16 mln ton surowców i udana próba wydobycia. Japonia chce się uniezależnić od Chin
Japoński statek badawczy wydobył osad z metalami ziem rzadkich z dna Pacyfiku na głębokości 6 tys. metrów – podała w poniedziałek Kyodo. To próba mająca uniezależnić Japonię od dostaw z Chin, choć władze przyznają, że komercyjna eksploatacja złóż stoi pod znakiem zapytania ze względu na koszty.
- To znaczące osiągnięcie pod względem bezpieczeństwa ekonomicznego - ocenił w poniedziałek zastępca głównego sekretarza rządu Masanao Ozaki. Jednocześnie zastrzegł, że konieczne jest nie tylko opracowanie technologii rafinacji, ale przede wszystkim "zweryfikowanie opłacalności ekonomicznej", bo główną przeszkodą pozostają olbrzymie koszty wydobycia i transportu z odległych rejonów wokół wyspy Minami Torishima, położonej ok. 1,8 tys. km na południowy wschód od Wysp Japońskich.
Udana próba Japonii
Próbki zostały pobrane przez statek badawczy Chikyu, operujący w wyłącznej strefie ekonomicznej Japonii na Pacyfiku. Według Kyodo, rozpoczęcie wydobycia minerałów na pełną skalę może być możliwe za rok. Szacuje się, że rejon Minami Torishima zawiera ponad 16 mln ton tych surowców, które są kluczowe dla zaawansowanych technologii.
Zderzenie USA i Chin. Prof. Góralczyk wskazał na Tajwan
Japońskie działania są odpowiedzią na chińską dominację w rafinacji metali ziem rzadkich, która przekracza 90 proc. światowego rynku. Sytuacja ta jest dodatkowo napięta z powodu wykorzystywania przez Chiny surowców jako narzędzia politycznego nacisku, co było widoczne podczas blokady eksportu towarów o podwójnym zastosowaniu.
Napięcia na linii Japonia-Chiny zaostrzyły się w listopadzie po sugestii japońskiej premierki Sanae Takaichi dotyczącej możliwości reakcji militarnej w przypadku chińskiego ataku na Tajwan.