Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Piotr Bera
|
aktualizacja

Kluby Premier League bez reklam bukmacherów na koszulkach? W Polsce te firmy mają monopol

1
Podziel się:

Od 6 do 12 mln dol. rocznie mogą stracić kluby angielskiej Premier League, jeśli wejdzie w życie zakaz reklamowania hazardu na frontach koszulek meczowych. Dotyczy to nawet połowy drużyn w lidze. Podobnie jest w Polsce, gdzie firmy bukmacherskie to najważniejsi sponsorzy, jacy pojawiają się na trykotach.

Kluby Premier League bez reklam bukmacherów na koszulkach? W Polsce te firmy mają monopol
Lech Poznań i Śląsk Wrocław mają na koszulkach logotypy firm bukmacherskich. Mecz w ramach 27. kolejki PKO Ekstraklasy w sezonie 2021/2022. PAWEL RELIKOWSKI / POLSKA PRESS (EAST_NEWS, PAWEL RELIKOWSKI / POLSKA PRESS)

Ponad 100 ofiar hazardu podpisało się pod listem skierowanym do przedstawicieli klubów Premier League. Autorzy prosili właścicieli drużyn, żeby dobrowolnie zrezygnowali z promowania hazardu na koszulkach. Dyskusja w Anglii nad zakazem trwa od dłuższego czasu, ale wiążące decyzje przesunięto ze względu na dymisję premiera Borisa Johnsona.

- Wierzymy, że piłka nożna może zrobić właściwą rzecz, niezależnie od tego, co robią decydenci i kiedy to robią. Będziemy kontynuować kampanię w parlamencie, ale nalegamy również na głosowanie, aby zakończyć sponsoring gier hazardowych. Jest to minimum, które wasze kluby mogą zrobić, aby zapobiec dewastacji, której doświadczyliśmy, aby nie przydarzyła się nikomu innemu - napisano w liście, który cytuje "The Telegraph".

Kampanię "The Big Step" przeciwko hazardowi wspiera m.in. Keith Gillespie, były piłkarz Newcastle United i Manchesteru United. Jak sam przyznał, z powodu uzależnienia tylko jednego dnia stracił 47 tys. funtów. W 2011 r. były piłkarz ogłosił bankructwo, chociaż przez całą karierę zarobił 7 mln funtów.

Norwich i Fulham po dwóch stronach barykady

- Rynek brytyjski pod kątem branży rozrywkowej jest przeregulowany. Wiele firm nie jest w stanie spełniać rygorystycznych wymogów prawnych. Dlatego w ostatnich latach regularnie słyszymy o wychodzeniu poszczególnych firm z niego - tłumaczy Maciej Akimow, prezes agencji marketingowej Shark Agency. - W Wielkiej Brytanii działa lobby chowające się pod płaszczem odpowiedzialnej gry, ale poza tym nie robi się nic w kierunku bezpieczeństwa samych graczy oraz ich problemów z uzależnieniami. Nie prowadzi się rozmów, jedynie zamyka oczy. Czy zakazanie bukmacherki wpłynie na ograniczenie się uzależnienia? Raczej na zwiększenie się szarej strefy.

Ekspert zaznacza, że nawet jeśli zakaz wszedłby w życie, to kluby stracą maksymalnie kilkanaście mln dol. A to niewielkie kwoty, biorąc pod uwagę pieniądze, jakimi operuje się w angielskiej piłce nożnej. W ubiegłym sezonie drużyny Premier League zarobiły od 98,6 mln funtów (Norwich) do 164 mln (Manchester City) z nagród przyznawanych za miejsce w tabeli oraz sprzedaży praw telewizyjnych.

Wspomniane Norwich, które spadło do Championship, to jeden z klubów, jaki pozytywnie odpowiedział na prośbę ofiar uzależnienia od hazardu. Sam Jeffrey, dyrektor ds. handlowych klubu, zapowiedział, że "klub nigdy więcej nie podpisze umowy sponsoringowej na koszulki z firmą bukmacherską". Klub miał otrzymać kilka ofert sponsorskich od bukmacherów, ale te zostały odrzucone, gdyż "podjęto decyzję o samoregulacji".

W przeciwnym kierunku zmierza Fulham. Klub, który wraca do angielskiej ekstraklasy, podpisał "na rekordową kwotę" umowę z firmą hazardową W88. Ta sama firma, która ma silną pozycję w Azji, wcześniej współpracowała z Aston Villą, Wolverhampton Wanderers oraz Crystal Palace. Tę decyzję podjęto na przekór części kibiców. Fulham Supporters' Trust przeprowadziło sondaż, z którego wynika, że 47 proc. fanów popiera zakaz sponsorowania przez firmy hazardowe. Poprzedni sponsor miał płacić 3 mln funtów rocznie.

Zakaz miałby dotyczyć frontu koszulek, ale na spodenkach i rękawkach bukmacherzy mogliby być reklamowani. Żeby te ograniczenia weszły w życie, potrzebna jest zgoda 14 z 20 klubów Premiership. Nawet jeśli do tego dojdzie, to kluby dostaną trzy lata na dostosowanie się do nowych przepisów, muszą wygasnąć umowy już podpisane - tłumaczy Akimow.

Żaden z sześciu klubów zaliczanych do "Top Six" (Manchester United, Liverpool, Arsenal, Chelsea, Manchester City i Tottenham) nie reklamują hazardu na koszulkach.

Polski sport bukmacherką stoi

Firmy bukmacherskie mają jeszcze większy wpływ na nasz rynek. Jak informuje portal legalnibukmacherzy.pl w polskim sporcie działa co najmniej kilkanaście takich podmiotów. Największa firma STS sponsoruje siedem klubów ekstraklasy i jest oficjalnym partnerem reprezentacji Polski. STS wspiera również siatkarską Plus Ligę. Z kolei Fortuna to sponsor tytularny 1. ligi piłkarskiej, Pucharu Polski oraz wspiera KSW i Polski Związek Narciarski.

Tak duża obecność firm bukmacherskich wynika z problemów naszego marketingu sportowego. Nie ma dywersyfikacji, bo największymi sponsorami sportu są spółki skarbu państwa, dla których jest to misja. Nie ma wielu innych prywatnych firm, które chciałyby inwestować w sport, zwłaszcza piłkę nożną, która ma problemy wizerunkowe - dodaje Akimow.

Ekspert wskazuje, że ewentualnie przy polskim sporcie pojawiają się te same firmy np. Blachotrapez, Blachy Pruszyński, Drutex, Trefl, Oshee, Tarczyński, Maspex, Tyskie. Jest też KFC, które, mimo że nie jest aktywne sponsoringowo, to tworzy kontent około sportowy, bo chce docierać do kibiców w Polsce.

Przykładem od lat wyglądającej ubogo piramidy sponsorskiej jest Lech Poznań. To monopolista sportowy w Wielkopolsce, a cały czas słyszymy o tych samych firmach. Klub zdobył mistrzostwo Polski i w jaki sposób przełożyło się to na nowe kontrakty? To są zaniedbania wewnątrz klubu. STS został sponsorem strategicznym za mniejszą kwotę od rynkowej, bo nie było innych chętnych. Zdarzało się, że wcześniejsi sponsorzy płacili z dużym opóźnieniem w przeciwieństwie do bukmachera, dla którego był to argument w negocjacjach - wylicza Akimow.

Najniższe kontrakty sponsorskie od bukmacherów dla lokalnych klubów wynoszą od kilku do kilkunastu tys. zł. Kontrakty w ekstraklasie zaczynają się w granicach 0,5 miliona złotych, a kończą nawet w okolicach 5 milionów złotych. - Natomiast reprezentacja jest produktem premium i tu od nowego roku sponsor bukmacherski będzie musiał zapłacić nawet 10 milionów złotych - zdradza Akimow.

Według nieoficjalnych informacji money.pl Pogoń Szczecin ma otrzymywać od firmy bukmacherskiej ok. 1,6 mln zł plus bonusy, Warta Poznań ok. 0,7 mln zł, a Lech Poznań ok. 3 mln zł. Wisła Kraków mogła liczyć na ok. 1,5 mln zł rocznie. Te czasy, razem ze spadkiem z ligi, jednak minęły.

- Wisła Kraków nie ma obecnie żadnego bukmachera jako sponsora. Klub dalej żyje mitem "wielkiej Wisły" walczącej o Ligę Mistrzów. Oczekują stawek, których w 1. lidze nie zobaczą - mówi Akimow.

Bukmacherzy płacą "podatek" PZPN

Od 2019 r. toczy się przed UOKiK postępowanie dotyczące wypłaty dodatkowych pieniędzy przez firmy bukmacherskie dla PZPN. Jak przypomina "Rzeczpospolita", bukmacher, żeby prowadzić legalnie zakłady wzajemne w Polsce, musi uzyskać zezwolenie Ministra Finansów. A wydanie zezwolenia uzależnione jest od zgody, jaką wydają organizatorzy rozgrywek sportowych na wykorzystanie wyników.

Procedowanie wniosku trwa ok. dziewięciu miesięcy. Sama firma, składając wniosek licencyjny do ministerstwa, wnosi kapitał zakładowy w wysokości 2 mln zł.

- Ani ustawa, ani jakikolwiek inny akt prawny w żadnym miejscu nie określają warunków uzyskania takiej zgody. PZPN i ESA przyjęli, że będą udzielać zgody pod warunkiem zapłaty przez bukmacherów 0,5 proc. rocznej opłaty od wszystkich przychodów. Bukmacher nie musi zawierać umowy z PZPN i ESA. To jednak będzie oznaczało odmowę zgody na wykorzystanie wyników meczów, a w konsekwencji brak możliwości prowadzenia legalnej działalności bukmacherskiej - pisze "RP".

Zdaniem Akimowa to powoduje, że w skali całego roku bukmacherzy przekazują do kasy PZPN i spółki Ekstraklasa nawet kilkadziesiąt mln zł w formie ukrytego podatku. Sprawa ciągnie się jednak latami i nie widać końca jej rozwiązania. W przypadku rozwiązania sprawy skorzystać mogłyby kluby, bo bukmacherzy mogliby przeznaczać większe środki bezpośrednio na sponsoring.

Nie zmieni się również wpływ bukmacherów na polski sport.

Możemy zamknąć oczy, ale sytuacji to nie zmieni. Ważna jest profilaktyka i informowanie o zagrożeniach oraz podkreślanie, który operator jest legalny. Kasyna naziemne, jedyne legalne kasyno online oraz lokale z automatami do gier nie mogą publicznie informować o swojej działalności i w efekcie klienci chodzą do nielegalnych punktów, bo nie wiedzą, które działają zgodnie z prawem. W szarej strefie gracz nie jest objęty żadnymi mechanizmami odpowiedzialnej gry. To samo mogłoby stać się z zakładami bukmacherskimi - puentuje Akimow.

I zaznacza, że rynek jeszcze się powiększy. Wkrótce do Polski wejdą giganci wśród firm bukmacherskich - Betway oraz Bwin.

Rynek legalnych firm bukmacherskich w Polsce generuje rocznie ok. 7 mld zł obrotów.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(1)
muranów 56
2 miesiące temu
hazard nastawiony jest tylko i wyłącznie na zyski tego ludzie nie wiedzą???????