Miliardy ze specjalnego funduszu wydane na zbrojenia. Znamy liczby
Blisko 80 proc. wyniosło na koniec roku wykonanie wydatków w Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych - mówi w wywiadzie dla money.pl wiceprezes BGK Marta Postuła. Tłumaczy też, jak unijne pieniądze będą wspierały polską obronność, jak ma wyglądać korzystanie z funduszu SAFE i jaka będzie w tym rola BGK.
Grzegorz Osiecki, money.pl: Jaki był w 2025 roku poziom wykonania wydatków w Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych w porównaniu z planem?
Marta Postuła, pierwsza wiceprezes zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego: Miniony rok był dla Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych rokiem szczególnie istotnym. Zrealizowano lub zakontraktowano szereg projektów, które jeszcze niedawno przez część obserwatorów uznawane były za niemożliwe do przeprowadzenia - zarówno pod względem skali, jak i tempa realizacji. Jeszcze w październiku wskaźnik wykonania wydatków był w okolicach 50 procent, ale w ostatnich miesiącach tempo wydawania pieniędzy wyraźnie wzrosło.
W efekcie na koniec roku ogólny poziom realizacji wydatków funduszu przekroczył 79 procent, zbliżając się do poziomu 80 procent, z czego wydatki na sprzęt to 78,6 procent, a reszta to np. koszty obsługi oraz koszty finansowe, operacyjne czy odsetki. W ujęciu porównawczym oznacza to wzrost o około 6 punktów procentowych względem poprzedniego roku, kiedy wskaźnik realizacji wynosił 73,1 procent. W wartości bezwzględnej w 2025 r. wydaliśmy 51,4 miliarda złotych w porównaniu do 30 miliardów w 2024 roku.
Polacy mają fabrykę dronów w Ukrainie. Ile kosztuje jeden FlyEye?
Z czego wynika taka dynamika wykonania?
Bezpieczeństwo pozostaje jednoznacznym priorytetem państwa, co oznacza konieczność możliwie szybkiej realizacji wydatków – zarówno z perspektywy terminowego dostarczania sprzętu, jak i budowania długofalowej przewagi konkurencyjnej polskiego przemysłu obronnego.
Równolegle MON konsekwentnie dąży do tego, aby w przypadku wybranych kontraktów proces zakupowy był powiązany z możliwie szybkim transferem technologii do Polski. Jednym z przykładów jest realizacja kontraktu na czołgi K2. To były bardzo długie negocjacje, ponieważ kluczowy był element finansowania. Był to pierwszy kontrakt, w którym jasno wpisaliśmy, że konieczne jest objęcie transakcji gwarancjami i ubezpieczeniami przez rząd koreański. To znacząco obniża koszt finansowania dla polskiego podatnika.
Koreańczycy byli początkowo niechętni do wprowadzenia tego rozwiązania. Ostatecznie w dniu podpisania umowy, w obecności premiera Władysława Kosiniaka-Kamysza, my podpisaliśmy list intencyjny, który przewiduje, że 80 procent tego kontraktu będzie zabezpieczone gwarancjami koreańskimi. Po zebraniu ofert od różnych instytucji finansowych, porównaniu kosztów kapitału, po akceptacji jego warunków przez ministra finansów udało nam się zorganizować transakcję z udziałem banku Santander.
Rząd koreański przesłał wszystkie niezbędne dokumenty, co w połączeniu z pracą Agencji Uzbrojenia i MON-u w okresie świątecznym umożliwiło dokonanie wymaganej umową zakupu częściowej płatności, a to pozwoliło przyspieszyć realizację kontraktu.
Jak duża to była płatność?
Część dłużna na zapłatę za kontrakt opiewa na 6,5 miliarda dolarów amerykańskich. To nie oznacza, że płatność została wysłana w tej wysokości, ale nie mogę podać dokładnej sumy, ponieważ warunki umowy są niejawne. Niemniej, jest to jeden z elementów, gdzie pojawiło się przyspieszenie.
Są jeszcze jakieś inne duże umowy na celowniku?
Tak. W ubiegły poniedziałek 29 grudnia Agencja Uzbrojenia podpisała umowę na pociski rakietowe CGR-080 do wyrzutni Homar. To także zakup, który zakłada polonizację tego systemu. W ramach tego kontraktu finansowanie już jest na etapie złożenia podpisu pod umową, co również miało wpływ na poprawę wskaźnika wykonania.
Dlaczego wykonanie funduszu nie wynosi 100 procent? Jest wyższy?
Naturalnie dążymy do perfekcji, ale jednym z powodów jest fakt, że negocjujemy instrument SAFE - europejski program finansowania obronności. Część kontraktów, które mogłyby być zawierane i już finansowane - a kontrakty obronnościowe mają element zaliczkowania — będzie finansowana z SAFE. Pod koniec listopada wysłano do Komisji Europejskiej listę projektów do sfinansowania w ramach instrumentu SAFE. Obecnie oczekujemy na jej zatwierdzenie, aby móc je finansować od początku 2026 roku.
Jeśli w 2025 roku można było zapłacić z pieniędzy podatników, ale była pewność, że w 2026 roku to będzie finansowane z tańszego instrumentu SAFE — to racjonalniej było poczekać. To jest lepsze rozwiązanie z ekonomicznego punktu widzenia. Dodatkowo oszczędzamy na kosztach obsługi funduszu. Chociażby w jednej z pozycji planu Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych – wykonanie wysokości wynagrodzenia BGK, czyli prowizja i koszty operacyjne od pozyskanego dotychczas kapitału — w 2025 roku to 58 procent wobec 81,3 procent w roku 2024. To spore oszczędności.
Co stanie się z pieniędzmi, które nie zostały wydane w 2025 roku?
Plan finansowy ma dwa źródła finansowania: wpłaty ministerstwa obrony z budżetu państwa i zobowiązania dłużne zaciągane przez BGK. Mamy wolne środki i zaplanowane płatności w połowie stycznia. Dlatego te wolne środki przechodzą na 2026 rok. Z kolei nie wszystkie planowane zobowiązania zostały zaciągnięte, co oznacza, że nie emitowaliśmy nadmiarowo długu. Stan środków będzie nominalnie o 45 procent niższy niż rok temu - 7,3 miliarda zł wobec około 4 miliardów zł obecnie. To pokazuje, że pieniądze faktycznie zaczynają pracować.
Czy wskaźnik w 2026 roku będzie wyższy?
Robimy wszystko, żeby tak było. To będzie zależało od kilku rzeczy. W 2026 roku część wydatków będzie finansowana z SAFE, co będzie zmianą źródła finansowania, nie rzeczowego wykonania. Dlatego ważne jest, w jaki sposób będą usytuowane środki z SAFE - czy jako subkonto w funduszu, czy inaczej. Warto też przypomnieć, że priorytetem rządu jest, żeby jak najwięcej tych środków pozostawało w kraju, czyli żeby zakupy były polskie, oraz żeby dbać o finanse - a więc z SAFE, bo to tańsze.
Jaki będzie model zaangażowania BGK w SAFE?
My mamy rolę usługową — będziemy operatorem, jeśli taka będzie decyzja rządu. Komisja Europejska w rozporządzeniu SAFE wskazała państwo członkowskie, a my w ramach naszych negocjacji zaproponowaliśmy, żeby BGK stał się pożyczkobiorcą w ramach tego systemu. Takie rozwiązania prawne zostaną zaproponowane Brukseli. Będziemy mieć podobną rolę jak przy Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, jeśli chodzi o obsługę tych pieniędzy, ale dodatkowo w SAFE jest wymóg, by 65 proc. komponentów w zakupach pochodziło z UE lub Europejskiego Obszaru Gospodarczego.
To oznacza większą sprawozdawczość. Plus Komisja Europejska jasno mówi, że jeśli projekt się nie powiedzie — bo rozliczenie jest do 2030 roku — to może być podmieniony przez rząd na inny, spełniający te wymagania. Ktoś więc będzie musiał monitorować, czy projekty są realizowane na czas, w tym poszczególne etapy ich realizacji, bo pieniądze z SAFE będą wypłacane transzami. To będzie nasza odpowiedzialność. Będziemy musieli wejść w rolę pozyskiwania informacji i przygotowywania dokumentacji. Jeśli wpiszemy dany projekt, musimy być pewni, że spełnia warunki.
Dodatkowo, jeśli kontrakt zostanie zaliczony do SAFE, ale potem się okaże, że nie zostanie zrealizowany do 2030 r., to oprócz tego, że w zamian będzie musiał być znaleziony inny, to ktoś będzie musiał pomóc w dokończeniu jego finansowania, ponieważ mówimy o projektach ważnych z punktu widzenia naszej obronności. I to jest naszą rolą — wykorzystując Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, możemy być takim kołem ratunkowym.
Jak technicznie będzie rozwiązane "podpięcie" BGK do SAFE?
Dyskusje trwają i nie chcę wchodzić w rolę rządu — my jesteśmy tylko operatorem. Możemy sobie wyobrazić, że będzie to instrument finansowania obronności ze środków europejskich — prawdopodobnie o nazwie SAFE. Nasza rola będzie podobna jak w przypadku FWSZ, tylko że teraz to nie my będziemy zaciągać dług z rynków finansowych, tylko Komisja Europejska. Na pewno te pieniądze muszą być wyodrębnione ze względów płatnościowych i sprawozdawczych.
Do bieżącego zarządzania będzie można wykorzystywać płynnościowe środki z Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, ale instrument SAFE będzie miał swoją własną sprawozdawczość i sposób operacyjnej współpracy z kluczowymi interesariuszami. Czemu musi być zmiana? Nie możemy tego robić w ramach obecnej regulacji FWSZ — tam jest szerszy zakres finansowania. Potrzebna jest też inna sprawozdawczość - europejska. I w końcu inne są warunki składania wniosków o płatność. Będzie potrzebna nowa ustawa, którą przygotowuje MON.
W kontekście SAFE minister finansów podkreśla: działajmy racjonalnie, nie powołujmy nowych bytów, jeśli możemy wykorzystać istniejące. Komisja Europejska mówi: to mają być wydzielone pieniądze ze swoją sprawozdawczością. Z tych względów minister obrony zabiega o jasne ich wydzielenie, co ułatwi sposób zarządzania nimi, także patrząc na to zdroworozsądkowo i jako przyszły organ odpowiedzialny za wykorzystanie większości tych środków. My jesteśmy gotowi realizować to w każdym wariancie. Możemy mieć instrument finansowy — niekoniecznie fundusz — powiązany z FWSZ, gdzie część projektów będzie refinansowana. To powiązanie jest kluczowe.
Wiadomo, jak będzie wyglądało finansowe uruchomienie SAFE?
Zapewne w 2026 roku otrzymamy z tych 43-44 miliardów euro 15 procent zaliczki, które trafi - w zależności od decyzji rządu - na rachunek "wehikułu", z którego będą realizowane wydatki na projekty w ramach SAFE w BGK. W ramach refinansowanych projektów, jeśli takie będą na zatwierdzonej przez KE liście do SAFE, pieniądze te trafią do funduszu. Uwolnią tym samym wolne środki na realizację Programu Rozwoju Sił Zbrojnych. To da ministrowi obrony trochę elastyczności.
Komisja Europejska najpierw przekaże zaliczkę, ale potem kolejne płatności będą napływały po złożeniu wniosków. Dlatego kiedy skończy się zaliczka, to w kolejnych okresach będziemy musieli refinansować wydatki z SAFE. Z tego powodu mówimy o płynnościowym powiązaniu SAFE z Funduszem Wsparcia Sił Zbrojnych, żebyśmy do momentu zwrotu pieniędzy z Brukseli mogli finansować wydatki innym instrumentem.
Teraz powiem o kolejnym elemencie — o wnioskach o płatność. Komisja nam jasno powiedziała: w 2026 roku, jeśli wszystko pójdzie dobrze, dostaniemy zaliczkę, a potem możemy złożyć jesienią jeszcze jeden wniosek o płatność. W kolejnych latach będą dwa okienka na składanie wniosków: wiosną i jesienią.
Kolejny instrument, który wejdzie w życie, to Fundusz Bezpieczeństwa i Obronności. Jak będzie wyglądał jego start?
Fundusz Bezpieczeństwa i Obronności to ponad 22 miliardy złotych. Ustawa została podpisana przez prezydenta rekordowo szybko. My już ruszamy. Musimy powołać spółkę celową. To warunek Komisji Europejskiej, jeśli chcemy wykorzystać pieniądze z KPO dłużej niż do 31 sierpnia 2026. Jesteśmy jedynym krajem w Europie z takim rozwiązaniem.
Spółka ma się nazywać Chrobry — to nasz wniosek, nazwa patriotyczna. Ruszamy z naborem na prezesa i dwóch członków zarządu, który potrwa do 23 stycznia. Szukamy ekspertów z dziesięcioma latami doświadczenia w finansach, pięcioma na stanowisku kierowniczym. Jednocześnie negocjujemy umowę z Ministerstwem Funduszy i Polityki Regionalnej. Mam nadzieję, że w styczniu zbierze się zespół sterujący z wicepremierem Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, minister Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz i innymi ministrami.
Jak szybko pieniądze trafią do gospodarki?
Mamy nadzieję na start spółki w drugim kwartale, w takim przypadku rozstrzygnięcia naborów mogą nastąpić w drugim półroczu. Wszystko zależy od tego, jak szybko beneficjenci podpiszą umowy i powstanie infrastruktura oraz jakie będzie zainteresowanie. Moim zdaniem będzie spore, bo na ten fundusz czekają samorządy, podmioty publiczne i prywatne. Dlatego liczę, że bardzo szybko pojawią się wnioski. Uważam, że od uruchomienia w trzy miesiące możemy przyjąć wnioski na pełną alokację.
Jak będą wydawane pieniądze z tego funduszu?
Z 22 miliardów około 30 procent pójdzie na equity — inwestycje kapitałowe, reszta na pożyczki. Będzie komitet inwestycyjny, który będzie podejmować decyzje na podstawie analizy projektów. Ocena projektów obejmuje due diligence (szczegółową analizę kondycji przedsiębiorstwa - przyp. red.) oraz analizę kontraktów. Chcemy blisko współpracować z PGZ-em i Agencją Uzbrojenia — żeby wiedzieć, jakie inwestycje są oczekiwane dla bezpieczeństwa kraju, w jakie konkretnie podmioty warto inwestować.
Czy fundusz będzie otwarty dla biznesu prywatnego?
Tak. Sektor prywatny chce być bardzo aktywny w sektorze obronnym. Kontrakt z Koreą pokazuje, jak budować przewagę konkurencyjną polskich firm razem z partnerami zagranicznymi. My to możemy wspierać. Czasami podmioty prywatne nie mają wystarczającego kapitału, żeby wejść na równych zasadach z partnerami zagranicznymi. Partner zagraniczny przejmuje udziały albo czyni ich podwykonawcą.
Mając środki na equity (czyli inwestycje kapitałowe w firmę - przyp. red.), możemy powiedzieć: nie będziesz tylko podwykonawcą, wchodzisz do konsorcjum, obcy partner nie przejmie twoich udziałów, będzie to wspólne przedsięwzięcie na równych zasadach. Będziemy wspierać te podmioty na wstępnym etapie, do momentu, gdy staną się samowystarczalne finansowo. To daje im szansę wejścia do międzynarodowego biznesu obronnego. Bardzo możliwe, że equity pójdzie też na zakup technologii, aby ją nabyć i nadbudować, żeby było szybciej.
Czy BGK staje się bankiem obronności?
Nie. Finansujemy rozwój energetyki, wsparcie eksportu, gwarancje dla gospodarki — ponad 300 miliardów zł. Czekamy na umowę na Ukraine Facility. Nie zapominajmy o programach dotyczących również mieszkalnictwa, drogownictwa, które są współfinansowane przez BGK. Jest jasny komunikat: budujemy naszą konkurencyjność na filarze sektora obronnego i będziemy wspierać nie tylko duże firmy, ale także mniejsze podmioty, które będą podwykonawcami dużych. Sektor obronny to nie tylko PGZ czy WB Electronics — muszą mieć kooperantów, zdolności. Ludzie przestawiają całe biznesy na obsługę tego sektora. Dlatego kooperanci będą pukać do nas o wsparcie na equity.
Jaką rolę będziecie mieć w ekosystemie?
Polska ma unikalne doświadczenie i jesteśmy krajem wydającym najwięcej na obronę, nie tylko w tej części Europy. Jeśli pomożemy rozwinąć się nie tylko dużym firmom, ale także podwykonawcom, to możemy być czempionem w Europie Środkowej i w regionie morza Bałtyckiego.
Myślę, że to sektorowe oddziaływanie gospodarcze będzie mieć widoczny wpływ na gospodarkę przez co najmniej najbliższych 10 lat. Bo wydatki na obronę po pierwsze się nie skończą, a po drugie, inwestycje, które w poprzednich latach bywały postrzegane wyłącznie jako kosztowne zakupy sprzętu, coraz wyraźniej nabierają wymiaru technologicznego i przemysłowego. Zaczynają realnie pracować w gospodarce, generować transfer wiedzy oraz budować podstawy do zawierania kontraktów międzynarodowych.
Wydatki na sektor obronny, ale również na inne programy współfinansowane przez BGK, w oczywisty sposób będą wpływały na dynamikę nakładów brutto na środki trwałe. Prognozujemy, że w 2026 roku dynamika inwestycji w całej polskiej gospodarce przyspieszy w porównaniu z minionym rokiem o około 8,6 procenta. Z dużym prawdopodobieństwem możemy oczekiwać kolejnego roku z rzędu z jeszcze wyższą dynamiką wzrostu PKB. Wydatki na obronę to jedno z kluczowych kół zamachowych dla polskiej gospodarki, impuls, który pozwoli polskiej gospodarce zwiększyć swoją konkurencyjność i skalę obecności na rynkach międzynarodowych.
Rozmawiał Grzegorz Osiecki, dziennikarz money.pl