300 osób w 16 domkach. "To patologia". Szykują koniec samowolki
300 pracowników mieszka w drewnianych domkach, a wynajem kosztuje 800 zł od osoby - informuje Łukasz Kropski, burmistrz podwrocławskich Siechnic i przekonuje, że "to jest patologia, którą należy ukrócić". Ale takich miejsc, gdzie w podobnych warunkach mieszkają obcokrajowcy, głównie z Ukrainy, jest więcej. Rząd szykuje zmiany. Dom bez zgody nie będzie już "hotelem pracowniczym".
Samorządowcy od miesięcy alarmują, że obowiązujące przepisy są dziurawe. W praktyce pozwalają na przerabianie domów jednorodzinnych w "hotele pracownicze", w których "upycha" się jak najwięcej osób.
Z domów robią hotele pracownicze
- Coraz więcej w Polsce jest miejscowości, w których przybywa domów jednorodzinnych, w których mieszka nawet kilkadziesiąt osób, a jeden tzw. lokal mieszkalny liczy, co najwyżej kilkanaście metrów. Jak to się robi? Inwestor kupuje za kilkaset złotych stary, rozwalający się dom wybudowany kilkadziesiąt lat temu o pow. 200 metrów z kilkuarową działką. Wewnątrz zmienia układ wszystkich pomieszczeń i tworzy nawet 12 "lokali mieszkalnych", z których każdy ma co najwyżej kilkanaście metrów. Wynajmuje taki lokal np. za 2000 zł, co daje 24000 zł przychodu miesięcznie, nie mówiąc już o sprzedaży takiego lokalu, gdzie metr kosztuje kilkanaście tysięcy złotych - opowiada w rozmowie z money.pl Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich.
"Boom się kończy". Znany analityk o cenach mieszkań
"Wynajem 800 zł od osoby"
W Siechnicach, które leżą bardzo blisko Wrocławia, doskonale widać ten problem. Mieszka tu sporo obcokrajowców, głównie Ukraińców, którzy do Polski przyjechali za chlebem.
Łukasz Kropski, burmistrz gminy, zwraca uwagę, że największym problemem nie jest podział lokali, ale ich standard.
Na stu metrach powierzchni potrafi mieszkać nawet 15 osób. Każde działanie, które ukróci te praktyki, jest oczekiwane przez samorządy. Chodzi o to, aby wszyscy ludzie mieszkali w godnych warunkach - przekonuje w rozmowie z money.pl samorządowiec.
Burmistrz dodaje, że pracownicy chcą wynająć mieszkanie jak najtaniej, a to potrafi być wykorzystywane przez właścicieli nieruchomości.
- W gminie mamy takie miejsce, gdzie są drewniane domki, może być ich około szesnastu. Według naszej wiedzy mieszka tam ok. 300 osób. Sprawa trafiła do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, bo wiele urzędów, w tym także strażacy, zgłaszało swoje uwagi. Według nas te domki letniskowe nie spełniają wymogów nieruchomości, w której można na stałe mieszkać, ale cieszą się popularnością, bo wynajem kosztuje 800 zł od osoby. To jest patologia, którą należy ukrócić - dodaje Łukasz Kropski.
Dom nie będzie już "hotelem" bez zgody
Sprawa była omawiana podczas ostatniego posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego.
Wiceminister rozwoju i technologii Tomasz Lewandowski poinformował na spotkaniu, że trwają prace nad zmianą przepisów w tym obszarze.
Jedna z najważniejszych propozycji zakłada, że tylko 30 proc. powierzchni domu jednorodzinnego będzie można przeznaczyć na cele zamieszkania okresowego. Jeśli właściciel będzie chciał wykorzystać większą część budynku w ten sposób, konieczna ma być formalna zmiana sposobu użytkowania nieruchomości.
To ma zamknąć drogę do praktyk, które dziś funkcjonują na granicy prawa albo wykorzystują jego luki.
Kara do 10 tys. zł. I to niekoniecznie jedna
MRiT chce też wprowadzić sankcje finansowe. Za użytkowanie budynku bez uprzedniej zgody na zmianę sposobu użytkowania właściciel będzie musiał zapłacić do 10 tys. zł.
Na tym jednak nie koniec. Jak zapowiedział wiceminister na spotkaniu ze stroną samorządową, kara będzie mogła być nakładana także ponownie, jeśli właściciel nie podporządkuje się nowym zasadom.
To oznacza, że ignorowanie przepisów może skończyć się nie jedną grzywną, lecz serią sankcji.
Rząd nie przesądził jeszcze, czy zmiany trafią do Sejmu jako projekt rządowy, czy jako inicjatywa poselska. Jak przyznał Lewandowski, cel jest jeden - wybrać taką ścieżkę, która pozwoli przeprowadzić przepisy jak najszybciej.
Zapytaliśmy o szczegóły proponowanych rozwiązań Ministerstwo Rozwoju i Technologii.
"Ministerstwo Rozwoju i Technologii wspólnie z Głównym Urzędem Nadzoru Budowlanego rozpoczęło pracę nad rozwiązaniami dotyczącymi wprowadzenia zmian w przepisach ustawy z dnia 7 lipca 1994 r. - Prawo budowlane, które rozwiązałyby problem przekształcania budynków mieszkalnych jednorodzinnych służących zgodnie z ich definicją do zaspokajania potrzeb mieszkaniowych w obiekty zamieszkania zbiorowego, tj. zakwaterowania pracowników" - czytamy w odpowiedzi resortu na nasze pytania.
Jednocześnie ministerstwo nie zdradza szczegółów i przekonuje, że "obecnie prowadzone prace są na etapie koncepcyjnym, a szczegóły na ten temat będziemy przekazywać z chwilą przekazania projektu zmiany ustawy do konsultacji".
Malwina Gadawa, dziennikarka money.pl