Inspektorki ZUS dolewały koleżance do herbaty środek przeczyszczający. Zarzuty dla czterech kobiet

Zwykły konflikt w biurze przerodził się w sprawę karną. Prokuratura w Lublinie zakończyła śledztwo w sprawie nietypowego **nękania w miejscu pracy**. Sprawa dotyczy czterech kobiet zatrudnionych wcześniej w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Akt oskarżenia w najbliższych dniach trafi do sądu.

ZUS, Zakład Ubezpieczeń SpołecznychZUS, Zakład Ubezpieczeń Społecznych
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | Longfin Media
Robert Kędzierski

Byłe inspektorki mają 32, 39, 58 i 62 lata. Śledczy ustalili, że regularnie dodawały do herbaty jednej ze współpracownic szkodliwe substancje. Był to preparat zawierający laktulozę. To syntetyczny dwucukier stosowany w medycynie głównie jako **lek przeczyszczający**. Z ustaleń prokuratury wynika, że w niektórych przypadkach dawki znacznie przekraczały maksymalne normy terapeutyczne.

Pokrzywdzona kobieta przez dłuższy czas nie była świadoma działań swoich koleżanek. Regularnie skarżyła się na silne bóle żołądka i głowy. Zastanawiający był jednak fakt, że dolegliwości zdrowotne całkowicie mijały w weekendy oraz podczas urlopów wypoczynkowych. W końcu urzędniczka nabrała podejrzeń. We wrześniu ubiegłego roku postanowiła oficjalnie zawiadomić organy ścigania o swoich obawach.

Od biurowej kłótni do zarzutów karnych

Policja bardzo szybko podjęła działania w tej sprawie. Funkcjonariusze weszli do biurowca ZUS zlokalizowanego na lubelskim osiedlu LSM. Na miejscu zabezpieczyli substancję słodzącą używaną w pokoju zajmowanym przez urzędniczki. Badania laboratoryjne szybko potwierdziły obecność laktulozy w zabezpieczonym cukrze. Prokuratorzy ustalili, że wszystko zaczęło się kilka miesięcy wcześniej od bardzo błahego powodu. Zwykła sprzeczka i brak sympatii doprowadziły do trwającego tygodniami procederu.

Początkowo sprawa wyglądała dla podejrzanych bardzo poważnie. Śledczy rozpatrywali ją pod kątem narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Taki czyn z artykułu 160 Kodeksu karnego jest zagrożony karą do trzech lat pozbawienia wolności.

Sytuacja zmieniła się po uzyskaniu szczegółowej opinii od biegłych lekarzy. Ostatecznie kwalifikację czynu złagodzono. Kobiety odpowiedzą z artykułu 157 paragraf 2 Kodeksu karnego. Przepis ten dotyczy spowodowania rozstroju zdrowia trwającego nie dłużej niż siedem dni. Zgodnie z prawem grozi za to grzywna, kara ograniczenia wolności lub więzienie do lat dwóch. Podejrzane kobiety będą odpowiadać przed sądem z wolnej stopy.

Stanowcza reakcja pracodawcy

Zakład Ubezpieczeń Społecznych nie czekał na prawomocny wyrok sądu. Państwowa instytucja natychmiast po wybuchu afery przeprowadziła własne postępowanie wyjaśniające. Wewnętrzna kontrola w pełni potwierdziła wersję pokrzywdzonej pracownicy. Dyrekcja lubelskiego oddziału podjęła w tej sytuacji radykalne kroki kadrowe.

Trzy zaangażowane w proceder inspektorki otrzymały natychmiastowe zwolnienia dyscyplinarne. Czwarta z kobiet była w trakcie przechodzenia na emeryturę. Z nią dyrekcja również od razu rozwiązała stosunek pracy* Przedstawiciele urzędu nie kryli oburzenia całą sytuacją.

Jesteśmy wstrząśnięci, że doszło do tego incydentu i wspieramy naszą poszkodowaną koleżankę – przekazała mediom Małgorzata Korba, rzeczniczka prasowa lubelskiego oddziału ZUS.

Przedstawicielka instytucji dodała, że zwolnione pracownice w sposób drastyczny złamały podstawowe zasady etyki zawodowej. ZUS podkreśla, że nie ma w urzędzie tolerancji dla podobnych zachowań, a bezpieczeństwo załogi jest priorytetem.

Wybrane dla Ciebie