Chińskie okręty u wybrzeży Grenlandii? Dania: to nieprawda
- Nie jest prawdą, że chińskie okręty wojenne otaczają Grenlandię - stwierdził w środę szef duńskiego MSZ Lars Lokke Rasmussen, odnosząc się do słów prezydenta USA Donalda Trumpa. - Nie ma w tej chwili bezpośredniego zagrożenia ze strony Rosji czy Chin - dodał.
W środę Waszyngtonie zakończyły się rozmowy dotyczące amerykańskich zapowiedzi dotyczących przejęcia kontroli nad Grenlandią, która obecnie jest autonomicznym terytorium zależnym Danii. Wzięli w nich udział: sekretarz stanu USA Marco Rubio, wiceprezydent J.D. Vance, szef duńskiego MSZ Lars Lokke Rasmussen oraz szefowa grenlandzkiej dyplomacji Vivian Motzfeldt. Rasmussen na konferencji prasowej w środę wieczorem polskiego czasu przyznał, że wykorzystał tę okazję do tego, by zmierzyć się z narracją, która płynie z USA.
- Nie jest prawdą, że chińskie okręty wojenne otaczają Grenlandię. Według naszych służb, obecności chińskiego okrętu u wybrzeży Grenlandii nie odnotowano od dekady. Zatem z tej perspektywy mieliśmy bardzo konstruktywne spotkanie - stwierdził duński minister.
Zatrudnia 10 tys. osób. Mówi, jak rozwiązać problem umów
- Jego tematem było bezpieczeństwo (Grenlandii - red.). Nie ma w tej chwili bezpośredniego zagrożenia ze strony Rosji czy Chin. Unikaliśmy chińskich inwestycji np. w infrastrukturę na Grenlandii, a było to możliwe dzięki bliskiej współpracy Danii. Na Grenlandii nie ma chińskiej obecności. Jest obawa (ze strony Amerykanów - red.), czy nie zmieni się to za 10 czy 20 lat. Tak się nie stanie, zadbali o to nasi grenlandzcy przyjaciele, a Dania jest po właściwej stronie historii - oświadczył Rasmussen.
Polityk przyznał, że temat Grenlandii, wywołany przez prezydenta Donalda Trumpa już na początku jego drugiej kadencji w Białym Domu, wywołuje wielkie emocje na wyspie i w samej Danii. - Postrzegamy siebie jako najbliższych sojuszników Stanów Zjednoczonych. Rozmawiałem o tym wcześniej z prezydentem (Trumpem - red.). Nie jest łatwo myśleć nad rozwiązaniami, gdy każdego dnia budzimy się i słyszymy różne groźby - przyznał Rasmussen.
- Nie odnieśliśmy takiego sukcesu, że nasz amerykański kolega powiedział: "Przepraszam, to było całkowite nieporozumienie, zrezygnowaliśmy z naszych ambicji". Wyraźnie istnieje różnica zdań - powiedział Rasmussen dziennikarzom w duńskiej ambasadzie w Waszyngtonie. - Zgodziliśmy się jednak, że warto spróbować usiąść na wysokim szczeblu i zbadać, czy istnieją możliwości uwzględnienia obaw prezydenta, jednocześnie szanując czerwone linie Królestwa Danii. Czy to będzie możliwe, tego nie wiem - dodał.
Trump: zrobimy coś z Grenlandią
- Zrobimy coś z Grenlandią niezależnie od tego, czy tego chcą, czy nie. Ponieważ jeśli my tego nie zrobimy, Rosja albo Chiny przejmą kontrolę nad Grenlandią. A nie chcemy mieć Rosji ani Chin jako sąsiadów. Chciałbym dogadać się po dobroci, ale jeśli to się nie uda, zrobimy to ostrzej - mówił w ubiegły piątek Trump.
- Potrzebujemy tego, ponieważ jeśli spojrzy się teraz poza Grenlandię, widać tam rosyjskie niszczyciele, chińskie niszczyciele, a co więcej, rosyjskie okręty podwodne. Nie pozwolimy Rosji ani Chinom zająć Grenlandii, a właśnie to zrobią, jeśli nie podejmiemy odpowiednich działań - stwierdził amerykański prezydent.
źródło: konferencja prasowa, CNN