Kluczowy urzędnik ds. sankcji ma odejść. Doniesienia z administracji Trumpa
John Hurley, odpowiedzialny w administracji Donalda Trumpa za politykę sankcyjną, jest na najlepszej drodze do opuszczenia stanowiska po wewnętrznych tarciach z sekretarzem skarbu Scottem Bessentem – podały osoby zbliżone do sprawy, cytowane przez agencję Bloomberga.
Według relacji rozmówców Bloomberga prawdopodobne odejście Hurleya, który jest podsekretarzem skarbu ds. terroryzmu i wywiadu finansowego, to efekt wielomiesięcznych różnic w sprawie taktyki dotyczącej nakładania amerykańskich sankcji między nim a szefem departamentu Scottem Bessentem.
Źródła Bloomberga nie przesądzają o przyszłości Hurleya w administracji Donalda Trumpa. Z ich informacji wynika, że Biały Dom rozważa dla niego placówkę ambasadorską, co miałoby utrzymać doświadczonego i cennego urzędnika w strukturach rządu.
Sankcje zadziałały, ale nie od razu. "Rosja ma poważne problemy"
Jeden z rozmówców agencji twierdzi, że mimo różnic dotyczących polityki sankcyjnej, Hurley i Scott Bessent nadal mają świetne relacje robocze w Departamencie Skarbu. Ta deklaracja ma tonować spekulacje o napięciach na szczytach resortu.
Duża rotacja u Bessenta
Potencjalne odejście Hurleya wpisuje się w szerszą falę rotacji na najwyższych szczeblach departamentu. Pierwszy szef gabinetu Bessenta, Dan Katz, odszedł jesienią, a jego następca, Michael Friedman, również ma zrezygnować. W sierpniu z funkcji ustąpił główny zastępca sekretarza, a stanowisko podsekretarza ds. międzynarodowych pozostaje nieobsadzone - zwraca uwagę Bloomberg.
W działającym w ramach Departamentu Skarbu dziale ds. terroryzmu i wywiadu finansowego, który nadzoruje Hurley, pracuje około tysiąc osób. Przez ostatnią dekadę komórka ta stała się jednym z kluczowych narzędzi polityki zagranicznej Waszyngtonu, wpływając zarówno na eksport surowców, jak i na dostęp podmiotów do systemu finansowego opartego na dolarze - podsumowuje agencja.
Źródło: Bloomberg