Firmowe auta pod presją. Bruksela szykuje kolejny cios
Firmowe floty wchodzą w nową erę. Od 2026 r. ostre limity podatkowe uderzają w auta spalinowe, zmieniając opłacalność leasingu i zakupów – pisze wnp.pl. To jednak dopiero początek. Bruksela pracuje nad regulacją, która może wymusić elektryfikację flot szybciej, niż rynek jest gotowy.
Firmy w Polsce i całej UE są dziś nie tylko zachęcane, ale realnie wypychane z aut spalinowych. Narzędzia są konkretne: podatki, limity amortyzacji, opłaty drogowe oraz coraz trudniejszy dostęp do finansowania – wynika z analizy wnp.pl.
Spalinówki na cenzurowanym
Od 1 stycznia 2026 r. w Polsce obowiązują nowe limity amortyzacyjne zależne od emisji CO₂. Do kosztów podatkowych można zaliczyć maksymalnie 225 tys. zł dla aut zeroemisyjnych, 150 tys. zł dla niskoemisyjnych i tylko 100 tys. zł dla wysokoemisyjnych. Oznacza to realną stratę podatkową: przy aucie spalinowym za 220 tys. zł firma "wrzuci w koszty" mniej niż połowę kwoty możliwej do odliczenia na starych zasadach.
W praktyce przedsiębiorcy tracą możliwość odpisania nawet 110 tys. zł. Efekt? Wynajem długoterminowy zaczyna wygrywać z leasingiem, bo pozwala rozliczyć pełną ratę w kosztach. Zapowiedź zmian wywołała też zakupowy sprint w grudniu 2025 r., gdy firmy ratowały się jeszcze dotychczasowymi regułami.
Europa coraz mocniej dokręca śrubę. We Francji kary za wysokoemisyjne auta sięgają 70 tys. euro, a we Włoszech spalinówki oznaczają nawet 50 proc. wartości auta jako przychód do opodatkowania. Niemcy – bez ostrych opłat rejestracyjnych i bez dopłat do firmowych elektryków – mierzą się dziś z nadpodażą używanych EV, które masowo trafiają do Polski.
Choć w Polsce finansowanie elektryków rośnie o 300 proc. r/r, rynek blokują braki infrastruktury – zwłaszcza dla ciężarówek – oraz e-trucki 2–3 razy droższe od diesli, bez realnych zachęt.
Bruksela zmienia zasady gry
To jednak może być dopiero rozgrzewka. Komisja Europejska pracuje nad rozporządzeniem Greening Corporate Fleets, które ma wprowadzić obowiązkowe cele udziału aut zero- i niskoemisyjnych we flotach firmowych – także tych finansowanych leasingiem i wynajmem.
Dla Polski oznacza to presję na szybką wymianę flot, ograniczenia w finansowaniu (dziś 70 proc. MŚP korzysta z leasingu) oraz konieczność dużych inwestycji w infrastrukturę ładowania. Dodatkowo od 2028 r. finansowanie może być ograniczane nawet dla aut niskoemisyjnych spoza UE, by zablokować napływ tanich marek z Chin – choć już dziś co dziesiąty nowy elektryk w Polsce pochodzi z Chin.
Branża leasingowa czeka na stanowisko rządu. Konsultacje zakończyły się 5 lutego, a stawka jest wysoka. Jak ostrzegają przedstawiciele rynku, nowe regulacje mogą zmusić firmy do przejścia na auta elektryczne już w perspektywie kilku lat – niezależnie od kosztów i realiów infrastruktury.
Źródło: wnp.pl