Notowania

finanse
02.12.2019 14:32

Barometr

Nie ma co do tego wątpliwości, że sektor fintech, czyli najogólniej różnego rodzaju usług natury finansowej, ma się coraz lepiej.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Shutterstock.com)

Co w ogóle kryje się pod tym anglojęzycznym skrótem? To połączenie dwóch słów: finansów i technologii. W przypadku tej branży wciąż mówi się o rozwoju, co zresztą naturalne – technologia ciągle się przecież zmienia, a co za tym idzie musi nastąpić reakcja–ewolucja również świata usług finansowych. Fintech jest na wyraźnej wznoszącej, a w jego ramach działają nie tylko wielkie firmy, ale też startupy. To oczywiste, bo każdy nie tylko chce, ale też może uszczknąć kawałek wyjątkowo atrakcyjnego „tortu”. Technologia, odpowiednio dopasowana i „wymyślona” pomaga w wielu kwestiach – od pożyczek i płatności bieżących po rozliczenia ubezpieczeniowe, nie tylko w formie B2B (business to business), ale też B2C (business to consumer). Kto znajdzie klucz do tego świata, zarobi potencjalnie najwięcej.

O ile można mówić w dzisiejszym świecie o jakiejś rewolucji, barometrem potencjalnych przemian jest właśnie rozwój fintechu. Wystarczy spojrzeć na rynek brytyjski. Historycznie rzecz biorąc Wielka Brytania ma ogromne finansowe tradycje i zdecydowanie patrzy w przyszłość. W dodatku od razu z założeniem, że będzie ona transgraniczna, czyli z przeniesieniem działania również na inne kraje. Tak jest w przypadku Azimo, czyli usługi cyfrowego przekazu pieniężnego. Firma ma swoje siedziby w Londynie, ale też – co nie powinno zaskakiwać – w Krakowie i Amsterdamie. Kolejne lokalizacje to pewnie tylko kwestia czasu, bo – cytując - „Nasza usługa umożliwia klientom łatwe i bezpieczne przesyłanie pieniędzy z niemal dowolnego miejsca w Europie do ponad 200 krajów i terytoriów na całym świecie, za ułamek kosztów tradycyjnych przekazów pieniężnych”. Kiedyś był tylko Western Union, teraz są również inni gracze – tacy właśnie jak wspomniana Azimo.

Coraz bardziej popularne są firmy, które umożliwiają „łączenie” kart (w pierwszej kolejności trzeba wymienić Revolut). Do tej pory karty dostarczały jednak tylko banki. W DIGISEQ uważamy, że konsumenci powinni być w centrum płatności, aby samemu decydować, w jaki sposób i za co płacą. Naszym celem jest stworzenie największej na świecie sieci, która połączy tysiące dostawców usług płatniczych z milionami urządzeń – mówi Terrie Smith z DIGISEQ.
A co, gdy mamy do czynienia z kryptowalutami, w które niektórzy tak chętnie inwestują? Co z ryzykiem prania w ten sposób tzw. brudnych pieniędzy? Na to z kolei próbuje odpowiedzieć firma Coinfirm, która oferuje rozwiązania gotowe oraz elastycznie dostosowane tak, aby wykluczyć prania pieniędzy. Coinfirm tworzy dla firm i instytucji finansowych działających w jurysdykcjach na całym świecie, a więc nie tylko w Wielkiej Brytanii i krajach UE, ale też w Szwajcarii, Japonii i Europie środkowo-wschodniej.

Rozwój fintech jest erupcyjny, co zmusza do zadania pytania o zaufanie. Jak je zapewnić? Tu z kolei przyda się przykład Onfido, która buduje nowy standard w internecie. – Nasza technologia oparta na sztucznej inteligencji ocenia, czy token-identyfikator użytkownika jest autentyczny czy fałszywy, a następnie porównuje go z danymi biometrycznymi twarzy. W ten sposób zapewniamy firmom takim jak Revolut, Zipcar i Bitstamp pewność, że transakcja odbywa się z odpowiednią autoryzacją, czyli że nikt – tak tłumacząc najbardziej po ludzku – nie skorzysta z naszych pieniędzy i przypadkowo nie przejmie dostępu do naszego konta. Mamy misję stworzenia bardziej otwartego świata, do którego kluczem dostępu jest osobista tożsamość – komentuje CEO Onfido Husayn Kassai. Cóż, mówi się, że przyszłość jest już dziś. Brytyjski fintech zdaje się to nieco wyświechtane porzekadło świetnie potwierdzać.

komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz