Notowania

handel detaliczny
05.10.2017 14:14

PharmaNET: Ustawa 'apteka dla aptekarza' negatywnie wpływa na rynek

Podziel się
Dodaj komentarz

Nowelizacja ustawy Prawo farmaceutyczne, która weszła w życie 25 czerwca br., zwana potocznie "apteką dla aptekarza", wprowadziła najbardziej przeregulowany i restrykcyjny model rynku aptecznego, niespotykany w rozwiniętych krajach Zachodu, uważa Związek Pracodawców Aptecznych PharmaNET. Zdaniem związku, nowe regulacje zaczynają wpływać na spadek liczby aptek oraz wzrost cen leków, a nie przyniosła żadnego z efektów, zapisanych w projekcie nowelizacji.

"Polski rynek apteczny to dziś twór niespotykany nigdzie w rozwiniętym świecie. Co gorsza, idziemy w kierunku odwrotnym, niż nowoczesny świat. W rozwiniętych krajach Europy od lat obserwujemy tendencję liberalizowania rynku aptecznego. Wynika to m.in. z faktu, że systemy zamknięte są drogie dla płatnika publicznego i prywatnego. Tworząc bowiem pozbawione ryzyka środowisko biznesowe dla właścicieli aptek, którymi z reguły są w tych systemach członkowie korporacji aptekarskiej, znoszą jakiekolwiek mechanizmy konkurencyjne, co szybko przekłada się na wzrost cen i spadek dostępności" - powiedział prezes Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET Marcin Piskorski, cytowany w komunikacie.

Według najnowszych danych Centrum Systemów Informatycznych Ochrony Zdrowia, we wrześniu liczba aptek w Polsce nieznacznie spadła. Spadek liczby aptek w sierpniu raportował zaś PEX Pharma Sequence, podano w materiale.

"Co ważniejsze, w lipcu do wojewódzkich inspekcji farmaceutycznych złożono tylko jeden (sic!) na całą Polskę wniosek o otwarcie nowej apteki, wobec średnio 105 wniosków miesięcznie składanych przed wejściem w życie regulacji. Jeśli dodamy do tego fakt, że średnio w Polsce zamyka się 82 aptek miesięcznie, a liczba nowych wniosków dramatycznie spadła, spadek liczby aptek w Polsce rozpocznie się na dobre za ok. 2-3 miesiące. W tym czasie inspekcja farmaceutyczna zakończy 'przerabiać' zwiększoną liczbę (ok. 500) wniosków, które wpłynęły do niej w czerwcu, tuż przed zamknięciem rynku" - czytamy dalej.

Według PharmaNET-u w ostatnich 20 latach doszło do zauważalnego złagodzenia przepisów dotyczących aptek w 15 państwach Europy. Na szczególną uwagę zasługuje zauważalny odwrót od zasady "apteka dla farmaceuty". W sierpniu br. zrezygnowano z niej np. we Włoszech.

"W pracach nad regulacją ostrzegaliśmy, że przyniesie ona spadek liczby aptek, a więc spadek dostępności leków dla pacjentów oraz wzrost cen leków. Pierwsze tego oznaki już się pojawiają" - powiedział wiceprezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) Marcin Nowacki, cytowany w komunikacie.

Według niego, doprowadzi to do "zabetonowania" rynku.

"Ci, którzy apteki mają, modlą się, żeby ich nie stracić z własnej winy lub przyczyn losowych - co już miało miejsce w Poznaniu, gdzie najemca wypowiedział umowę najmu aptece działającej od ponad 50 lat na Starym Mieście. Z powodu kryteriów geograficzno-demograficznych, nie można jej było odtworzyć w nowym lokalu. Na rynek nie wejdą nowi przedsiębiorcy i farmaceuci, gdyż nie przeskoczą zapisów ustawy. Nawet, jeśli posiadają tytuł magistra farmacji, zablokuje ich regulacja geograficzno-demograficzna, chyba, że zdecydują o otwarciu apteki na Pustyni Błędowskiej" - dodał Nowacki.

Z danych PEX Pharma Sequence wynika, że w okresie czerwiec-sierpień 2017 ceny leków OTC (bez recepty) wzrosły o 4,1% r/r, a leków nierefundowanych wydawanych na receptę o rekordowe 6,4% (także w okresie czerwiec-sierpień 2017 w stosunku do analogicznego okresu roku 2016). Te dwie kategorie stanowią około 60% leków nabywanych przez Polaków w aptece, podano dalej.

"Ten wzrost, choć bardzo wysoki, byłby jeszcze wyższy, gdyby nie był amortyzowany zwiększoną liczbą otwarć aptek w połowie roku, związaną ze spodziewanym zabetonowaniem rynku, ale z czasem ten bodziec ulegnie osłabieniu. Pojawią się wtedy lub umocnią lokalne monopole, które wezmą w posiadanie lokalne rynki i będą z tego faktu czerpać pełnymi garściami - dotyczy to zwłaszcza mniejszych miejscowości" - powiedziała ekspertka Konfederacji Lewiatan dr Dobrawa Biadun, cytowana w komunikacie.

PharmaNet zwraca także uwagę, że wśród wskazanych wyżej skutków regulacji, przed którymi ostrzegali przedstawiciele organizacji pracodawców w trakcie prac nad ustawą, nie ma żadnych efektów, dla których ustawa została uchwalona, na które wskazywali jej projektodawcy.

"Motywacją dla uchwalenia zmian w prawie było zapewnienie powstawiania nowych aptek na terenach słabiej zaludnionych. Jak wskazują dane o liczbie wniosków o wydanie nowych zezwoleń, efekt ten najprawdopodobniej nie zostanie osiągnięty. Niektóre z postulatów twórców nowelizacji były niewykonalne już w chwili ich zapisania. Cel w postaci repolonizacji aptek i wyrwania ich z rąk obcego kapitału od początku brzmiał demagogicznie. Już przed uchwaleniem zmian w prawie, 96% aptek w kraju należało do polskich przedsiębiorców. Teraz mogą oni stracić placówki na rzecz niemieckich aptekarzy, którzy znacznie łatwiej niż ich polscy koledzy po fachu, zbiorą setki tysięcy złotych potrzebnych na zakup apteki" - podsumowano w materiale.

Przyjęta 25 czerwca nowelizacja Prawa farmaceutycznego spowodowała, że właścicielem apteki może zostać jedynie farmaceuta posiadający jednocześnie prawo wykonywania zawodu (a więc nie każdy farmaceuta). Dodatkowo wprowadzono maksymalnie limit czterech aptek dla jednego farmaceuty, spełniającego wymogi ustawy. Według PharmaNET-u, na nowe restrykcje własnościowe nakłada się stara regulacja, mówiąca o tym, że przedsiębiorca, posiadający powyżej 1 proc. ogólnej liczby aptek w danym województwie nie może otrzymać zezwolenia na otwarcie nowej apteki, co w dzisiejszym stanie prawnym stało się zapisem kuriozalnym.

Tagi: handel detaliczny, giełda, wiadomości, giełda na żywo
Źródło:
ISBnews
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz