Trwa ładowanie...
Zaloguj
Notowania
Przejdź na
PAM
|
aktualizacja

Droga na Morskie Oko bez zmian. Testy zostały wstrzymane

49
Podziel się:

Testy hybrydowego wozu konnego do Morskiego Oka zostały przerwane. Silniki elektryczne okazały się niewystarczające, a obsługa systemu była zbyt skomplikowana dla woźnicy – przekazał Zbigniew Kowalski z Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Droga na Morskie Oko bez zmian. Testy zostały wstrzymane
Zakończyły się testy hybrydowych wozów na Morskie Oko (East News, Albin Marciniak)

Hybrydowy wóz konny miał wspomagać silnikami elektrycznymi pracę koni. Niestety oprócz niewystarczającej mocy zastosowanych w wozie akumulatorów, problematyczne okazało się ustawianie jej w trakcie jazdy. Dalsze działania zatem zostały wstrzymane.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Były tłumy, są pustki. Władze Karpacza: nie tak miało być

Akumulatory okazały się niewystarczające

Jak przekazał Zbigniew Kowalski, system wymagałby stałego monitoringu ze strony woźnicy, a ten nie może się zajmować powożeniem i nastawianiem tego sprzętu jednocześnie.

– Aby sprawnie obsługiwać system wspomagania, na wozie musiałaby być dodatkowa osoba, która by pilnowała na bieżąco pracy wspomagania i monitorowała parametry tak, aby nie dochodziło do szybkiego rozładowania akumulatora – wyjaśnił Kowalski.

Również nowoczesne żelowe akumulatory, które zastosowano w wozie, okazały się za słabe. Podczas testu w pełni naładowane akumulatory zaczęły się szybko rozładowywać. Testujący musieli zredukować do minimum wspomaganie, aby udało się dojechać do końca trasy. Podczas jazdy w dół z kolei, akumulatory się ładowały i tu nie było problemu.

Wstrzymano testy wozu hybrydowego

– Na razie wstrzymujemy dalsze testy i musimy się zastanowić, co dalej. Czy trzeba będzie wymyślać zupełnie nowe rozwiązanie. Być może będziemy zastanawiali się nad dalszą modyfikacją. Na pewno nie będziemy zamawiali nowych wozów – dodał Kowalski.

To już drugi, ulepszony prototyp hybrydowego wozu konnego. Pierwszy został skonstruowany na zlecenie TPN w 2016 r., jednak po serii testów baterie tamtego uległy spaleniu.

Prototyp hybrydowego wozu konnego został sfinansowany przez TPN i kosztował 120 tys. zł. Decyzję o testowaniu takich wozów podjęły w 2015 r. władze TPN po protestach obrońców praw zwierząt, którzy domagają się całkowitego usunięcia transportu konnego ze szlaku do Morskiego Oka.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(49)
Dor
3 miesiące temu
Ja nie rozumiem tej całej afery z końmi do do Morskiego Oka o co chodzi ludziom którzy z obrzydzeniem patrzą na turystów wsiadających na dorożki wiem że koń się męczy.Natomiast nie rozumiem gdzie ci ludzie są i czemu nie protestują na wyścigach konnych lub przejazdach przez przeszkody na koniu ile taki koń ma treningów oprócz występu tam się konie nie męczą tylko przy przejazdach nad Morskie Oko o co tu chodzi co to znowu za bzdury i pseudo ekologia.Jak koń ma być w stajni tylko do oglądania to wszystkie konie nie tylko te co pracują na trasie doMorskiego Oka zabronić aby konie cokolwiek robiły.
Stergit
11 miesięcy temu
Chwila. To nikt wcześniej nie policzył jaka moc jest potrzebna i jak to się przekłada na zapotrzebowanie na energię z baterii? To było zbyt trudne dla inżynierstwa?
Stergit
11 miesięcy temu
Chwila. To nikt wcześniej nie policzył jaka moc jest potrzebna i jak to się przekłada na zapotrzebowanie na energię z baterii? To było zbyt trudne dla inżynierstwa?
Wojghan
11 miesięcy temu
Faktycznie, problem na miarę lotu na Księżyc. Wymienić baterie na bardziej nowoczesne o potrójnej pojemności i po sprawie, niczego nie trzeba przerabiać. Poza tym system kontroli trakcji do wozu drabiniastego chyba nie przekracza możliwości intelektualnych polskich inżynierów. Bo rozumiem, że woźnica jest tak zajęty trzymaniem lejc, że już nic innego nie może w tym samym czasie zrobić. No chyba, że to jest flaszka z kolegą to nie ma sprawy, koń zna drogę.
Odpowiadam
11 miesięcy temu
Największym problemem nie są konie tylko nadmiar pseudo turystów (stonki), która zalewa góry idąc do moskiego tylko dla fotki na fb. Byłem tam 30 lat temu, parking był na 100 góra 150 aut. W sezonie było w miarę przestronnie. Oczywiście jeździły koniki, ale sporadycznie i to 4 osobowe dorożki (takie jak w Chochołowskiej). Teraz podobno parking jest na 1.200 aut i się do 10:00 zapełnia na full. Jak nie ograniczą ilości osób wpuszczanych na szlaki to będzie tylko gorzej i tu konie czy elektryki nic nie zmienią.
...
Następna strona