Coraz gorzej na rynku helu. Brakuje zapasów, zamiennika i dostaw

Globalny rynek helu znalazł się w bezprecedensowym kryzysie. Splot wydarzeń geopolitycznych i problemów infrastrukturalnych odciął świat od kluczowych źródeł. Odbiorcy z branży technologicznej i medycznej stoją przed widmem wstrzymania prac, a ceny surowca drastycznie rosną.

Joint European Torus (JET) to jedna z maszyn wykorzystująca helJoint European Torus (JET) (w tle) to jedna z maszyn wykorzystująca hel
Źródło zdjęć: © East News | Associated Press, Cover Images, East News, M.Woollard, Mark Schiefelbein
Robert Kędzierski
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Światowa gospodarka zderza się z brutalną rzeczywistością rynku surowców krytycznych, na którym brak jednego elementu może sparaliżować kluczowe gałęzie przemysłu. Hel, gaz szlachetny kojarzony powszechnie z balonami, to w rzeczywistości fundament nowoczesnej medycyny, zaawansowanej elektroniki i badań naukowych. Obecnie jego łańcuchy dostaw ulegają drastycznemu rwaniu, a rynkowe bufory bezpieczeństwa przestały istnieć. Sytuacja jest na tyle poważna, że analitycy i przedstawiciele branży otwarcie mówią o szoku podażowym, który w najbliższych tygodniach uderzy w największe globalne korporacje.

Rynek ten opierał się dotychczas na kilku głównych filarach, z których najważniejsze właśnie uległy zachwianiu. Skutki tych wydarzeń wyjątkowo obrazowo diagnozują sami uczestnicy rynku, którzy na co dzień zajmują się poszukiwaniem i komercjalizacją tego surowca.

Globalna podaż helu stoi w obliczu burzy doskonałej. Katarski zakład Ras Laffan, odpowiedzialny za jedną trzecią światowych dostaw, został wyłączony w marcu. Rosyjski zakład Amur, który miał być wspaniałym nowym źródłem, pozostaje sparaliżowany przez sankcje i awarie techniczne – mówi money.pl Walter Jennings, dyrektor ds. marketingu w australijskiej firmie Noble Helium.

Tak traktują młodych pracowników. "Musisz to porzucić"

W normalnych warunkach rynkowych tego typu przestoje byłyby łagodzone przez państwowe rezerwy strategiczne. Problem polega na tym, że ten mechanizm ratunkowy przeszedł do historii. Jak wyjaśnia dalej przedstawiciel branży, sytuacja stała się bezprecedensowa z powodu decyzji zapadających w Stanach Zjednoczonych.

Amerykańska Federalna Rezerwa Helu została w pełni sprywatyzowana, co pozbawiło rynek ostatniego bufora bezpieczeństwa. Jednocześnie popyt ze strony fabryk półprzewodników, producentów rezonansów magnetycznych i komputerów kwantowych rośnie szybciej, niż jakakolwiek nowa podaż może pojawić się na rynku. Nowe projekty wydobywcze wymagają od siedmiu do dziesięciu lat od eksploracji do produkcji, więc na horyzoncie nie ma szybkiego rozwiązania – kontynuuje ekspert.

Brak elastyczności po stronie podaży natychmiast przekłada się na wyceny. Biorąc pod uwagę, że helu nie da się zsyntetyzować w laboratorium, a pozyskuje się go jedynie jako produkt uboczny przy wydobyciu gazu ziemnego, rynkowa panika staje się w pełni zrozumiała.

Ceny wzrosły już o ponad 400 proc. w ostatnich latach, a obecnie rynek jest w szoku. Kiedy z dnia na dzień usuwa się jedną trzecią globalnej podaży, ceny spotowe po prostu nie rosną – one gwałtownie skaczą, a kupujący wpadają w panikę – zaznacza Jennings, wskazując na bezpośrednie zagrożenia dla gigantów technologicznych.

– Sama branża półprzewodników, w tym Samsung, TSMC czy SK Hynix, stoi w obliczu potencjalnych przestojów w produkcji, ponieważ producenci chipów utrzymują zapasy helu wystarczające na około sześć tygodni. Nie ma strategicznych zapasów, z których można by skorzystać. Nie ma zamiennika. I nie ma mowy o wystarczającej nowej podaży, aby wypełnić lukę w jakimkolwiek sensownym czasie – podsumowuje dyrektor, dodając, że dla firm takich jak jego, posiadających potwierdzone geologicznie złoża gotowe do odwiertów, jest to moment, w którym rynek desperacko potrzebuje natychmiastowych działań.

Logistyczny koszmar w cieniu geopolityki

Aby w pełni pojąć, dlaczego słowa o "rynkowym szoku" nie są przesadzone, należy cofnąć się do wydarzeń z Bliskiego Wschodu. To właśnie eskalacja konfliktu zbrojnego i ataki na infrastrukturę w Katarze stały się bezpośrednim zapalnikiem obecnego kryzysu. Uszkodzenie zdolności eksportowych skroplonego gazu ziemnego (LNG) w regionie Ras Laffan automatycznie odcięło świat od potężnych wolumenów helu. Państwowy koncern QatarEnergy musiał wstrzymać produkcję, a sytuację pogorszyła faktyczna blokada cieśniny Ormuz, przez którą wiedzie jedyna morska trasa eksportowa dla katarskiego surowca.

W tym miejscu na geopolitykę nakłada się fizyka. Hel to pierwiastek, którego transport jest wyjątkowo skomplikowany i nie wybacza opóźnień. Przewozi się go w postaci płynnej, w specjalistycznych kontenerach kriogenicznych, w temperaturze bliskiej zeru absolutnemu. Nawet najlepsza na świecie izolacja nie jest w stanie powstrzymać naturalnego procesu parowania. Gaz musi dotrzeć do klienta końcowego w ciągu ok. 45 dni od skroplenia. W przeciwnym razie ulega ogrzaniu, rozszerza się i bezpowrotnie ucieka z pojemników do atmosfery.

Gdy szlaki żeglugowe zostały sparaliżowane, setki takich specjalistycznych kontenerów utknęły w rejonie Zatoki Perskiej. Każdy dzień postoju oznacza fizyczną utratę cennego ładunku. Nie można ich po prostu napełnić w innym miejscu, ponieważ infrastruktura do skraplania helu jest nieliczna i rozrzucona po świecie, a globalna flota kontenerów kriogenicznych jest ściśle ograniczona. Łańcuch dostaw tego surowca przypomina precyzyjnie nakręcony zegarek – gdy jeden tryb się zatrzyma, cały mechanizm ulega destrukcji.

Medycyna przegrywa licytację z Big Tech

W warunkach drastycznie kurczącej się podaży na rynku rozpoczyna się bezwzględna walka o przetrwanie. Hel ma dwa główne, absolutnie kluczowe zastosowania. Z jednej strony jest niezbędny w medycynie do chłodzenia potężnych magnesów nadprzewodzących w skanerach rezonansu magnetycznego (MRI). Z drugiej strony, stanowi fundament produkcji zaawansowanych układów scalonych, gdzie służy do chłodzenia płytek krzemowych i usuwania toksycznych chemikaliów w procesie wytwarzania chipów.

Gdy surowca brakuje, o tym, kto go otrzyma, decyduje siła nabywcza, a w tym starciu szpitale stoją na z góry straconej pozycji. Branża technologiczna, napędzana obecnie gigantycznym boomem na sztuczną inteligencję, dysponuje budżetami nieporównywalnie większymi niż placówki ochrony zdrowia, które operują na minimalnych marżach i w ramach ściśle regulowanych systemów finansowania.

Jak trafnie diagnozuje tę sytuację Richard Brook, były dyrektor w koncernie Air Liquide, przemysł półprzewodnikowy zapłaci za hel absolutnie każdą cenę. Koszt wstrzymania pracy nowoczesnej fabryki procesorów jest tak astronomiczny, że wydatki na gaz techniczny, nawet po kilkukrotnych podwyżkach, pozostają akceptowalne. W efekcie to sektor medyczny jest najbardziej narażony na racjonowanie dostaw, co może prowadzić do opóźnień w diagnostyce i przestojów sprzętu ratującego życie.

Brak perspektyw na szybką poprawę sytuacji sprawia, że rynek przypomina tykającą bombę. Choć najwięksi producenci elektroniki na razie uspokajają inwestorów, twierdząc, że monitorują sytuację, ich spokój wynika wyłącznie z faktu posiadania zapasów wyliczonych na kilka tygodni. Jak obrazowo ujął to Phil Kornbluth, analityk i weteran branży gazowej, obecny stan rynku to sytuacja, w której "tsunami jest jeszcze tysiąc mil stąd, a na plaży wciąż świeci słońce". Uderzenie fali jest jednak nieuniknione.

Mniejsze firmy wydobywcze próbują wykorzystać tę lukę, inwestując w infrastrukturę przesyłową, by szybciej dostarczać surowiec z mniejszych, niezależnych złóż. Wymaga to jednak wielomilionowych nakładów kapitałowych i budowy rurociągów, a rentowność takich przedsięwzięć jest często uzależniona od kapryśnych cen gazu ziemnego na rynkach lokalnych. Zanim te nowe, mniejsze źródła zaczną realnie wpływać na globalny bilans podaży, branżę technologiczną i medyczną czeka niezwykle trudny test przetrwania w warunkach ekstremalnych niedoborów.

Robert Kędzierski, dziennikarz money.pl

Wybrane dla Ciebie
"To jest bandytyzm". PiS uderza w KSeF, który sam wprowadził
"To jest bandytyzm". PiS uderza w KSeF, który sam wprowadził
Kolejne miliardy w PPK. Wartość aktywów znów rośnie
Kolejne miliardy w PPK. Wartość aktywów znów rośnie
Coraz więcej osób w IKE. Tak oszczędzają Polacy
Coraz więcej osób w IKE. Tak oszczędzają Polacy
Wybory na Węgrzech. Magyar mówi o Polsce i NATO
Wybory na Węgrzech. Magyar mówi o Polsce i NATO
Podwyżki dla co czwartego Polaka. W tych branżach zapłacą więcej
Podwyżki dla co czwartego Polaka. W tych branżach zapłacą więcej
"To nie jest zachęta". Broniarz mówi o zarobkach nauczycieli
"To nie jest zachęta". Broniarz mówi o zarobkach nauczycieli
Wojna w Iranie. Rozmowy pokojowe zerwane po 21 godzinach
Wojna w Iranie. Rozmowy pokojowe zerwane po 21 godzinach
"Zdrada" i "wstrząs". Premier Kanady mówi o lekcji od Trumpa
"Zdrada" i "wstrząs". Premier Kanady mówi o lekcji od Trumpa
Porsche ma problem. Sprzedaż luksusowych aut spadła
Porsche ma problem. Sprzedaż luksusowych aut spadła
Elektrownia jądrowa w Koninie? Czarnek obiecuje powrót do inwestycji z czasów PiS
Elektrownia jądrowa w Koninie? Czarnek obiecuje powrót do inwestycji z czasów PiS
Dlaczego w Hiszpanii prąd jest tańszy niż w Niemczech? Wyjaśniamy
Dlaczego w Hiszpanii prąd jest tańszy niż w Niemczech? Wyjaśniamy
Wojna zmienia wakacyjne plany. Turystyka pod presją, ceny mogą jeszcze wzrosnąć
Wojna zmienia wakacyjne plany. Turystyka pod presją, ceny mogą jeszcze wzrosnąć