Fala zieleni na giełdzie. Jest tylko jeden "przegrany". To państwowy gigant
Środowy poranek na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie przyniósł inwestorom potężną dawkę optymizmu. Krótko po godzinie 9 główny wskaźnik polskiego parkietu rósł o ponad 3 proc., przebijając poziom 3520 punktów. Niemal wszystkie największe spółki świecą na zielono, a na ich tle wyraźnie odcina się tylko jeden podmiot. Traci - i to wyraźnie - Orlen.
To wyraźna zmiana nastrojów w porównaniu z poniedziałkową sesją, gdy indeks WIG20 kończył dzień na poziomie nieco ponad 3416 punktów, tracąc blisko pół procenta w atmosferze niepewności przed decyzjami amerykańskiej administracji. Dziś kapitał szerokim strumieniem płynie na rynek akcji, co widać szczególnie w sektorze finansowym oraz wydobywczym.
Zestawienie notowań z początku sesji pokazuje jednoznaczny kierunek. Liderem porannych wzrostów w gronie blue chipów jest KGHM, którego akcje drożeją o ponad 9 proc. Doskonałe nastroje panują również w sektorze bankowym – walory Pekao oraz Santander Bank Polska zyskują w okolicach 5 proc. Podobny entuzjazm widać na największych parkietach europejskich. Niemiecki DAX wystrzelił o blisko 5 proc., a wyraźne plusy notują także indeksy w Londynie i Madrycie.
Na tym tle sytuacja polskiego giganta paliwowego wygląda wyjątkowo nietypowo. PKN Orlen jest jedyną spółką w indeksie WIG20, która rozpoczęła środowe notowania od głębokich spadków. Krótko po starcie sesji akcje koncernu traciły ponad 7 proc., spadając w okolice 125 złotych za sztukę. Aby zrozumieć tę rynkową anomalię, należy spojrzeć na tło geopolityczne, które obecnie dyktuje warunki na światowych giełdach.
Buduje największe polskie firmy. Ucieczka do przodu i "błękitny ocean"
Geopolityczna odwilż napędza rynki
Gwałtowna poprawa nastrojów inwestycyjnych to bezpośrednia reakcja na nocne doniesienia z Bliskiego Wschodu. Jak relacjonuje Wirtualna Polska, groźba wybuchu otwartego konfliktu na pełną skalę została w ostatniej chwili zażegnana. Prezydent Stanów Zjednoczonych wstrzymał atak na Iran tuż przed upływem wyznaczonego ultimatum, ogłaszając dwutygodniowe zawieszenie broni.
Decyzja o wstrzymaniu działań zbrojnych zapadła po intensywnych mediacjach, w których kluczową rolę odegrał Pakistan. – Otrzymaliśmy od Iranu 10-punktowy plan i uważamy, że jest to realna podstawa do negocjacji – napisał amerykański przywódca w mediach społecznościowych, dodając, że rozmowy na temat długotrwałego porozumienia są bardzo zaawansowane. Z doniesień medialnych wynika, że na wstrzymanie bombardowań zgodził się również Izrael, a rozejm zaakceptowała Najwyższa Rada Bezpieczeństwa Narodowego Iranu.
Kluczowym warunkiem zawieszenia broni, który ma fundamentalne znaczenie dla rynków finansowych i surowcowych, jest natychmiastowe i całkowite otwarcie cieśniny Ormuz. To właśnie ten element porozumienia stanowi bezpośrednią odpowiedź na pytanie, dlaczego polski koncern paliwowy traci na wartości w dniu powszechnej giełdowej euforii.
Dlaczego Orlen traci, gdy inni zyskują?
Cieśnina Ormuz to jedno z najważniejszych "wąskich gardeł" światowego handlu ropą naftową. Jej zablokowanie lub choćby groźba zamknięcia przez Iran tradycyjnie winduje ceny "czarnego złota" do rekordowych poziomów, z uwagi na obawy o przerwanie łańcuchów dostaw. Porozumienie gwarantujące bezpieczną żeglugę na tym akwenie działa w sposób odwrotny – radykalnie obniża rynkową premię za ryzyko geopolityczne.
Dla globalnych rynków akcji taniejąca ropa i oddalenie wizji niszczycielskiej wojny to doskonała informacja, oznaczająca niższe koszty transportu, wyhamowanie presji inflacyjnej i stabilność gospodarczą. Stąd potężne wzrosty indeksów na całym świecie. Jednak dla firm z sektora wydobywczego i rafineryjnego, takich jak Orlen, perspektywa gwałtownego spadku cen surowca na światowych rynkach oznacza potencjalne uszczuplenie marż i niższe wyceny zapasów. Inwestorzy, dyskontując ten scenariusz, błyskawicznie rozpoczęli wyprzedaż akcji płockiego koncernu, przenosząc kapitał do innych, bardziej perspektywicznych w tych warunkach sektorów.
Temat wpływu napięć geopolitycznych na ceny paliw i sytuację Orlenu był szczególnie żywy w ostatnich miesiącach. Pod koniec lutego analitycy ostrzegali, że ewentualny atak na Iran może wywindować ceny benzyny, co bezpośrednio przekładałoby się na wzrost przychodów koncernu. Z kolei zaledwie wczoraj Orlen uspokajał, że skokowa podwyżka cen ropy zapowiedziana przez Saudi Aramco nie determinuje automatycznie wyższych cen na polskim rynku. Dzisiejsze notowania pokazują jednak, jak szybko sytuacja może się odwrócić – to, co jeszcze wczoraj było powodem do obaw o droższe paliwa, dziś staje się źródłem niepokoju inwestorów o przyszłe marże płockiego giganta.
Sytuacja pozostaje jednak dynamiczna. Zgodnie z informacjami przekazywanymi przez agencje prasowe, amerykańsko-irańskie rokowania w sprawie ostatecznego zakończenia wojny mają rozpocząć się w najbliższy piątek w stolicy Pakistanu. Rynki finansowe, w tym warszawski WIG20, będą z pewnością uważnie śledzić przebieg tych negocjacji, a każda informacja płynąca z Islamabadu może wywołać kolejne, gwałtowne przetasowania w wycenach akcji – w tym również notowań Orlenu.