Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
aktualizacja

Dyrektorzy szpitali likwidują łóżka zamiast zatrudniać pielęgniarki

48
Podziel się:

Tysiące szpitalnych łóżek trafiają do magazynów. Dyrektorzy placówek je likwidują, by nie zatrudniać dodatkowych pielęgniarek, a potrzeba ich co najmniej 10 tys.

Tysiące szpitalnych łóżek trafiają do magazynów
Tysiące szpitalnych łóżek trafiają do magazynów (WP.PL, Łukasz Szełemej)

Od 1 stycznia szykuje się rewolucja – wchodzą w życie normy zatrudnienia w szpitalach. Na oddziałach zachowawczych na jedno łóżko szpitalne ma przypadać 0,6 etatu pielęgniarskiego, na zabiegowych – 0,7 - informuje "Wyborcza". Kolejne zmiany szpitale czekają w lipcu przyszłego roku, będą dotyczyć opieki nad dziećmi. Na oddziale zachowawczym pediatrycznym na jedno łóżko ma przypadać 0,8, na zabiegowym dziecięcym – 0,9 etatu pielęgniarskiego.

Eksperci szacowali, że od nowego roku trzeba będzie zatrudnić co najmniej 10 tys. pielęgniarek. Ale dyrektorzy szpitali, zamiast je zatrudniać, likwidują łóżka.

Jak czytamy w "Wyborczej", na Podkarpaciu do magazynów 11 szpitali trafi 235 łóżek, w Wielkopolsce zlikwidowanych zostanie 270 w 7 szpitalach, w województwie zachodniopomorskim – 145 łóżek w 8 placówkach.

Zobacz także: Zobacz też: Brak lekarzy w Polsce to efekt decyzji sprzed 10 lat. Balicki wskazuje na problem

Wnioski o wyrejestrowanie łóżek szpitale muszą zgłaszać do urzędów wojewódzkich. Jako oficjalne powody tych decyzji dyrektorzy szpitali wskazują niskie wykorzystanie łóżek. Choć wielu z nich przyznaje, że chodzi o normy. Twierdzą, że znalezienie tylu nowych pielęgniarek nie wchodzi w grę, bo na rynku ich po prostu nie ma. Drugim argumentem są problemy finansowe – w budżetach szpitali brakuje pieniędzy na wynagrodzenia.

– Dyrektorzy 100 szpitali wypełnili ankiety. Okazało się, że mają do wyboru albo zatrudnić 3,5 tysiąca pielęgniarek, albo zlikwidować 4,5 tysiąca łóżek. W ocenie wielu moich kolegów dyrektorów szpitale nie są w stanie spełnić tych norm. Proponowaliśmy ministerstwu kompromisowe rozwiązanie, czyli zatrudnienie opiekunek medycznych, ale nie było na to zgody – mówi "Wyborczej" Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych. Przyznaje, że opiekunki medyczne mają niższe kwalifikacje, ale z kolei zarabiają mniej niż pielęgniarki.

W szpitalu w Końskich w Świętokrzyskiem do magazynu trafi co piąte łóżko. Dotyczy to oddziałów dziecięcego, chirurgii, ortopedii, okulistyki, neurologii, chirurgii naczyniowej.

– Skoro wchodzą w życie absurdalne normy, to nie mam innego wyjścia – mówi gazecie Wojciech Przybylski, dyrektor szpitala w Końskich. I tłumaczy, że nie na wszystkich oddziałach zabiegowych jest takie samo obłożenie pracą.

– Pielęgniarka na oddziale okulistyki ma pod opieką do dziesięciu pacjentów. To są np. osoby po usunięciu zaćmy, które nie wymagają tak dużej pracy jak np. chorzy na chirurgii czy internie – opowiada.

W nieoficjalnych rozmowach dyrektorzy przyznają, że likwidacja łóżek może przysporzyć w niedalekiej przyszłości problemów. Na części oddziałów jest sezonowość zachorowań, zimą i jesienią na internę czy pediatrię trafia więcej pacjentów. Może się tak zdarzyć, że prze to, że wolnych łóżek na salach nie będzie, nie będzie gdzie położyć pacjenta.

– A co w sytuacji, kiedy dojdzie do tąpnięcia w kopalni albo do masowego wypadku komunikacyjnego? Wtedy może się okazać, że szpitale są niewydolne – mówi jeden z dyrektorów.

„Ministerstwo Zdrowia będzie na bieżąco analizować i monitorować zabezpieczenie opieki przez personel pielęgniarski po wprowadzeniu nowego rozporządzenia obowiązującego od 1 stycznia 2019 roku w ramach umowy – leczenie szpitalne” – odpowiada gazecie Krzysztof Jakubiak, dyrektor Biura Prasy i Promocji Ministerstwa Zdrowia. Nie podaje szczegółów, jak to będzie wyglądało w praktyce.

– Normy zatrudnienia obowiązują od 1999 roku, tylko wyliczenie ich było skomplikowane. Wprowadzenie prostej metody wskaźnikowej na łóżko rekomendował w 2015 roku ówczesny minister zdrowia Marian Zembala. Było więc dużo czasu na uzupełnianie niedoborów. Uważam, że dyrektorom szpitali powinno tak samo zależeć na dobrej opiece nad pacjentem jak nam – pielęgniarkom i położnym. I nie w tym obszarze należy szukać oszczędności – powiedziała z kolei Zofia Małas, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
KOMENTARZE
(48)
dana
4 lata temu
likwidują łóżka, żeby nie zatrudniać pielęgniarek?! BZDURA! a skąd niby wziąć te pielęgniarki jak szkoły polikwidowane?
wtf
4 lata temu
ten kraj kolejny raz udowadnia, że nie zasługuje na samodzielne istnienie
Jadora
4 lata temu
Zakłamanie PiS nie ma granic... przecież pielęgniarek jest bardzo dużo to dlaczego doszło do takiej sytuacji .... Dobra zmiana to stek kłamstw ... kłamią a potem zrzucają winę na innych w tym wypadku na dyrektorów szpitali
Misti
4 lata temu
"Pielęgniarka na oddziale okulistyki ma pod opieką do dziesięciu pacjentów. To są np. osoby po usunięciu zaćmy, które nie wymagają tak dużej pracy jak np. chorzy na chirurgii czy internie" - nie liczcie tych pacjentów, którzy zostają w oddziale po godz.16. Od rana trzeba przyjąć każdego dnia dziesiątki pacjentów, wykonać badania, przygotować do zabiegu, wykonać dodatkowe zlecenia, zoperować i część z nich tego samego dnia wypisać. A, i jeszcze kontrole pacjentów zoperowanych dnia poprzedniego. Nie licząc pacjentów ambulatoryjnych, którymi też trzeba się zająć. Trzeba nie mieć podstawowej wiedzy nt. specyfiki danego oddziału żeby wypisywać takie bzdury.
qwer
4 lata temu
Nowy program pis, SZPITAL -
...
Następna strona