Ginekolodzy pilnie poszukiwani. W tym miejscu ciężko o chętnych

Miał być na życzenie, a nie ma go praktycznie wcale. Do jedynego gabinetu w Łodzi - bez klauzuli sumienia i z pigułką "dzień po", dostać się jest bardzo ciężko.

Lekarzom grozi więzienie za wykonanie aborcjiW tych miejscach nikt nie chce pracować
Źródło zdjęć: © PAP
Jakub Stasiak

Jako pierwsze alarm wszczęły Łódzkie Dziewuchy Dziewuchom, które za pośrednictwem Facebooka poinformowały, że do gabinetu profilaktyki intymnej w Łodzi (miał być dostępny dla wszystkich chętnych od ręki, także w sytuacjach awaryjnych) trudno się dodzwonić, a jeszcze trudniej dostać.

Zaczęło się 8 marca tego roku. Z gabinetu w Centrum Medycznym im. Rydygiera przy ul. Próchnika 11- zarówno osoby pełnoletnie, jak i niepełnoletnie (za zgodą rodziców lub opiekunów prawnych) - mogą uzyskać bezpłatną poradę ginekologiczne, skierowanie na niezbędne badania. Tyle w teorii.

W gabinecie można także otrzymać środki antykoncepcyjne czy pigułkę "dzień po". Ten jednak nie funkcjonuje. W marcu dyrektorka placówki mówiła, że w gabinecie profilaktyki intymnej będzie trzech ginekologów. Pozostał tylko jeden lekarz.

Koronawirus w Polsce. "Obostrzenia powinny z nami zostać"

- Niestety, mamy potężny problem z kadrą - tłumaczy w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Marta Nowak, dyrektorka Centrum Medycznego im. Rydygiera. - Dlatego nie zawsze wizyty są od ręki i dlatego nie uruchamiamy zapisów online - tłumaczy.

Nowak wskazuje, że obdzwoniła już wszystkich ginekologów, którzy kiedykolwiek współpracowali z centrum. Na próżno. W jej ocenie ginekolodzy nie chcą w tym gabinecie pracować. -To jest miejsce trudne światopoglądowo, niewygodne, może im się kojarzyć z problemem - dodaje.

Pierwszy gabinet profilaktyki intymnej powstał także w Poznaniu - przypomina "Gazeta Wyborcza". Obłożenie? Tylko przez pierwsze trzy miesiące jego działalności z porad skorzystało blisko 1200 osób. W Łodzi... zaledwie 48.

Wybrane dla Ciebie