Ceny nawozów w Polsce poszybują? Gigant chemiczny reaguje
Sprzedaż trwa, produkcja nawozów idzie pełną parą - mówi money.pl Grzegorz Kulik, rzecznik prasowy Grupy Azoty. Gigant chemiczny przewiduje kilkuprocentową podwyżkę cen nawozów azotowych, zależnych w części od cen gazu. Ten ostatni zdrożał w Europie, od wybuchu wojny w Iranie, o 50 procent.
Grupa Azoty zdementowała na początku marca, już po rozpoczęciu wojny na Bliskim Wschodzie, doniesienia o wstrzymaniu produkcji nawozów. Gigant chemiczny wstrzymał jednak na krótko, do 6 marca, przyjmowanie zamówień. Zapytaliśmy czołowego polskiego producenta nawozów, jakich podwyżek w realiach wojny w Iranie i chwiejących się cen gazu (kluczowych zwłaszcza dla nawozów azotowych) można się spodziewać.
Po wznowieniu w ubiegły piątek (6 marca - red.) przyjmowania zamówień wprowadziliśmy niewielką korektę cen nawozów azotowych – rzędu kilku procent. Trzeba jednak podkreślić, że była ona zdecydowanie niższa niż skala wzrostu cen gazu ziemnego, który jest kluczowym surowcem w produkcji nawozów azotowych. Produkcja i sprzedaż nawozów wieloskładnikowych (NPK -azot, fosfor, potas.) prowadzona jest w sposób nieprzerwany, gdyż w ich przypadku gaz jest tylko jednym z kilku kosztów surowcowych - wyjaśnia money.pl rzecznik Grupy Azoty.
Azoty podkreślają, że celem Grupy było zarówno "uwzględnienie realnych kosztów produkcji", ale z drugiej strony również "ograniczenie presji kosztowej po stronie przedsiębiorców rolnych".
Sankcje zadziałały, ale nie od razu. "Rosja ma poważne problemy"
"Ta decyzja miała również ograniczyć przestrzeń do spekulacyjnych podwyżek cen oraz utrzymać konkurencyjność krajowej produkcji wobec importu nawozów ze wschodu. Chodzi tu przede wszystkim o import z Rosji – którego import przy dużych skokach cenowych mógłby ponownie stać się opłacalny pomimo ponoszenia kosztów ceł antydupingowych" - tłumaczy dalej Grzegorz Kulik z Grupy Azoty.
Spółka zapewnia, że na bieżąco monitoruje sytuację na Bliskim Wschodzie i jej wpływ na rynek surowców. I dodaje, że produkcja nawozów w zakładach odbywa się bez przerw, a dostępność nawozów dla polskich rolników jest zabezpieczona.
Obawy są uzasadnione
Arkadiusz Zalewski, analityk Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, zwraca uwagę, że wzrost cen nawozów azotowych ma związek nie tylko z podwyżkami cen gazu. "Kraje Bliskiego Wschodu są ważnymi eksporterami nawozów, głównie mocznika w skali globalnej. Konflikt zbrojny zwiększa zatem obawy o dostępność nawozów azotowych na światowym rynku" - podkreśla w serwisie linkedin.com ekspert.
I dodaje, że Instytut od początku marca w związku z wojną na Bliskim Wschodzie dostrzega skokowe podwyżki cen mocznika i innych nawozów azotowych w handlu światowym oraz towarzyszący im dynamiczny wzrost cen gazu.
Ekspert zauważa, że znaczna część rolników nie ryzykowała z zakupem nawozów na ostatnią chwilę i zaopatrzyła się w czwartym kwartale ubiegłego roku, gdy ceny nawozów były jeszcze stabilne. Ci, którzy rozbili zakupy na kilka transz nie mieli tyle szczęścia.
"Część rolników rozłożyła realizację zakupów na kilka transz, żeby zminimalizować ryzyko związane z ewentualnym wzrostem cen, które w ostatnich miesiącach, w związku z uwarunkowaniami podażowymi (np. pełnym wdrożeniem mechanizmu CBAM od początku stycznia br. i istotnymi zmianami w imporcie nawozów z krajów spoza UE, dodatkowymi cłami na nawozy z Rosji i Białorusi, podwyższoną zmiennością cen gazu również w styczniu 2026 r.) jeszcze przed rozpoczęciem wojny na Bliskim Wschodzie, istotnie się zwiększyło" - wyjaśnia Arkadiusz Zalewski.
Ceny gazu w Europie w środę o poranku lekko rosły. Benchmarkowe kontrakty na gaz w Amsterdamie (ICE Entawex Dutch TTF) były na poziomie 48,50 euro za MWh, wyżej o 2,3 proc., po spadku we wtorek o 16 proc. Od czasu eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie gaz w Europie zdrożał o 50 proc.
źródła: money.pl, linkedin.com