Brexit zamienia się w farsę. "3,5 roku politycznej impotencji"

"Nie zmarnujcie tego czasu" - apelował w marcu do brytyjskich władz Donald Tusk, gdy Unia wydłużała termin brexitu do końca października. - Zmarnowali ten czas. To 3,5 roku impotencji klasy politycznej - komentuje dla money.pl europoseł i były unijny komisarz Janusz Lewandowski.

Zamieszania z brexitem ciąg dalszy. Wciąż nie wiadomo, co wydarzy się na koniec października.
Źródło zdjęć: © East News | AP/Associated Press/East News
Jakub Ceglarz

Ostatnie dni to znowu gorąca atmosfera w brytyjskim parlamencie, a konkretnie w Izbie Gmin. I klęska Borisa Johnsona.

Nowy premier Wielkiej Brytanii przegrał trzy ważne dla siebie głosowania z rzędu. Najpierw to nad porządkiem obrad, później tzw. ustawę Benna i na koniec odrzucony został jego wniosek o przedterminowe wybory.

Trzy porażki w 24 godziny to wydarzenie bez precedensu. Złośliwi przywołują przykłady z przeszłości. I tak na przykład Margaret Thatcher przegrała zaledwie 4 głosowania w ciągu... 11 lat rządzenia, a Tony Blair - również 4, ale w 10 lat.

Obejrzyj: Podatek handlowy? Nie łudźmy się: będzie drożej

Scenariusz dramatu

Ale po kolei. Przypomnijmy, że obecnie obowiązująca data brexitu to 31 października. Do tej pory Boris Johnson odgrażał się, że "choćby nie wiadomo co, w listopadzie Wielkiej Brytanii w Unii już nie będzie". Dopuszczał więc scenariusz bezumownego wyjścia z UE, a to oznaczałoby wstrząs dla całej europejskiej gospodarki.

Tego nie chcieli jednak parlamentarzyści, o czym Johnson doskonale wiedział. Dlatego złożył do królowej Elżbiety wniosek o zawieszenie obrad parlamentu od przyszłego tygodnia do połowy października, by konkurenci po prostu mu nie przeszkadzali. Ta przychyliła się do tej prośby, a opozycja grzmiała o "zamachu stanu".

Członkowie Izby Gmin jednak dość szybko utemperowali kontrowersyjnego polityka, jeszcze przed planowanym zawieszeniem obrad. W środę wieczorem Izba Gmin głosami m.in. 21 "rebeliantów" z Partii Konserwatywnej przegłosowała ustawę autorstwa Hilarego Benna, która praktycznie zakazuje tzw. twardego brexitu. I jeśli nie uda się dogadać z Unią, to jest tylko jedno wyjście - wydłużenie terminu do końca stycznia 2020 roku.

A dogadać się raczej nie da, bo na tym poległa już poprzednia premier Theresa May. W parlamencie nie ma jednoznacznego stanowiska choćby dotyczącego mechanizmu tzw. backstopu, czyli kwestii relacji Irlandii Północnej i Irlandii.

Ustawę Benna musi jeszcze zatwierdzić Izba Lordów, ale prawdopodobnie to będzie tylko formalność. Twardego brexitu praktycznie więc na stole negocjacyjnym już nie ma.

Co dalej? Dowiemy się podczas szczytu Unii Europejskiej, zaplanowanego na 17 października, czyli 2 tygodnie przed obecną datą rozwodu Wielkiej Brytanii z Brukselą. Pamiętajmy bowiem, że na ewentualne kolejne wydłużenie terminu musi zgodzić się Unia.

Nic jednak nie wskazuje na to, by wspólnotowi urzędnicy robili z tym jakiekolwiek problemy. Im też nie zależy na tym, by destabilizować europejską gospodarkę.

Na deser Johnson chciał ukarać "zdrajców" ze swojej partii i rozpisać przedterminowe wybory. Ale i tutaj mu nie poszło, bo nie zyskał wystarczającej liczby głosów. Na dodatek w czwartek z kariery politycznej zrezygnował nawet brat Borisa Johnsona, o czym poinformował na Twitterze.

"Impotencja brytyjskiej klasy politycznej"

O komentarz do wydarzeń na Wyspach poprosiliśmy Janusza Lewandowskiego, byłego unijnego komisarza, a obecnie europosła. W jego przekonaniu należy tu mówić jednak nie o kilku miesiącach, ale ponad 3 latach zaniedbań i "impotencji klasy politycznej" w Wielkiej Brytanii.

- To jest moje wielkie rozczarowanie. My na początku lat 90. byliśmy w nich wpatrzeni jako w kolebkę dojrzałej demokracji - mówi money.pl Janusz Lewandowski.

Jego zdaniem rywalizacja partyjna wygrywa w tym przypadku z racją stanu. - Unia nie ma po drugiej stronie partnera do rozmów. Teraz decydującą rolę przejął parlament, a nie szef rządu - twierdzi były unijny komisarz.

Lewandowski zwraca również uwagę, że brytyjscy posłowie są w stanie zjednoczyć się tylko negatywnie, by coś odrzucić, a nie potrafią zbudować większości "na tak". - Czekają nas kolejne 3 miesiące pobierania diet przez Nigela Farrage'a i jego ekipy. No i nie wiadomo co z budżetem w nowej perspektywie finansowej. Kolejne miesiące chaosu - denerwuje się.

Mimo wszystko Unia najpewniej zgodzi się na kolejne wydłużenie terminu wyjścia z UE. - Donald Tusk na koniec swojej kadencji najpewniej nie będzie z tym robił problemów. On najchętniej rozpisałby ponowne referendum w Wielkiej Brytanii. Wtedy miałby pomnik w Londynie szybciej niż w Polsce - żartuje Janusz Lewandowski.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Wybrane dla Ciebie
Trump rozważa przedłużenie ulgi w transporcie morskim. Chce ustabilizować ceny ropy
Trump rozważa przedłużenie ulgi w transporcie morskim. Chce ustabilizować ceny ropy
CBA w ministerstwie klimatu. Hennig-Kloska: ja się bardzo cieszę
CBA w ministerstwie klimatu. Hennig-Kloska: ja się bardzo cieszę
Odbicie na rynku krypto. Bitcoin przebija 77 tys. dolarów
Odbicie na rynku krypto. Bitcoin przebija 77 tys. dolarów
Anglia bez papierosów. Urodzeni po 2008 r. nie kupią legalnie tytoniu
Anglia bez papierosów. Urodzeni po 2008 r. nie kupią legalnie tytoniu
USA blokują dolary dla Iraku. Cios w proirańskie bojówki
USA blokują dolary dla Iraku. Cios w proirańskie bojówki
Niepokojące sygnały z USA ws. zamówień rakiet. Szef MON potwierdza
Niepokojące sygnały z USA ws. zamówień rakiet. Szef MON potwierdza
Amazon przyspiesza w Polsce. Miliardy na inwestycje
Amazon przyspiesza w Polsce. Miliardy na inwestycje
Ceny paliw uderzają w gminy. Usługi publiczne zagrożone
Ceny paliw uderzają w gminy. Usługi publiczne zagrożone
Diesel w dół, benzyna w górę. Jest nowe obwieszczenie ws. cen paliw
Diesel w dół, benzyna w górę. Jest nowe obwieszczenie ws. cen paliw
USA znów to robią. Chcą, by sojusznicy płacili więcej za krytyczne minerały
USA znów to robią. Chcą, by sojusznicy płacili więcej za krytyczne minerały
2 mln baryłek ropy na raz. W Chinach posypały się zamówienia
2 mln baryłek ropy na raz. W Chinach posypały się zamówienia
Ponad 700 osób straciło w miesiąc pracę na Mazowszu. To nie jest koniec
Ponad 700 osób straciło w miesiąc pracę na Mazowszu. To nie jest koniec