Nowe cła Trumpa też są nielegalne? Ekspert punktuje politykę prezydenta
Zapowiedziane przez Donalda Trumpa nowe 10-proc. cła na towary z całego świata prawdopodobnie też są nielegalne - uważa ekonomista Gary Hufbauer z Peterson Institute for International Economics w Waszyngtonie. Ekspert stwierdził, że wyrok Sądu Najwyższego USA zawęża uprawnienia prezydenta w sprawie taryf.
Zapowiedź nowych 10-procentowych ceł na towary z całego świata przez Donalda Trumpa spotkała się z krytyką ze strony wielu ekspertów. Gary Hufbauer, ekonomista z Peterson Institute for International Economics, w rozmowie z PAP podkreślił, że Sąd Najwyższy ograniczył uprawnienia prezydenta w kwestii stosowania ceł.
Ekspert: Nowe cła Trumpa prawdopodobnie też są nielegalne
W piątek Sąd Najwyższy USA unieważnił cła oparte na ustawie IEEPA, uznając je za najbardziej kontrowersyjne podatki importowe. Wśród nich były m.in. 10-procentowe cła minimalne na większość towarów oraz dodatkowe obciążenia na produkty z UE i kilku innych krajów.
Zdaniem Trumpa, mimo wyroku, nadal dysponuje on wystarczającymi uprawnieniami do nakładania ceł. Na tej podstawie podpisał w piątek rozporządzenie o nowych globalnych cłach. Jednak Hufbauer uważa, że ten wyrok znacząco zawęża pole manewru prezydenta, a nowe decyzje mogą również zostać uznane za nielegalne.
Kontrowersyjna Rada Pokoju ustaliła. Padły ogromne deklaracje
Orzeczenie Sądu wykracza poza ustawę IEEPA, podkreślając ograniczenia władzy wykonawczej w kwestii generowania przychodów przez cła. Hufbauer zauważył, że doktryny użyte w orzeczeniu mogą dotyczyć także innych ustaw używanych przez Trumpa do nakładania ceł.
- Opinia większości Sądu Najwyższego w sprawie IEEPA mocno ogranicza korzystanie przez władzę wykonawczą z ceł jako istotnego narzędzia generowania przychodu przy braku upoważnienia Kongresu - zaznaczył ekspert. Orzeczenie sugeruje, że Trump stanie przed trudną walką, jeśli będzie powoływał się na inne ustawy – Sekcje 338, 122, 232 i 301 – traktując je jako instrumenty generowania znaczących dochodów z ceł, zamiast jako narzędzia do reagowania na konkretne praktyki zagraniczne – wskazał Hufbauer.
Ekonomista zauważył, że sekcja 122, na której opiera się nowe globalne cło, ma ograniczone zastosowanie. Pozwala ono na nakładanie dopłat importowych w sytuacjach nadzwyczajnych, co nie wydaje się obecnie mieć miejsca.
Ekonomista zwrócił uwagę, że przepis ten jest instrumentem znacznie bardziej ograniczonym, niż sugerują wypowiedzi Trumpa. Przepis pozwala na nałożenie tymczasowej dopłaty importowej – nieprzekraczającej 15 proc. – jedynie w ściśle określonych przypadkach: dużego i poważnego deficytu w bilansie płatniczym USA, groźby gwałtownej deprecjacji dolara lub współpracy z innymi krajami w celu korekty międzynarodowej nierównowagi płatniczej. Cła mogą obowiązywać przez nie więcej niż 150 dni, chyba że Kongres przedłuży ten termin, co jest mało prawdopodobne w obliczu coraz większego oporu republikanów wobec polityki handlowej Trumpa.
Zdaniem Hufbauera, nie mamy do czynienia z żadnym z wymienionych w ustawie warunków.
- Deficyt bilansu płatniczego w rozumieniu z 1974 r. nie był tożsamy z deficytem handlowym w zakresie towarów, który leży u podstaw obaw Trumpa - podkreślił ekonomista. Dodał, że nie ma oznak "zbliżającej się i znaczącej deprecjacji dolara" – tym bardziej, że sekretarz skarbu Scott Bessent deklaruje politykę mocnego dolara jako cel i osiągnięcie administracji. Wreszcie, nie istnieje żadna bieżąca współpraca z innymi krajami w zakresie korekty "międzynarodowej nierównowagi płatniczej".
Hufbauer przewiduje, że zanim sądy ponownie przeanalizują nowe postanowienia celne, minie przynajmniej rok. Podkreślił również, że ogłoszone przez Trumpa cła są jedynymi, które mogą być natychmiast wdrożone.