Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Agnieszka Zielińska
|
aktualizacja

Budowlanka apeluje o pomoc. Bez wsparcia rządu w Polsce staną budowy

Podziel się:

Tak złej sytuacji w budownictwie nie było od dawna. Ceny materiałów budowlanych rosną z miesiąca na miesiąc i brakuje rąk do pracy na budowach. Przełoży się to na opóźnienia realizacji inwestycji, pod znakiem zapytania stoją także nowe umowy. Rośnie ryzyko upadłości firm budowlanych. Sytuacja jest na tyle poważna, że zdaniem przedstawicieli budowlanej branży interwencja rządu jest konieczna. Ich zdaniem niezbędna jest waloryzacja kontraktów. Chcą, aby regulowała to specjalna ustawa.

Budowlanka apeluje o pomoc. Bez wsparcia rządu w Polsce staną budowy
Rosnące ceny materiałów budowlanych powodują, że marże firm budowlanych gwałtownie maleją. (Adobe Stock, ©romul014 - stock.adobe.com)

Wojna w Ukrainie i przerwanie łańcuchów dostaw spowodowały, że materiały budowlane w ostatnim czasie jeszcze bardziej podrożały. W lutym tego roku, jeszcze przed wybuchem zbrojnego konfliktu, ceny materiałów budowlanych były wyższe średnio o 27 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem.

Obecnie wykonawcy muszą uwzględnić wyższe ceny w kontraktach. W efekcie niektóre z nich stanęły pod znakiem zapytania.

Katarzyna i Krzysztof w ubiegłym roku zakupili działkę budowlaną w gminie Lesznowola, zlecili projekt i uzyskali pozwolenie na budowę.

- W tym roku mieliśmy podpisać umowę z wykonawcą. Niestety firma, z którą negocjowaliśmy kontrakt, podniosła nam w tym roku cenę wykonawstwa o 50 tys. zł. To oznacza, że prawdopodobnie będziemy musieli zrezygnować z budowy, ponieważ planowaliśmy finansować ją z kredytu. Pomimo że dostaliśmy wstępną promesę z banku, to z powodu wzrostu cen, mamy obawy, czy rozpoczynać budowę – mówią money.pl.

Rosnące ceny materiałów i paliw powodują, że maleją także marże budowlańców. Sytuację komplikuje fakt, że wielu pracowników z Ukrainy zatrudnionych na polskich budowach wróciło do swojego kraju, aby walczyć na froncie. W efekcie zaczyna się to negatywnie odbijać na kondycji firm budowlanych, którym brakuje pracowników.

Nie można dopuścić do wstrzymania kontraktów

Zdaniem Barbary Dzieciuchowicz, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa wybuch wojny w Ukrainie spotęgował problemy branży.

- Obecnie większość pracowników z Ukrainy wyjechała do swojego kraju, aby walczyć. Dużo poważniejszym zjawiskiem jest jednak gwałtowny wzrost cen surowców i materiałów. W wielu przypadkach pojawiają się trudności z ich dostępnością. Teraz te problemy się pogłębiły – komentuje.

Jej zdaniem jest duże ryzyko, że realizowane obecnie kontrakty, nie zostaną dokończone w terminie. - Nikt jednak nie chce schodzić z budowy. Firmy za wszelką cenę chcą utrzymać kontrakt, ale państwo musi im w tym pomóc, zwłaszcza że z powodu wzrostu cen materiałów, wiele firm może utracić płynność – dodaje.

Zdaniem przedstawicieli budowlanej branży, pomoc rządu jest więc pilnie potrzebna. Dlatego postulują uchwalenie specjalnej specustawy. - Proponujemy, aby objęła ona cały rynek – czyli wszystkich zamawiających. Chcemy, aby w związku z wojną w Ukrainie i reperkusjami dla polskiego rynku uznano to za tzw. siłę wyższą, co ułatwiłoby rozmowy pomiędzy wykonawcami i zamawiającymi - komentuje prezes OIGD.

Ustawa objęłaby nie tylko kontrakty, które aktualnie są realizowane, ale także te, które zostały podpisane przed wybuchem wojny w Ukrainie. - Chcemy, aby regulowała ona możliwość zmiany tych umów. Nie można dopuścić do sytuacji, aby kontrakty zostały wstrzymane - dodaje.

Zgodnie z propozycją branży ustawa regulowałaby także kwestię waloryzacji cen kontraktów. Wpływ na to też ma pandemia koronawirusa.

Proponujemy także, aby wszystkie kary związane z terminowością wykonywania kontraktów, które zostały zawieszone na czas pandemii, zostały anulowane. Naszym zdaniem powinno być również możliwe zawieszenie kontraktu, np. w sytuacji braku dostępności materiałów budowlanych – mówi Barbara Dzieciuchowicz.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Ilu jeszcze Ukraińców może przyjąć Polska? Specjalista szacuje liczby

Grozi nam blokada zamówień publicznych

Piotr Kledzik, prezes firmy PORR przyznaje, że sytuacja w branży budowlanej jest na tyle trudna, że firmy same sobie nie poradzą. - Rosnące koszty "zjadają" marże. Wzrost cen materiałów i odpływ pracowników u podwykonawców powodują, że już zaczynają wypowiadać nam umowy, a instytucje finansowe ograniczają udzielanie gwarancji. To z czasem może spowodować decyzje o zaprzestaniu kontynuowania inwestycji – mówi.

Podobnie ocenia to Jakub Kus, wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Budowlani, który przyznaje, że sytuacja jest na tyle dramatyczna, że w efekcie niektóre budowy mogą stanąć.

- Waloryzacja kontraktów jest niezbędna, bo w sytuacji, gdy mamy do czynienia ze wzrostami cen materiałów na poziomie kilkudziesięciu procent — nikt z wykonawców nie zdecyduje się na złożenie oferty na kompleksową realizację inwestycji. Dochodzą do tego problemy z dostępnością niektórych materiałów budowlanych, w magazynach zaczyna brakować np. stali. W efekcie grozi nam blokada systemu zamówień publicznych – twierdzi.

Jego zdaniem, kolejnym problemem jest brak pracowników. - Na Ukrainę wyjechało blisko 60 tys. osób pracujących w Polsce, z czego połowa pracowała w budownictwie. Istnieje też obawa, że polscy pracownicy zatrudnieni w sektorze budowlanych również wyjadą za pracą za granicę, zwłaszcza że w innych krajach są już uruchamiane nowe inwestycje w ramach środków z KPO. W takim wypadku problem braku specjalistów w budownictwie jeszcze bardziej się pogłębi – przewiduje.

Nasi rozmówcy zgadzają się, że obecna sytuacja wymaga szybkich działań w zakresie zmiany prawa. – Konieczne jest zniesienie limitu waloryzacyjnego. Realizujemy kontrakty bez tego limitu, w których indeksacja ceny jest na poziomie kilkunastu procent. Niestety, mamy też umowy z limitem określonym na poziomie 5 proc. co przy obecnych cenach materiałów daje straty na poziomie ok. minus 15 proc. Gdy uwzględnimy fakt, że przeciętnie rentowność w branży jest na poziomie 1-2 proc. to perspektywa wygląda bardzo źle – mówi prezes firmy PORR.

Proponuje więc, aby w odniesieniu do nowych kontraktów wprowadzono, jako tymczasowe ustalenie, określone stawki na kluczowe materiały. W praktyce jeśli rzeczywista cena będzie wyższa od ustalonego poziomu, różnicę pokrywałaby strona publiczna, jeśli niższa zwracałby ją wykonawca.

- Apelujemy, aby te problemy nie traktować, jako wyłącznie kłopoty branży budowlanej. Funkcjonujemy jako system naczyń połączonych. Zerwane kontrakty odbiją się na sektorze finansowym i ubezpieczeniowym. Powrót do normalności zajmie nam wówczas wiele lat – przekonuje prezes PORR.

Firmy będą kończyć kontrakty ze stratą

Dr Damian Kaźmierczak, główny ekonomista w Polskim Związku Pracodawców Budownictwa uważa, że postulaty zaproponowane przez branżę budowlaną nie są trudne do spełnienia.

- Modyfikacji wymagają obowiązujące klauzule waloryzacyjne w kontraktach publicznych, zarówno nowych, jak i w trakcie realizacji. Chodzi przede wszystkim o zniesienie lub podniesienie limitu waloryzacji wynagrodzenia wykonawców, którzy nie mogli przewidzieć skali rynkowych perturbacji po wybuchu wojny – mówi.

Dodaje, że należy zastanowić się, w jaki sposób podejść do kontraktów we wczesnej fazie realizacji. – Po ataku Rosji na Ukrainę z dnia na dzień stały się one nierentowne, a wykonawcy już dzisiaj wiedzą, że będą musieli skończyć je na stratach, o ile w ogóle do tego momentu na rynku przetrwają – twierdzi.

Jego zdaniem sytuacja, w jakiej znalazło się polskie budownictwo po wybuchu wojny w Ukrainie, wymaga więc od rządu pilnych działań. Pomoże to uniknąć fali bankructw w branży budowlanej i zachować ciągłość realizacji inwestycji

- Jeżeli inwestorzy publiczni będą jednak bagatelizować problem to sektor budownictwa, który wypracowuje ok. 13-14 proc. PKB i zatrudnia ponad 1,3 mln pracowników, może zatrząść się w posadach i żadna ze strategicznych inwestycji nie zostanie skończona na czas – podsumowuje.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl