"Będziemy wszyscy szorować po dnie". Alarmują ws. węgla w Polsce

Polska coraz mocniej sięga po importowany węgiel, a jednocześnie rośnie zapotrzebowanie na surowiec ze strony energetyki. Andrzej Gajewski, prezes Orlen Termika, ostrzega, że przy mroźnej zimie krajowych zapasów może nie wystarczyć. Kluczowe mają być grudzień i styczeń.

Węgla może zabraknąć zimą. "Będziemy szorować po dnie"Węgla może zabraknąć zimą. "Będziemy szorować po dnie"
Źródło zdjęć: © East News, Getty Images | ZipZapic.com
Magda Żugier

Podczas XXX Forum Ciepłowników Polskich w Międzyzdrojach Andrzej Gajewski zwrócił uwagę na większe zapotrzebowanie na węgiel wpłynęła m.in. ubiegłoroczna mroźna zima. Branża zużyła wówczas więcej surowca, a później dodatkowym impulsem stały się wysokie ceny gazu związane z sytuacją na Bliskim Wschodzie - opisuje xyz.pl.

Poprzednia zima była mroźna, dlatego zużyliśmy jako branża więcej węgla. Potem przyszła blokada cieśniny Ormuz na Bliskim Wschodzie, która podniosła ceny gazu. Energetyka ograniczyła więc wykorzystanie gazu i sięgnęła po tańszy węgiel – wyjaśnił prezes Orlen Termika.

Jego zdaniem największe znaczenie będą miały najbliższe miesiące. – Jeśli będzie mroźna zima, to węgla zabraknie. Będziemy wszyscy szorować po dnie. Uważam, że to największe ryzyko, które nas dzisiaj czeka – ostrzegł.


DLA CIEBIE
Morning Run Club by Opel Astra

Sama Orlen Termika przygotowała się na taki scenariusz. Spółka, która odpowiada m.in. za produkcję ciepła dla Warszawy, zgromadziła około 1,5 mln ton węgla. Według Gajewskiego zapasy powinny wystarczyć jej na całą zimę.

Import węgla mocno rośnie

Jak podawała "Gazeta Wyborcza", w pierwszym półroczu importerzy sprowadzili do Polski 3,06 mln ton węgla energetycznego. To o 168 proc. więcej niż w pierwszych sześciu miesiącach 2025 r. Do lipca Polska miała natomiast sprowadzić prawie tyle węgla, ile w całym 2024 r.

Jeśli obecne tempo importu się utrzyma, w 2026 r. Polska może sprowadzić najwięcej węgla od kilku lat. Poprzedni rekord padł w 2022 r. Ponad połowa tegorocznego importu pochodzi z Kazachstanu, a około 1 mln ton sprowadzono z Kolumbii.

Za import odpowiadają przede wszystkim niezależni importerzy i pośrednicy, którzy następnie odsprzedają surowiec. Największym konsumentem węgla pozostają natomiast spółki energetyczne posiadające własne elektrownie węglowe. Jednocześnie firmy energetyczne deklarują, że korzystają z węgla kupowanego w polskich kopalniach.

Drogi gaz zwiększa popyt na węgiel

Na sytuację na rynku wpływają również ceny gazu. Ograniczenia przepływu LNG przez cieśninę Ormuz doprowadziły do ich wzrostu, co zwiększyło opłacalność produkcji energii z węgla. Zjawisko określane jako gas-to-coal switching, czyli zastępowanie gazu węglem, jest obserwowane m.in. w Japonii, Korei Południowej, Chinach oraz Europie.

Według najnowszych prognoz Międzynarodowej Agencji Energetycznej globalny popyt na węgiel w 2026 r. wzrośnie o 1,2 proc., do rekordowych 8,94 mld ton. Wśród powodów wymieniane są m.in. wysokie ceny gazu, ograniczenia dostaw LNG i większa opłacalność produkcji energii z węgla.

Jednocześnie polskie górnictwo pozostaje w trakcie głębokiej restrukturyzacji. Szef MAP Wojciech Balczun zaznaczył podczas Future Mining Forum & Expo 2026 w Katowicach, że spółki górnicze są największym wyzwaniem wśród aktywów nadzorowanych przez resort.

– Naszym głównym wyzwaniem jest znalezienie balansu pomiędzy energetyką, a górnictwem, jak to kiedyś bywało. Te dwie branże funkcjonowały w sposób komplementarny. Trochę to się zatraciło, a nie chodzi o to, żeby w jednym miejscu maksymalizować zyski, a drugie miejsce tonęło. Musimy włożyć dużo więcej wysiłku, żeby to ustabilizować w interesie systemu energetycznego i bezpieczeństwa energetycznego państwa – stwierdził.

Balczun przypomniał, że MAP odpowiada za nadzór nad spółkami wydobywczymi i główne decyzje właścicielskie, podczas gdy decyzje dotyczące przyszłości i funkcjonowania sektora należą do ministra energii. Zapewnił przy tym o dobrej współpracy obu resortów.

Źródło: xyz.pl, "Gazeta Wyborcza"

Wybrane dla Ciebie