Trwająca od 28 lutego wojna na Bliskim Wschodzie, po ataku USA i Izraela na Iran, spowodowała znaczący wzrost notowań ropy naftowej na świecie, a także notowań gotowych paliw, co przełożyło się na ceny detaliczne tych produktów na stacjach, również w Polsce. W związku z drożejącymi paliwami pod koniec marca rząd ogłosił czasowy pakiet regulacji "Ceny Paliwa Niżej", mający ograniczać wzrost cen benzyny i oleju napędowego. Zakładał on ustalanie maksymalnych cen tych paliw na stacjach, obniżkę akcyzy i niższy VAT. Program wygaszono z końcem czerwca.
W czwartek premier Donald Tusk poinformował o częściowym przywróceniu programu. Rząd obniżył VAT na paliwa do 8 proc. i przywrócił mechanizm ceny maksymalnej na stacjach. Rozwiązanie wejdzie w życie w poniedziałek, będzie obowiązywać do 31 sierpnia.
WIDEOTańsze paliwo na koniec wakacji? Ekspert wskazuje problem
CPN w nowej, ograniczonej odsłonie, podobnie jak w poprzedniej postaci, nie obejmuje cen autogazu (LPG). O powodach mówił w piątek na konferencji prasowej minister energii Miłosz Motyka.
- Te ceny (LPG) są istotnie niższe niż ceny diesla czy benzyny. Ze względu na budżet państwa, finanse publiczne, zdecydowaliśmy, że benzyna i diesle będą objęte obniżkami. Wiemy, że są to ceny niesatysfakcjonująco niższe, nie ma co do tego wątpliwości. Działamy jednak mając na uwadze budżet - wskazał szef ME.
Motyka ujawnił, że wsparcie dla kierowców, obowiązujące od 17 do 31 sierpnia będzie kosztować skarb państwa ok. 500 mln zł.
Zgodnie z opublikowanym w piątek przed południem obwieszczeniem ministra energii w poniedziałek litr benzyny 95 ma kosztować nie więcej niż 6,41 zł, benzyny 98 - 7,20 zł, a oleju napędowego - 7,37 zł.