Chiny wstrzymują kredyty dla rafinerii. To efekt sankcji USA
Główny chiński organ do spraw nadzoru finansowego (NFRA) przekazał największym bankom w kraju nowe wytyczne. Instytucje te mają tymczasowo przestać udzielać nowych kredytów w juanach dla pięciu rafinerii. Agencja Bloomberg, na którą powołuje się Reuters, opiera te doniesienia na anonimowych źródłach.
Nadzór przekazał te instrukcje w formie ustnej. Urzędnicy zaznaczyli jednak, że banki nie muszą wypowiadać kredytów, które firmy zaciągnęły wcześniej. Władze poleciły również instytucjom finansowym, aby dokładnie przeanalizowały swoje relacje biznesowe z podmiotami z branży petrochemicznej. Wśród firm, których dotyczy problem, znajduje się Hengli Petrochemical.
To największa prywatna rafineria w Chinach. Warto przypomnieć, że to właśnie pod koniec kwietnia władze USA nałożyły sankcje na ten podmiot za pomoc Iranowi, co wywołało pierwszą falę niepokoju na rynkach. Agencja Reuters poprosiła o komentarz zarówno nadzór finansowy, jak i firmę Hengli, ale nie otrzymała odpowiedzi. Decyzja nadzoru pokazuje, jak mocno globalna polityka wpływa na lokalne rynki finansowe.
Kierowcy kontra agresja na drogach. "5 milionów ludzi już sobie pomaga"
Sprzeczne sygnały z Pekinu w sprawie sankcji
Informatorzy agencji twierdzą, że nadzór wydał te wytyczne przed początkiem maja. Taki krok stoi w wyraźnej sprzeczności z oficjalnym stanowiskiem innego resortu. Drugiego maja chińskie Ministerstwo Handlu opublikowało komunikat. W dokumencie tym resort wprost nakazał krajowym firmom ignorowanie amerykańskich sankcji.
Reuters podkreśla, że wezwanie do odrzucenia restrykcji to ważny moment. Chiny po raz pierwszy sięgnęły po specjalne przepisy. Władze stworzyły ten mechanizm trzy lata temu, aby chronić rodzime przedsiębiorstwa przed zagranicznymi interwencjami. Rząd w Pekinie uważa takie ingerencje za bezpodstawne. Sytuacja ta tworzy chaos informacyjny dla samych przedsiębiorstw. Z jednej strony ministerstwo nakazuje ignorować kary, z drugiej nadzór bankowy realnie odcina firmy od nowych form finansowania.
Amerykańska presja na sektor naftowy
Kłopoty chińskich rafinerii mają bezpośredni związek z działaniami Waszyngtonu. W kwietniu Departament Skarbu USA nałożył sankcje na firmę Hengli Petrochemical. Amerykanie oskarżyli to przedsiębiorstwo o zakupy irańskiej ropy o wartości miliardów dolarów. Decyzja ta stanowi element szerszej strategii. Władze USA od dawna starają się ograniczyć dochody, które Teheran czerpie ze sprzedaży surowców.
Presja dotyczy również sektora bankowego. Sekretarz skarbu USA Scott Bessent poinformował w zeszłym miesiącu o ostrzeżeniach dla dwóch chińskich pożyczkodawców. Polityk nie podał nazw tych instytucji. Zaznaczył jednak, że banki te poniosą konsekwencje w postaci wtórnych sankcji, jeśli urzędnicy udowodnią im obsługę transakcji z Iranem. Groźba ta wydaje się skuteczna, co widać po nerwowych ruchach chińskiego nadzoru.
Temat chińskich rafinerii i amerykańskich restrykcji jest niezwykle gorący w ostatnich tygodniach. Branża petrochemiczna w Państwie Środka znalazła się w potrzasku między wymogami Waszyngtonu a oczekiwaniami własnego rządu. Jeszcze kilka dni temu głośno było o tym, że Pekin formalnie zakazał uznawania sankcji USA, co wpędziło wielkie koncerny w swoistą pułapkę. Z jednej strony firmy takie jak Hengli muszą podporządkować się lokalnemu prawu, z drugiej – obawiają się całkowitego odcięcia od międzynarodowego systemu finansowego.
Ten geopolityczno-biznesowy konflikt stale przybiera na sile, ponieważ Chiny na szczeblu centralnym oficjalnie ignorują amerykańskie sankcje i wydają nakazy ochrony własnych przedsiębiorstw. Decyzje Waszyngtonu uderzają przede wszystkim w niezależne zakłady typu "teapot", które do tej pory chętnie kupowały tanią, irańską ropę objętą embargiem. Jak donosili w zeszłym miesiącu analitycy rynkowi, tuż po tym jak Stany Zjednoczone nałożyły sankcje na chińskiego giganta, wyraźnie wzrosły obawy wśród mniejszych, prywatnych rafinerii. To ostatecznie doprowadziło do obecnej, nerwowej i nieoficjalnej reakcji tamtejszego nadzoru bankowego.
Restrykcje tworzą realne bariery dla rafinerii na poziomie operacyjnym. Firmy te mają ogromne trudności z fizycznym odbiorem surowca. Muszą też sprzedawać swoje ostateczne produkty pod innymi nazwami, aby ominąć blokady handlowe. Zmiana nazewnictwa i ukrywanie pochodzenia towaru to koszty, które mocno obciążają budżety tych spółek.