał wpis do rejestru działalności w zakresie walut wirtualnych prowadzonego przez administrację skarbową. Procedura była prosta i nie oznaczała faktycznej kontroli działalności firmy. Więcej na ten temat można przeczytać w artykule "Rzeczpospolita kryptowalutowa. 616 złotych i drzwi otwarte"

MiCA wprowadziła zupełnie inny model. Dostawcy usług w zakresie kryptoaktywów muszą uzyskać zezwolenie CASP, a więc przejść postępowanie przed właściwym organem i spełnić wymagania dotyczące m.in. kapitału, zarządzania, ochrony środków klientów czy organizacji działalności. 

Dla firm działających legalnie jeszcze przed 30 grudnia 2024 r. unijny ustawodawca przewidział okres przejściowy. Skończył się on 1 lipca 2026 r. Od tego momentu podmiot bez zezwolenia MiCA nie może już legalnie świadczyć usług wyłącznie na podstawie starego wpisu do polskiego rejestru. 

Duzi wyjechali po licencje... 

Brak polskiej ustawy nie zatrzymał rynku. Firmy, które miały odpowiednio dużo pieniędzy, czasu i zaplecza prawnego, poszukały licencji w innych państwach Unii. 

Kanga uzyskała zezwolenie za pośrednictwem łotewskiej spółki SIA AlphaRoute. Licencję wydał jej w czerwcu Bank Łotwy, a uprawnienia zostały paszportowane także do Polski. Kraken działa w UE na podstawie zezwolenia wydanego w Irlandii, a OKX - na Malcie. 

Licencja uzyskana w jednym państwie pozwala świadczyć usługi również w pozostałych krajach Europejskiego Obszaru Gospodarczego.

Licencja CASP
Licencja CASP © ESMA | Redakcja • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI

Brewiński zwraca uwagę, że podejście regulatorów nie wszędzie jest takie samo. 

Są kraje, które bardzo restrykcyjnie podchodzą do wymogów stawianych takim podmiotom, ale są też takie, które wydają licencje z myślą o ich późniejszym paszportowaniu. Mają świadomość, że te firmy nie będą świadczyły usług lokalnie z uwagi na ograniczoną skalę rynku, tylko będą eksportowały je za granicę. A ponieważ skala ich działalności na rynku macierzystym pozostaje niewielka, bezpośrednie ryzyko dla lokalnych klientów i stabilności lokalnego rynku może być ograniczone - mówi.

Brewiński mówi o krajach z relatywnie niewielkimi rynkami wewnętrznymi, z których licencjonowane firmy mogą następnie obsługiwać klientów w całej Unii.

Zdaniem Brewińskiego działalność takiej firmy na dużą skalę w Polsce nie musi mieć dla zagranicznego regulatora takiego znaczenia, jakie miałaby dla KNF. Ewentualne problemy nie uderzają bowiem przede wszystkim w rynek, za który odpowiada.

...mali zostali z problemem 

Jeszcze mocniej brak polskich przepisów uderzył w mniejsze firmy - tradycyjne kantory kryptowalutowe, operatorów bitomatów czy niewielkich pośredników.

W połowie grudnia 2024 r. w polskim rejestrze znajdowało się 1691 firm kryptowalutowych. Tylko w grudniu, tuż przed pełnym wejściem w życie MiCA, dopisano do niego rekordowe 187 podmiotów.

Do 5 maja 2026 r. z rejestru wykreślono już 652 firmy. Aktywnych pozostawało 1189, czyli 64,6 proc. wszystkich podmiotów, które kiedykolwiek zostały do niego wpisane. 

Po 1 lipca sam wpis do rejestru przestał jednak wystarczać. Aby dalej legalnie działać, konieczne jest zezwolenie przewidziane w unijnym rozporządzeniu. 

- Podmioty, które nie uzyskały wymaganego zezwolenia, musiały zakończyć działalność albo zdecydowały się kontynuować ją nielegalnie, już poza systemem licencjonowanego nadzoru - ocenia Brewiński. 

Ten drugi scenariusz uważa za szczególnie niebezpieczny dla klientów. Jak zauważa, dalsze prowadzenie działalności bez wymaganego zezwolenia może również istotnie utrudnić takim firmom późniejszy powrót na legalny rynek. Naruszenie przepisów będzie bowiem brane pod uwagę przy ocenie wiarygodności podmiotu oraz osób nim zarządzających. 

Polskie projekty utknęły w niepewności

Skutki legislacyjnego pata wykraczają poza same giełdy i kantory. 

Polskie instytucje mają gotowe rozwiązania technologiczne, ale bez pewnego otoczenia regulacyjnego nie będą chciały ryzykować ich wdrożenia. To utrata konkurencyjności Polski - ocenia Brewiński. 

Zwraca uwagę na projekty związane z tokenizacją tradycyjnych instrumentów finansowych oraz stablecoinami, nad którymi od kilku lat pracują także duże polskie instytucje finansowe. 

Jednym z nich jest PLCOIN rozwijany przez PKO BP. Rynek zagraniczny tymczasem idzie dalej. W sierpniu Revolut rozpoczął w Polsce, Danii i Portugalii stopniowe udostępnianie klientom EURR - stablecoina powiązanego z euro. Token jest emitowany przez Bridge Building, spółkę należącą do grupy Stripe, i integrowany z aplikacją Revoluta.

Brewiński wskazuje także na projekt CSDonDLT Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych. KDPW od maja prowadzi testy rozwiązania z uczestnikami rynku i zakłada osiągnięcie gotowości do produkcyjnego wdrożenia w IV kwartale 2026 r. W ramach CSDonDLT technologia blockchain ma zostać połączona z tradycyjnym systemem depozytowo-rozrachunkowym, a jednym z elementów projektu jest wykorzystanie tokenów pieniądza elektronicznego do rozrachunku transakcji. 

Sam projekt nie został więc zatrzymany. Zdaniem Brewińskiego brak krajowych ram regulacyjnych ogranicza jednak możliwości wykorzystania takich rozwiązań i podejmowania przez instytucje finansowe decyzji o ich komercyjnym wdrożeniu. 

Polityczna wojna o krypto 

Pierwszą ustawę o rynku kryptoaktywów, nad którą prace trwały od 2023 r., Sejm uchwalił 7 listopada 2025 r. Za głosowało 230 posłów, przeciw 196. Prezydent Karol Nawrocki odmówił jej podpisania 1 grudnia. Cztery dni później Sejm próbował uchwalić ją ponownie, ale zabrakło wymaganej większości trzech piątych. 

Prezydent miał kilka zasadniczych zastrzeżeń. Jedno dotyczyło kosztów nadzoru. Ustawa przewidywała, że dostawcy usług w zakresie kryptoaktywów będą mogli płacić rocznie do 0,4 proc. średnich przychodów z trzech poprzednich lat, nie mniej niż równowartość 500 euro. Nawrocki argumentował, że przyjęcie przychodu, a nie dochodu, jako podstawy wyliczenia opłaty może szczególnie mocno uderzyć w kantory, w których przez przychody przechodzi cała wartość sprzedawanych aktywów. 

Kolejne zastrzeżenia dotyczyły uprawnień do blokowania stron internetowych oraz rachunków. Prezydent nie kwestionował możliwości odcinania stron podmiotów prowadzących działalność bez wymaganego zezwolenia, ale sprzeciwiał się szerszym podstawom blokady domen. Krytykował również możliwość przedłużania przez przewodniczącego KNF blokady rachunku - po pierwszych 96 godzinach - nawet do sześciu miesięcy. 

Jednocześnie Nawrocki nie kwestionował samej potrzeby kontroli rynku ani tego, że kompetencje te powinna otrzymać KNF. Odpowiedzialnością za opóźnienie obarczał rząd, wskazując, że MiCA zaczęła być w pełni stosowana już 30 grudnia 2024 r.

Druga ustawa również została zawetowana. W kwietniu Sejm ponownie nie zebrał większości potrzebnej do odrzucenia prezydenckiego sprzeciwu. Trzecie podejście zakończyło się uchwaleniem kolejnej ustawy 15 maja 2026 r. Za głosowało 241 posłów, przeciw 200. Prezydent zawetował ją 11 czerwca. 

Przed trzecim podejściem Pałac Prezydencki proponował 15 zmian. Dotyczyły m.in. wysokości sankcji, zasad blokowania stron oraz kosztów funkcjonowania systemu. Większość sejmowa zaakceptowała jedną - zobowiązującą KNF i ministra finansów do corocznego publikowania raportu o rynku kryptoaktywów. Pozostałe odrzucono. 

Po piątkowym głosowaniu sytuacja prawna się nie zmieniła. MiCA nadal obowiązuje, a stary polski wpis do rejestru nie daje już prawa do świadczenia usług objętych rozporządzeniem. Firmy z licencjami uzyskanymi w innych krajach UE mogą natomiast nadal obsługiwać polskich klientów.

Wybrane dla Ciebie