Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
May wpłynęła na spadki akcji, ale tylko w Londynie

May wpłynęła na spadki akcji, ale tylko w Londynie

Dnia giełdowego po konferencji May nie można zaliczyć do udanych. Akcje generalnie idą w dół, choć w sposób stonowany, bez paniki. Rajd zaliczył funt, bardziej chyba ze względu na oczekiwania podwyżki stóp procentowych niż w reakcji na łagodny ton wypowiedzi Teresy May o Unii.

W Europie po początkowych dobrych reakcjach na pojednawczy ton premier Wielkiej Brytanii, giełdy wróciły do spadków. Największe są w Londynie, gdzie FTSE100 traci 1,2 proc. Umocnienie funta, twardy Brexit i niewykluczone podwyżki stóp procentowych przez przyśpieszającą inflację - to za dużo "atrakcji" dla spółek giełdowych.

Niemiecki DAX kończy dzień na poziomie poniedziałkowym, francuski CAC40 traci 0,3 proc., a włoski FTSE MIB rośnie 0,5 proc. W tym ostatnim przypadku to zasługa banków, w tym Unicredit zyskującego 4,7 proc.

W tym przypadku jedyną ważniejszą informacją była ta z PZU, że rozważa emisję obligacji za 500 mln euro, żeby podołać kupnu akcji Pekao. To zwiększa szanse na dopięcie transakcji i inwestorzy w Unicredit najwyraźniej są bardzo z tego zadowoleni.

Dla PZU dzień niestety kończy się nie najlepiej. Akcje straciły 1,6 proc. i były jednym z największych obciążeń dla indeksu WIG20 (-0,5 proc.), zaraz za PKO BP (-1,7 proc.), który na giełdzie z opóźnieniem przyjął decyzję KSF o wyższych wagach ryzyka dla frankowych kredytów.

Kwotowania indeksu WIG20

 

Trump nie lubi farmaceutyków

Akcje na Wall Street rozpoczęły dzień spadkami. Inwestorzy źle przyjęli wypowiedź Donalda Trumpa dla Washington Post, w której stwierdził, że weźmie na cel firmy farmaceutyczne z powodu zbyt wysokich cen. Pfizer, Merck&Co i United Health tracą od 1,5 do 1,8 proc.

Korekta po dużych wzrostach przyszła z kolei na akcje sektora bankowego i ten oprócz "farmaceutyków" zaważył na spadkach w początkowej fazie notowań w USA.

W rezultacie indeksy DJIA i S&P tracą po 0,2 proc., a Nasdaq 0,5 proc. Ten ostatni ze względu na spadki firm biotechnologicznych.


Aktualizacja: 14:00
Twardy Brexit jednak nie taki twardy

Jacek Fraczyk

Choć premier Wielkiej Brytanii zadeklarowała "twardy Brexit" to jednocześnie z silną wolą ułożenia stosunków gospodarczych i jak najszybszego podpisania umów o wolnym handlu i przepływie osób. To wystarczyło, żeby funt odbił, a akcje w Europie wróciły do wzrostów.

Funt zyskał po godzinie konferencji Teresy May 2,4 proc. do dolara i 1,5 proc. do euro. Akcje w Europie przestały spadać i indeksy wyszły na plusy. Choć formalnie "twardy Brexit" się spełnia, to ugodowy ton wypowiedzi pani premier podziałał kojąco na rynki.

Poza akcjami w Wielkiej Brytanii, gdzie spadki się nasiliły (FTSE100 -0,8 proc.) - głównie przez drożejącego funta - pozostałe europejskie rynki doświadczyły powrotu optymizmu. Niemiecki DAX zyskuje 0,2 proc., choć wskazania indeksu nastrojów rynkowych ZEW okazały się gorsze od oczekiwań - 16,6 pkt. zamiast prognozowanych 18,3 pkt. Na plus wyszedł też francuski CAC40 (+0,1 proc.) i włoski FTSE MIB (+0,4 proc.).

Nie inaczej dzieje się w Warszawie. WIG20 dziesięć minut przed czternastą wyszedł na niewielki plus. W górę najbardziej ciągnie giełdę PKN Orlen (+1,1 proc.), w dół - PKO BP (-0,9 proc.). Największe zainteresowanie rynku (czytaj: obroty) związane jest jednak z akcjami KGHM, które akurat tracą 1 proc.

Kwotowania indeksu WIG20

 

 

Aktualizacja: 10:41
Sell in May, czyli przed konferencją Teresy May

Jacek Frączyk

"Sprzedawaj w maju i gdzieś wyjedź" (sell in May and go away) tak mówi znane porzekadło giełdowe. Okazuje się jednak, że to ma zastosowanie również do premier Wielkiej Brytanii - Teresy May. Na europejskich giełdach mamy we wtorek wyprzedaż przed jej konferencją.

Indeksy największych giełd europejskich spadają we wtorek od 0,3 (brytyjski FTSE100) do 0,6 proc. (niemiecki DAX) na dwie godziny przed konferencją premier Teresy May zaplanowaną na 12:45. Inwestorzy obawiają się przedstawienia scenariusza "twardego Brexitu", więc wolą uniknąć zamieszania rynkowego i poczekać na treść przekazu.

Wyraźnie traciła też giełda w Japonii (Nikkei225 -1,5 proc.), ale to wiązać należy bardziej z umocnieniem jena, czyli właściwie trzeba by napisać - osłabieniem dolara.

Co ciekawe jednocześnie mamy umocnienie funta - o 0,4 proc. do euro i 1,1 proc. do dolara - który mocno odbił od trzymiesięcznych minimów. Tak się składa, że przed konferencją May podano dane o inflacji w Wielkiej Brytanii. Ta przyśpieszyła w grudniu do 1,6 proc. rok do roku (oczekiwano 1,4 proc.), co sugeruje, że Bank Anglii będzie miał mniejsze obiekcje przed podwyższaniem stóp procentowych. To natomiast powinno przekierować kapitał na brytyjskie papiery dłużne i zwiększyć tym samym popyt na funta.

WIG20 traci 0,3 proc., ale wiodącą rolę przypisywać nie należy tu Brexitowi, ale spadkom cen miedzi a co się z tym wiąże i akcji KGHM (-1,6 proc.) oraz spóźnionej reakcji PKO BP (-0,7 proc.) na piątkowe ustalenia "frankowiczowe" Komisji Stabilności Finansowej.

Spadki z wczorajszej sesji kontynuuje zarówno Getin Noble Bank (-2,0 proc.), jak i mBank (-0,9 proc.).

 

Aktualizacja: 8:38
Dzień brytyjski na giełdach. Do gry wraca Wall Street

Jacek Frączyk

We wtorek prawie cały "show" zabiera Wielka Brytania. Nie dość, że premier Teresa May przedstawi plany brexitowe, być może ,,twarde", to jeszcze najważniejsze dla rynków dane makro też przyjdą z Wysp. Wracają inwestorzy z USA po dniu przerwy na świętowanie.

O 12:45 naszego czasu premier Teresa May zaplanowała konferencję prasową, podczas której będzie omawiała temat Brexitu. Wielu analityków przewiduje, że przemowa utrzymana będzie w tonie konfrontacyjnym. Temat ochrony granic przed potencjalnym zalewem imigrantów może przeważyć nad próbą utrzymania przez Wielką Brytanię dostępu do wspólnego rynku. Tego obawiają się inwestorzy.

Z drugiej strony Zjednoczone Królestwo będzie miało większą swobodę w kreowaniu własnej polityki zagranicznej i mówi się coraz głośniej o umowie o wolnym handlu z USA. Tak czy inaczej Europę czekają trudne chwile.

Nie wiadomo jaki będzie koniec negocjacji. Miejmy nadzieję, że pozytywny, bo w listopadzie Wielka Brytania była drugim największym odbiorcą polskiego eksportu. Przemowy polityków będą jednak wysłuchiwane z uwagą i będą miały wpływ na rynek.

Poza konferencją May najważniejszymi informacjami w ciągu dnia będą: inflacja grudniowa w Wielkiej Brytanii (10:30, prognoza 1,4 proc. rok do roku, w porównaniu z 1,2 proc. r/r w listopadzie) oraz styczniowy indeks nastrojów ekonomicznych ZEW z Niemiec (11:00, prognoza wzrostu do 18,3 pkt. z 13,8 pkt. w grudniu).

W przypadku niemieckiego wskaźnika, jeśli będzie co najmniej taki jak się prognozuje, oznaczać to będzie najlepszy miesiąc od czerwca 2016 r., a przedtem równie dobre dane były w sierpniu 2015 r.

Troska o frankowiczów osłabiła giełdę

W Polsce dość nerwowo przyjęta została piątkowa rekomendacja Komitetu Stabilności Finansowej względem kredytów walutowych.

13 stycznia KSF, w skład którego weszli prezes NBP, wiceminister finansów, szef KNF oraz prezes BFG, wydała rekomendacje, które mają zmotywować banki, by same z siebie dogadały się z klientami kredytów walutowych a najlepiej przewalutowały je na złotego. Ma im się nie opłacać utrzymywać tego rodzaju kredytów.

Rekomendacje przewidują m. in. zwiększenie wag ryzyka dla kredytów walutowych ze 100 do 150 proc. W praktyce znacząco ograniczy to możliwości udzielania kolejnych kredytów przez banki, bo będą musiały one utrzymywać większą ilość pieniędzy na pokrycie ryzyka już udzielonych kredytów.

W poniedziałek banki frankowe spadały, choć nierównomiernie, tj. np. akcjonariusze PKO BP w ciągu dwóch ostatnich dni praktycznie nie mają powodów do niezadowolenia, bo ich akcje spadły o ułamek procenta. W przypadku mBanku też co prawda w poniedziałek spadało (-1,9 proc.), ale mimo to już w skali tygodnia wzrost był wyraźny (+3,7 proc.), więc ruch w dół można równie dobrze uznać za korektę.

Dużo gorzej wyglądają miny akcjonariuszy Getin Noble Banku, który stracił mocno zarówno w poniedziałek (-3,0 proc.), jak i w skali tygodnia (-11,0 proc.) i to była jak na razie największa ofiara rekomendacji KSF.

Druga, czyli ta rosnąca strona rynku to ostatnio KGHM, który rośnie na fali wzrostu kursu miedzi, a ta z kolei wynika zarówno z osłabienia dolara, jak i wzrostu importu metalu do Chin w grudniu i przewidywanego w najbliższej przyszłości (rozbudowa linii kolejowych).

We wtorek miedź co prawda traci drugi dzień z rzędu i to 1,1 proc., analitycy wskazują jednak, że fundamenty są dobre, m.in. zważywszy, że rynek nieruchomości w Chinach idzie w górę.

Money.pl

Powyższy tekst stanowi wyraz osobistych opinii i poglądów autora i nie powinien być traktowany jako rekomendacja kupna bądź sprzedaży papierów wartościowych. 

Czytaj także
Polecane galerie
Etermit needs a lot of cheap KGHM
2017-01-18 09:24

May wpłynęła na spadki akcji, ale tylko w Londynie

niby jak wpłynęła? miała aż tyle akcji w swoim portfelu, że jak rzuciła się do ich sprzedaży to giełda poleciała w dół?
bitcoiniarz
2017-01-18 08:19
Twardy brexit , wyjście Szkocji z UK oraz bezgraniczny de bill wstępujący na tron w USA no to wiecie hossa pewna! Ha ha ha :)))
ZT
2017-01-17 21:35
Powiem wam co następuje:
Hoooooosssssaaaaaa!
Hajda na 2900!
Pokaż wszystkie komentarze (68)