"Ich sprzęt jest najlepszy". Uwagi otoczenia prezydenta ws. programu SAFE
Zwołana przez prezydenta Karola Nawrockiego Rada Bezpieczeństwa Narodowego zajmie się w środę analizą ustawy, która ma uruchomić 44 mld euro na zbrojenia z unijnego programu SAFE. Rząd liczy na szybki podpis. Rozmówcy money.pl z otoczenia prezydenta mówią jednak o wątpliwościach głowy państwa.
W agendzie zwołanej na godzinę 14 Rady Bezpieczeństwa Narodowego znalazł się temat unijnego instrumentu SAFE i dotyczącej go ustawy tworzącej Finansowy Instrument Zwiększania Bezpieczeństwa. Polska musi wdrożyć ustawą odpowiedni fundusz, który obsłuży środki unijne. Sam fakt, że kwestia instrumentu finansowania zbrojeń trafia na RBN wskazuje na wątpliwości Pałacu Prezydenckiego w tej sprawie.
Program SAFE przewiduje łącznie 150 mld euro wsparcia dla państw UE w postaci nisko oprocentowanych pożyczek na zakupy sprzętu wojskowego, w dużej mierze produkowanego w Europie. Osoby z otoczenia prezydenta podkreślają w rozmowie z dziennikarzami money.pl, że sprawa nie jest formalnością. - Są realne wątpliwości. - mówi nasz rozmówca z otoczenia głowy państwa.
SAFE. 44 mld euro na polskie zbrojenia
Rząd nie widzi innej opcji niż podpis prezydenta pod ustawą. Kancelaria Premiera podkreśla, że instrument oznacza rekordowe wydatki na militarne wsparcie Polski (44 mld euro, czyli ponad 185 mld zł), co "jest wyższą kwotą od całego budżetu obronnego Hiszpanii". I dodaje, że ponad 80 proc. z przyznanych środków ma zostać wydane polskim przemyśle zbrojeniowym. Resztę mają stanowić koszty obsługi, koszty finansowe, operacyjne czy odsetki.
Tak wojna Putina uderzyła w gospodarkę Rosji. "Dwa miliony wakatów"
Szef MON zapewniał o poranku na konferencji w temacie SAFE, że "program nie blokuje wydatków budżetowych ani funduszy na zakupy realizowane lub planowane w programie modernizacji sił zbrojnych". - Wielkie koncerny liczyły, że wszystkie te środki trafią w jedno-dwa miejsca, a w dużej części trafią do Polski - podkreślił Władysław Kosiniak-Kamysz.
Przemawiająca po nim Magdalena Sobkowiak, pełnomocnik rządu do spraw instrumentu SAFE, podkreślała, że jest już plan na kolejne miesiące. - Przed nami kolejne zadanie, które już dziś sobie nakreśliliśmy: wykorzystać program SAFE, aby Polska stała się miejscem, w którym inne kraje będą realizować swoje zakupy zbrojeniowe, abyśmy mieli swoje hity eksportowe, aby zainteresować inne kraje członkowskie naszymi produktami.
PiS i prezydent zgłaszają wątpliwości
Wątpliwości co do obranego kierunku wyrażał już w Radiu ZET Sławomir Cenckiewicz, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. - Amerykanie mają przewagę technologiczną, a druga rzecz - ich sprzęt jest najlepszy. Polska przez lata, również teraz, kupuje sprzęt amerykański. Jest kwestia kompatybilności, operacyjności. To nie tylko kwestia SAFE, ale gdy zaczniemy armię przezbrajać w kierunku sprzętu europejskiego, to co zastąpi F-35 albo Abramsy? - dociekał Cenckiewicz.
Wątpliwości zgłaszał w sieci poseł PiS Andrzej Śliwka, który również będzie uczestniczył w RBN. "Nie znamy ani postanowień umów pożyczek, ani porozumień operacyjnych, ani - co najważniejsze - realnego kosztu (oprocentowania) oraz marży/kosztów obsługi KE" - pisał w serwisie X parlamentarzysta. Dopytywał też, w jaki sposób uwzględniono w SAFE podwykonawców oraz krajowych dostawców.
PiS akcentuje też brak pełnych danych o kosztach i dokumentach SAFE. Opozycja krytykuje także utajnienie listy zakupowej i złożenie wniosku bez akceptacji prezydenta oraz sejmowej komisji obrony. Podnoszone są obawy, że w przyszłości słabnieć może Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych i że mniej niż zapowiadane ok. 80 proc. środków trafi do polskiego przemysłu.
Druga oś sporu to refinansowanie już podpisanych kontraktów. Podziały w tej sprawie są w samym rządzie - między resortami obrony a finansów. Istotna część SAFE ma pokryć umowy, które MON częściowo opłacił z własnego budżetu. – Na przykład: jeśli MON zapłacił 'x' za czołg czy transporter i teraz dostanie zwrot tego 'x' z SAFE, to Ministerstwo Finansów chce, by te pieniądze oddać do ogólnej puli w budżecie, a MON będzie musiał od nich pokryć odsetki i je potem spłacić. Dla MON-u to jest żaden interes – usłyszeliśmy od jednego z rozmówców.
Z około 180 mld zł przypisanych Polsce ok. 50 mld zł miałoby trafić na nowe projekty, np. system antydronowy SAN, którego przeznaczeniem będzie zabezpieczanie wschodniej granicy RP - Gdyby nie finansowanie z SAFE, to SAN mógłby zostać zrealizowany w jednej szóstej - wyjaśnił nasz rozmówca z MON. Środki unijne mają też pokryć zamówienie polskiej armii na bojowe wozy piechoty Borsuk. Pierwsze egzemplarze trafiły już do armii w grudniu 2025 roku.
Źródło: money.pl