Najpewniejszą inwestycję wielu Polaków ma na wyciągnięcie ręki — to nadpłata kredytu hipotecznego. Katarzyna Iwuć, eksperta z Finansów Bardzo Osobistych, tłumaczy w "Biznes Klasie", dlaczego bije ona lokaty, obligacje, a nawet giełdę. Zobacz fragment programu.
— Jeżeli kredyt jest oprocentowany na 6 proc., to na każdej złotówce nadpłaty zarabiasz 6 proc. rocznie — wyjaśnia Iwuć. To zysk pewny, niezależny od koniunktury, wahań giełdy czy decyzji Rady Polityki Pieniężnej. Przy kredytach ze zmiennym oprocentowaniem, które dziś zwykle oscyluje wokół 6 proc., taka "stopa zwrotu" jest dla przeciętnego inwestora praktycznie nieosiągalna w bezpiecznych instrumentach.
Dlaczego 6 proc. z nadpłaty bije większość inwestycji
Kluczowy jest jeden niuans, o którym łatwo zapomnieć — podatek. Aby z inwestycji wyjść "na to samo" co z nadpłaty, nie wystarczy zarobić tyle, ile wynosi oprocentowanie kredytu. Jeśli zyski obciążone są 19-proc. podatkiem Belki, trzeba zarobić wyraźnie więcej.
- Musisz na inwestycjach zarobić nie 6, tylko jakieś 7,4 proc. Czyli 6 proc. plus 19 proc. podatku. Już znajdźmy inwestycję na 7,4 proc. rocznie, rok w rok. Nie da rady — mówi ekspertka.
Gdzie szukać takich wyników? Iwuć przechodzi przez kolejne opcje. Na lokatach tyle się nie wyciągnie — poza chwilowymi promocjami. Na obligacjach skarbowych również, chyba że inflacja mocno przyspieszy. Na giełdzie owszem, można liczyć średnio na 8 proc. lub więcej, ale z istotnym zastrzeżeniem: po drodze trzeba liczyć się ze spadkami sięgającymi nawet 50 proc. Nadpłata kredytu tej wady nie ma — to zysk gwarantowany i wolny od ryzyka.
Wyjątkiem są inwestycje "opakowane" w konta z ulgą podatkową, jak IKE — tam podatku Belki nie ma, więc próg opłacalności jest niższy. Ale i wtedy trzeba znaleźć instrument dający stabilne 6 proc.
Dla kogo to rozwiązanie
Ekspertka szczególnie poleca nadpłatę osobom, które dopiero zaczynają i nie mają jeszcze sprecyzowanego pomysłu na inwestowanie. — Jeżeli od dwóch lat myślisz o założeniu IKE, a wciąż jesteś w tym samym miejscu, to najprostsza rzecz: nadpłać kredyt, już masz fajne zyski — radzi.
Nadpłacać można nawet niewielkimi kwotami — 100, 200 czy 500 zł — bo każda z nich obniża kapitał, czyli realny dług wobec banku. Iwuć rozwiewa przy tym popularny mit: cała kwota nadpłaty ostatecznie pomniejsza zadłużenie, bank nie "zabierze" jej na odsetki.
Znaczenie ma jednak moment. W części banków na początku pobierane są naliczone odsetki, dlatego nadpłaty warto robić tuż po pobraniu raty. W innych dzień nadpłaty nie gra roli.
Dyrektor programowy serwisów premium w Wirtualnej Polsce oraz redaktor naczelny serwisu money.pl. Prowadzi program "Biznes Klasa" (+140 tys. subskrypcji na YT) oraz jest laureatem nagrody Grand Press Economy 2024. Dziennikarstwem ekonomicznym zajmuje się od blisko dwudziestu lat, wcześniej prowadził programy o świecie i gospodarce w TVN24 BiS i w TVN CNBC oraz był szefem serwisu newsroomu Gazeta.pl.