Sąd Najwyższy zdecydował ws. ceł Donalda Trumpa
Sąd Najwyższy uznał większość ceł nałożonych przez prezydenta USA Donalda Trumpa za nielegalne. Decyzji nie podjęto jednomyślnie, ale stosunkiem sześciu do trzech głosów sędziów. Przeciw taryfom głosowało trzech członków SN uznawanych za konserwatywnych, jak akcentuje BBC.
Sąd Najwyższy USA uznał w piątek, że ustawa o międzynarodowych uprawnieniach gospodarczych w sytuacjach nadzwyczajnych (IEEPA) "nie upoważnia Prezydenta do nakładania ceł".
Właśnie ta ustawa, stosowana dotąd głównie do wprowadzania sankcji, stanowiła podstawę prawną większości ceł nałożonych przez Trumpa, w tym 10-procentowych taryf na towary z niemal wszystkich państw świata.
W swoim piątkowym orzeczeniu amerykański są innymi słowy stwierdził, że Trump przekroczył swoje uprawnienia, nakładając tak daleko idące cła na mocy ustawy zastrzeżonej na wypadek stanu wyjątkowego.
Sankcje zadziałały, ale nie od razu. "Rosja ma poważne problemy"
"Prezydent powołuje się na nadzwyczajne uprawnienia do jednostronnego nakładania ceł o nieograniczonej wysokości, czasie trwania i zakresie" – napisał w uzasadnieniu prezes SN John Roberts.
"W odniesieniu do zakresu, historii i kontekstu konstytucyjnego tego rzekomego uprawnienia, (głowa państwa) musi jasno określić upoważnienie Kongresu do jego wykonania" - podkreślił Sąd Najwyższy, oceniając, że wskazana ustawa nie daje takich jasnych upoważnień.
Cła Donalda Trumpa
Wśród ceł nałożonych na podstawie IEEPA są 10-procentowe taryfy na niemal wszystkie towary z niemal wszystkich państw świata i wyższe cła na ok. 70 państw wprowadzone w kwietniu 2025 r.
Nałożone w ramach "dnia wyzwolenia" cła stanowiły też podstawę do negocjacji nowych umów handlowych z największymi gospodarkami, w tym UE, Chinami, Japonią, Koreą Płd., czy Indiami.
Trump użył też IEEPA, by nakładać karne cła w związku z przemytem fentanylu na towary z Chin, Meksyku i Kanady, a także karne cła na Brazylię i Indie za skazanie byłego brazylijskiego prezydenta Jaira Bolsonaro i zakup rosyjskiej ropy naftowej.
Bez jednomyślności
Decyzji nie podjęto jednomyślnie, ale stosunkiem sześciu do trzech głosów sędziów. Przeciw taryfom głosowało trzech członków SN uznawanych za konserwatywnych, jak akcentuje BBC.
Jak podaje Bloomberg, sędziowie nie odnieśli się do kwestii zakresu, w jakim importerzy są uprawnieni do zwrotu kosztów, pozostawiając rozstrzygnięcie tych kwestii sądowi niższej instancji.
Jeśli zostanie w pełni dopuszczony, jego łączna kwota może wynieść nawet 170 mld dolarów – ponad połowę dochodów, jakie przyniosły cła Trumpa.
Waszyngton o orzeczeniu ws. ceł
Biały Dom oświadczył, że szybko zastąpi te opłaty innymi narzędziami prawnymi, chociaż alternatywne rozwiązania są zazwyczaj bardziej uciążliwe lub bardziej ograniczone niż szerokie uprawnienia, które Trump "uzyskał" na mocy ustawy o międzynarodowych uprawnieniach ekonomicznych w sytuacjach nadzwyczajnych.
BBC, relacjonując decyzję Sądu Najwyższego, przypomina, że Donald Trump jeszcze przed wyrokiem wiele wyrażał opinię, że ma "prawo" do ustalania ceł. Argumentował, że wynika to z fakt, iż jest prezydentem. Twierdził też m.in., że bez taryf celnych "wszyscy by zbankrutowali".
Według CNN, która powołuje się na przedstawicieli administracji, Trump dowiedział się o decyzji podczas zamkniętego dla prasy spotkania z gubernatorami stanów i nazwał ją "haniebną".
"Haniebna" decyzja
BBC dodaje, że Donald Trump narzekał wcześniej, iż "długo" musi czekać na decyzję SN. Głosów w tej sprawie są wysłuchał w listopadzie 2025 r.
Sprawa, w której orzekł Sąd Najwyższy, obracała się głównie wokół kwestii konstytucyjnego podziału władz i niejasnych sformułowań zawartych w ustawie IEEPA. Konstytucja mówi, że sprawa podatków i ceł leży w gestii Kongresu, zaś polityka zagraniczna w gestii władzy wykonawczej.
Ustawa IEEPA, uchwalona przez Kongres w 1974 r., daje prezydentowi szereg uprawnień korzystania z narzędzi gospodarczych w reakcji na nadzwyczajne zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego, lecz nie wymienia ceł bezpośrednio. Mówi natomiast o uprawnieniach do regulacji importu i eksportu, zamiast ceł wymieniając licencje i kwoty.
W orzeczeniu Roberts ocenił, że w obliczu niejasnych sformułowań ustawy, Sąd nie może zgodzić się na przyznanie prezydentowi tak potężnych uprawnień, twierdząc, że stanowiłoby to "transformacyjne rozszerzenie" prezydenckich prerogatyw w obszarze ceł.
"Wymowny jest również fakt, że przez pół wieku istnienia IEEPA żaden prezydent nie powołał się na tę ustawę, aby nałożyć jakiekolwiek cła – a tym bardziej cła o takiej skali i zakresie" - zaznaczył Roberts.
Strona rządowa argumentowała, że cła podlegają pod uprawnienia prezydenta, bo dotyczą polityki zagranicznej. Powoływała się też na przypadek nałożenia 10 proc. ceł przez Richarda Nixona w oparciu o ustawę poprzedzającą IEEPA - TWEA (Ustawa o handlu z wrogami, TWEA).
Źródła: PAP, BBC, CNN, Bloomberg