Będą podwyżki dla posłów. Powód? Inflacja. "Mamy kryzys. To waloryzacja"

Polscy posłowie mają zarabiać więcej. O planach podwyższenia wynagrodzeń o niespełna 8 proc. poinformował "Fakt". Co na to sami zainteresowani? - To nie podwyżka, tylko waloryzacja. Mamy kryzys - zauważa poseł Solidarnej Polski Tadeusz Cymański. Sceptycznie do pomysłu podchodzi opozycja.

Podwyżki dla posłów. Parlamentarzyści komentująPodwyżki dla posłów. Parlamentarzyści wskazują na inflację. Na zdjęciu poseł Tadeusz Cymański (z lewej) i premier Mateusz Morawiecki (z prawej).
Źródło zdjęć: © East News | Wojciech Olkusnik

Na ubiegłotygodniowym posiedzeniu Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich w Sejmie jej szefowa Agnieszka Kaczmarska wyjaśniała, że na 2023 r. planowane jest zwiększenie kosztów utrzymania Kancelarii Sejmu.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo


DLA CIEBIE
Biznes od środka x Mbank

Wszystko za sprawą kwoty bazowej, na podstawie której naliczane są pensje najważniejszych osób w państwie. Obecnie kwota ta wynosi 1789,42 zł. Ma zostać zwaloryzowana od przyszłego roku o 7,8 proc., do kwoty 1928,99 zł.

Jeśli przepisy wejdą w życie, podwyżki - w tym także dla prezydenta i premiera - będą pokaźne. Wynagrodzenie Andrzeja Dudy, który obecnie zarabia ok. 25 tys. zł, od stycznia wzrosłaby o ok. 2 tys. zł. Pensje premiera Morawieckiego, marszałków Elżbiety Witek i Tomasza Grodzkiego wzrosłyby o ok. 1600 zł. Wynagrodzenia ministrów podskoczyłyby o 1400 zł, a posłów i senatorów - o 1000 zł.

Posłowie komentują pomysł podniesienia swoich wynagrodzeń

- To nie podwyżka, tylko waloryzacja. Mamy do czynienia z kryzysem i ciężkimi czasami - mówi Interii Tadeusz Cymański, poseł Solidarnej Polski. Jak wskazuje, cała sfera budżetowa ma zarabiać więcej, na co zwraca uwagę także poseł Nowej Lewicy Marek Rutka.

- Biorąc pod uwagę 15 proc. inflacji, nie będzie tu nawet wyrównania - zaznacza Rutka w rozmowie z Interią. - Nikt nie chce posłom więcej płacić i jestem za tym, aby na czas największego kryzysu nie podnosić wynagrodzenia dla polityków. My naprawdę nie głodujemy - dodaje.

Planowane podwyżki skomentował na antenie TVN24 Borys Budka z Koalicji Obywatelskiej. - Władza sama się wyżywi. Kaczyński potrzebuje tej umownej marchewki, oprócz kija, w postaci zakazu kandydowania, czy zrzucenia z list wyborczych. Musi mieć marchewkę, czyli zachętę, żeby posłowie chcieli z nim być - stwierdził Budka.

Według wiceprzewodniczącego Platformy Obywatelskiej rekordzistą w tej kwestii jest premier Morawiecki. - To jego budżet, budżet kancelarii prezesa Rady Ministrów, wzrósł o kilkaset procent w porównaniu do rządów Donalda Tuska - mówił.

Poseł Koalicji Polskiej Paweł Bejda ocenił dla TVN24, że podwyżki dla posłów to "wstyd, hańba i żenada". Zauważył, że o zmianie poziomu wynagrodzeń dyskutuje się "w tym czasie, kiedy tak trudno Polakom wiązać koniec z końcem, kiedy jest ogromna niepewność, czy będzie węgiel, by Polacy mogli ogrzać domy zimą, w jakiej cenie jest gaz, w jakiej cenie jest olej".

Do sprawy odniósł się również marszałek Senatu Tomasz Grodzki. - W Senacie, ja osobiście, prezentujemy cały czas stały pogląd: trzeba dać najpierw pieniądze ludziom, a później politykom. Jeżeli proponowaliśmy 20 procent podwyżki dla nauczycieli, którzy naprawdę zarabiają fatalne pieniądze, to nazywano nas, że jesteśmy wilkami w owczej skórze, że to nieodpowiedzialne i tak dalej - podkreślił Grodzki w TVN24. - Najpierw dla ludzi, potem dla polityków - dodał.

Kiedy zmiany w wynagrodzeniach polityków?

Jak przekazał resort finansów, ostatecznie rozwiązania ws. wynagrodzeń najważniejszych osób w państwie mają zostać przyjęte "w najbliższym czasie", w ramach prac nad ustawą budżetową na przyszły rok.

Ostatnie podwyżki Sejm przyznał sobie w 2021 r. Wówczas wzrosły nie tylko pensje posłów. W money.pl pisaliśmy też o uposażeniach i ryczałtach na biura poselskie, a także o pieniądzach na wynajem mieszkań w Warszawie.

Wybrane dla Ciebie