"Błąd Europy". Oto jak przespała surowcowy potencjał Grenlandii
Zablokowane projekty wydobywcze na Grenlandii mogą okazać się błędem Europy - ocenia serwis "Politico". Pod pokrywą lodu znajdują się nie tylko surowce, ale pierwiastki ziem rzadkich kluczowe dla OZE i branży zbrojeniowej. Serwis podkreśla, że sprawa wybrzmiewa dopiero wobec presji Amerykanów.
Na południowym krańcu Grenlandii leży gmina Kujalleq, zamieszkana przez ok. 7 tysięcy osób. To tutaj miał być realizowany projekt Kvanefjeld, który miał uczynić wyspę pierwszym europejskim producentem kluczowych metali ziem rzadkich. Chodzi o zasoby neodymu i prazeodymu (pierwiastki ziem rzadkich), których znaczenie dla turbin wiatrowych, aut elektrycznych i sprzętu wojskowego jest bezsporne. Do teraz nie podjęto żadnych prac budowlanych ani wydobywczych. Ocenia się, że pod Grenlandią znajduje się aż 25 proc. światowych zasobów pierwiastków rzadkich.
"Ani Kopenhaga, ani Bruksela, ani rząd Grenlandii nie zmobilizowały swoich władz, by doprowadzić projekt do skutku. W 2009 r. Dania przekazała mieszkańcom Grenlandii kontrolę nad zasobami naturalnymi, a 12 lat później grenlandzki rząd zablokował kopalnię, ponieważ pierwiastki ziem rzadkich występują tam w połączeniu z radioaktywnym uranem" - pisze serwis. Wskutek takiego obrotu spraw australijska spółka Energy Transition Minerals pozwała w 2023 roku rządy Grenlandii i Danii do sądu arbitrażowego w Kopenhadze. Domaga się potwierdzenia prawa do uzyskania koncesji wydobywczej w Kvanefjeld.
Kvanefjeld ilustruje, jak niepewność polityczna i regulacyjna – w połączeniu z geopolityką i wysokimi wymaganiami kapitałowymi sprawia, że nawet strategicznie ważne projekty trudno przesunąć z fazy potencjału do produkcji – powiedział "Politico" Jeppe Kofod, były szef MSZ Danii, doradca strategiczny Energy Transition Minerals.
Zatrudnia 10 tys. osób. Mówi, jak rozwiązać problem umów
Grenlandia to nie tylko zasoby pierwiastków rzadkich, ale i surowców: miedzi, grafitu i niklu oraz złóż ropy i gazu. Serwis podkreśla, że na wyspie działają tylko dwie niewielkie kopalnie: złota w Nalunaq oraz skalenia dla szkła i ceramiki. Unia wyraziła zainteresowanie dalszą eksploracją wyspy dopiero w 2023 r., gdy podpisano memorandum o współpracy z rządem Grenlandii i zaproponowano unijną ustawę o surowcach krytycznych.
Zdaniem Kofoda czas może działać na niekorzyść Europy, która reaguje dopiero wobec presji ze strony USA. - UE przez wiele lat miała ograniczone strategiczne zaangażowanie w krytyczne surowce Grenlandii, co oznacza, że Europa jest spóźniona, podczas gdy Stany Zjednoczone i Chiny zintensyfikowały swoje zainteresowanie - ocenił Kofod.
Hamulce przed wydobyciem zasobów Grenlandii
Sprawę komplikują trudne warunki na Grenlandii oraz braki w infrastrukturze. - Jak buduje się kopalnie? Oczywiście kapitałem, sprzętem, ale też ludźmi. Trzeba zbudować całą infrastrukturę wokół tych ludzi, bo nie mogą to być wyłącznie Grenlandczycy - dodał Eldur Olafsson, prezes Amaroq, spółki prowadzącej jedną z dwóch czynnych kopalń.
Kolejną barierą są surowe standardy środowiskowe. W 2021 r. na Grenlandii wprowadzono zakaz wydobycia uranu, a obecny rząd - jak podaje "Politico" za Perem Kalvigiem z duńsko‑grenlandzkiej służby geologicznej - nie sygnalizuje zmiany tego kursu. To istotne, bo uran często współwystępuje z ziemiami rzadkimi.
Naukowcy cytowani przez Politico zwracają uwagę, że topniejący lądolód zwiększa dostępność terenu, choć to koszt klimatyczny o ogromnej skali. Per Kalvig, emerytowany profesor Duńskiej Służby Geologicznej i Grenlandii ocenił, że nawet bez radykalnego ocieplenia, po zapewnieniu dostępu do wybrzeża, wiele miejsc jest żeglowne przez cały rok, porównywalnie z Norwegią czy Kanadą. - W tym sensie prowadzenie kopalń na Grenlandii nie jest trudniejsze niż w wielu częściach Norwegii, Kanady czy gdzie indziej - czy w Rosji - i robiono to już wcześniej, kiedy warunki na to pozwalały - powiedział.
źródło: Politico.eu, Etransmin.com