Drogowcy coraz częściej idą do sądu. Wojna o umowy odbija się na kierowcach

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w ostatnim czasie musi mierzyć się z ostrą rywalizacją o wielomilionowe inwestycje. Standardem stało się, że rozstrzygnięcia przetargu trafiają do sądu. Tym samym odsuwa się perspektywa otwarcia wyczekiwanych tras szybkiego ruchu.

Budowa autostrady A2 na wschód od Warszawy (sierpień 2023 r.), zdjęcie ilustracyjneBudowa autostrady A2 na wschód od Warszawy (sierpień 2023 r.). Zdjęcie ilustracyjne
Źródło zdjęć: © GDDKiA | © Krzysztof Pączkowski studiowizjer.pl
Jacek Losik

Duża konkurencja o inwestycje drogowe teoretycznie powinna cieszyć GDDKiA i polskich kierowców. Im ostrzejsza rywalizacja, tym - wydawałoby się - większe szanse na oferty mieszczące się w kosztorysie zadania, a nawet "oszczędności", które można wydać na inne drogi. Teoria i praktyka to jednak, jak wiadomo, dwie różne materie.

GDDKiA ma obecnie nie lada kłopot, aby sprawnie doprowadzać inwestycje do etapu budowy ze względu właśnie na liczbę chętnych. Problem polega na tym, że firmy w przetargach walczą o kontrakty długo po otwarciu ofert, tyle że w sądach. Chociaż same odwołania od rozstrzygnięć przetargów nie są niczym nowym, to jednak teraz stały się niemal standardem.

"Ostatnio mamy coraz częściej do czynienia z odwołaniami do KIO (Krajowej Izby Odwoławczej - przyp. red.) i skargami do sądu" - przyznaje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w odpowiedzi na pytania money.pl.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

"Chów klatkowy" pod Warszawą. Nie zostawiają suchej nitki na inwestycji dewelopera

GDDKiA podaje, że w połowie czerwca na 31 postępowań przetargowych, będących w toku, w 25 ogłosiła wybór oferty najkorzystniejszej. Od 20 z nich (80 proc.) drogowcy odwołali się do KIO, a w ośmiu przypadkach sprawy trafiły do sądu okręgowego.

Oferty wyrzucone drzwiami, wracają oknem

Skierowanie przetargu do sądu oznacza oczywiście, że otwarcie wyczekiwanej często od lat drogi odsuwa się w czasie. Zwłaszcza jeśli sąd unieważni wybór najkorzystniejszej oferty, jak było np. z odcinkiem trasy S16 Olsztyn Wschód - Barczewo.

Przetarg na budowę fragmentu wspomnianej drogi ekspresowej w woj. warmińsko-mazurskim GDDKiA ogłosiła w grudniu 2022 r. Najkorzystniejszą ofertę wybrano w październiku 2023 r., ale umowa dotąd nie została podpisana.

Jak słyszymy w GDDKiA, jedną z propozycji złożonych w przetargu odrzucono ze względu na "niezgodność oferty z SWZ", czyli specyfikacją warunków zamówienia, określającą w szczegółach, czego wymaga się od wykonawcy. Innymi słowy - co ma zaprojektować lub zbudować.

KIO nakazała wzięcie pod uwagę odrzuconej oferty, na co skargę złożyła z kolei GDDKiA oraz firma Budimex, której propozycję (drugą najniższą) wybrano jako najkorzystniejszą. Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał jednak w mocy orzeczenie Izby.

Ważą się losy kolejnych dróg ekspresowych

Podobnych przykładów do S16 na Warmii i Mazurach jest więcej. GDDKiA wymienia, że sądy w tym roku unieważniły wybory ofert także na stworzenie: drogi ekspresowej S17 Piaski Wschód - Łopiennik i Krasnystaw Północ - Izbica, S11 Siemianice - Gotartów oraz S19 Jawornik - Lutcza. Prawie wszystkie nakazały przywrócenie odrzuconych ofert i ponowną analizę.

Wiele wskazuje na to, że najbliżej rozstrzygnięcia jest odcinek S17 Piaski - Łopiennik. W poniedziałek (24 czerwca) GDDKiA dokonała ponownego wyboru najkorzystniejszej oferty. Może to być jednak zwiastun kolejnej burzy wokół tego odcinka, bo drogowcy podczas ponownej analizy odrzucili 8 z 11 propozycji.

Co dalej? "Pozostali oferenci, dokładnie tak jak po pierwszym wyborze, mają 10 dni na złożenie ewentualnych odwołań. Jeśli ich nie będzie, dokumentacja przetargowa trafi do standardowej kontroli Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych. Po jej zakończeniu i przedstawieniu gwarancji należytego wykonania umowy będziemy mogli podpisać kontrakt z wykonawcą" - informuje GDDKiA.

Wojna cenowa na przetargach GDDKiA

Niepokojące sygnały z branży budowlanej, a także tej specjalizującej się w inwestycjach drogowych, dochodzą od miesięcy. Pisaliśmy w money.pl już o objawach wojny cenowej w przetargach GDDKiA. Chodzi m.in. o składanie ofert blisko granicy opłacalności.

To niepożądane zjawisko, które może doprowadzić w przyszłości do porzucania robót przez wykonawców w przypadku nagłego pogorszenia koniunktury, np. wzrostu cen materiałów, czego byliśmy świadkami, chociażby po wybuchu wojny w Ukrainie. Im niższa oferta, tym węższy margines błędu.

Rywalizację zaostrza coraz śmielej wkraczające na polski rynek firmy z zagranicy, m.in. z Azji. W rozmowach z money.pl zwracali na to uwagę Barbara Dzieciuchowicz, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa, czy też Artur Popko, prezes Grupy Budimex.

GDDKiA wyjaśnia, skąd tąpnięcie liczby przetargów

Nastrojów drogowców nie poprawia fakt, że w 2024 r. ogłoszonych zostanie zdecydowanie mniej postępowań niż w ubiegłych latach. GDDKiA według planu na trwający rok ma ogłosić przetargi na łącznie 215 km dróg, podczas gdy:

  • w 2023 r. było to 560 km,
  • w 2022 r. - blisko 475 km,
  • w 2021 r. - ok. 350 km,
  • w 2020 r. - 353 km,
  • w 2019 r. - 435 km.

"W całym procesie inwestycyjnym każdy rok jest inny. Nie każdy rok obfituje w dużą liczbę postępowań. Analizując ubiegłe lata, identyfikujemy nieregularność zarówno dla ogłaszanych przetargów, podpisywanych umów, jak i oddawanych odcinków nowych dróg. Były lata, w których było poniżej 10 ogłoszonych postępowań, tj. 2016 r., 2018 r. Były też takie, gdzie ogłaszaliśmy powyżej 40 jak w przypadku ubiegłego roku, w którym były ogłoszone aż 42 postępowania przetargowe na łączną długość 530 km. Naturalne jest, że po takim wyniku rok następny jest kolejnym etapem procesu, jakim jest rozstrzyganie tych postępowań i podpisywanie umów" - wyjaśnia GDDKiA w odpowiedzi na pytania money.pl.

Drogowcy dodają, że od początku roku do połowy czerwca podpisali 16 umów, czyli tyle, co w całym 2023 r. "Podpisane umowy na realizacje to blisko 200 km i około 7,5 mld zł. Natomiast wydatkowanie na inwestycje w 2023 r. mieliśmy na poziomie 17 mld zł, a prognoza na rok 2024 to ponad 20 mld zł" - dodaje centrala GDDKiA.

Jacek Losik, dziennikarz money.pl

Źródło artykułu: money.pl
Wybrane dla Ciebie
Polska wyrzuca 200 mld zł w błoto? Balcerowicz: te wydatki nie mają sensu
Polska wyrzuca 200 mld zł w błoto? Balcerowicz: te wydatki nie mają sensu
Pfizer pozwał Polskę. Rusza proces. Stawka to 6 mld zł
Pfizer pozwał Polskę. Rusza proces. Stawka to 6 mld zł
Unia Europejska przygotowuje odpowiedź na cła Trumpa
Unia Europejska przygotowuje odpowiedź na cła Trumpa
Rachunki za prąd. Dystrybutor wskazuje o ile wzrosną w 2026 roku i dlaczego
Rachunki za prąd. Dystrybutor wskazuje o ile wzrosną w 2026 roku i dlaczego
Chiny reagują na plany polskiego wojska dotyczące chińskich samochodów
Chiny reagują na plany polskiego wojska dotyczące chińskich samochodów
"Kompletny idiota". Ostra wymiana ciosów
"Kompletny idiota". Ostra wymiana ciosów
Trump przeliczył się stawiając ultimatum? "To Europa trzyma palec na finansowym spuście Ameryki"
Trump przeliczył się stawiając ultimatum? "To Europa trzyma palec na finansowym spuście Ameryki"
Greenwashing pod lupą UOKiK. Trzy firmy z zarzutami
Greenwashing pod lupą UOKiK. Trzy firmy z zarzutami
Czerwony poranek na GPW. Groźba ceł i sprawa Grenlandii topią indeksy
Czerwony poranek na GPW. Groźba ceł i sprawa Grenlandii topią indeksy
Nie dostał Nobla, dlatego grozi Grenlandii? Wypłynął list Trumpa
Nie dostał Nobla, dlatego grozi Grenlandii? Wypłynął list Trumpa
Krajowa Grupa Spożywcza nie planuje przejęcia Carrefoura
Krajowa Grupa Spożywcza nie planuje przejęcia Carrefoura
Rynek reaguje na ultimatum Trumpa? Złoto bije historyczne rekordy
Rynek reaguje na ultimatum Trumpa? Złoto bije historyczne rekordy