Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
praca
13.05.2020 21:50

Koniec rynku pracownika. Koronawirus zmienił priorytety

Ponad dwa tysiące osób rozpoczęło w ostatnich tygodniach pracę w magazynach Amazona. Wielu z nich wcześniej wykonywało pracę biurową. Polacy, którzy ucierpieli przez koronawirusa, chwytają się każdego zlecenia. Nie przeszkadzają im nawet umowy na dwa tygodnie.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Materiały prasowe)
Amazon rekrutuje, a Polacy chcą w nim pracować. Choćby tymczasowo

W kwietniu przybyło w Polsce około 60 tys. nowych bezrobotnych, o czym informowała niedawno minister pracy Marlena Maląg. Do tego cała rzesza pracowników, którzy są w okresie wypowiedzenia.

Firmy zamiast zatrudniać - zwalniają. Nic więc dziwnego, że wielu Polaków chwyta się jakiejkolwiek pracy. Byle dorobić.

- Od roku miałem problem ze znalezieniem kierowcy na stałe. Przez ostatni miesiąc zgłosiło się chyba z pięć osób do rozwożenia jedzenia - słyszymy w jednej z restauracji we Wrocławiu. Choć lokal jest zamknięty, to wciąż działają zamówienia "na wynos".

Obejrzyj: Koronawirus pustoszy rynek pracy. "Nawet o 50 proc. mniej ofert"

Wszystkich i tak nie da się zatrudnić. - Przecież firma ledwo zipie. Wziąłem faceta tylko na weekendy, wcześniej pracował w korporacji - dodaje właściciel.

Nie trzeba pracowników "z polecenia". Sami przyjdą

Tysiące zwolnionych pracowników swoje pierwsze kroki na bezrobociu skierowało do magazynów Amazona. "Aby sprostać rosnącemu zapotrzebowaniu na usługi Amazon w tym trudnym czasie, rekrutujemy ponad 2 000 pracowników – zarówno w pełnym jak i niepełnym wymiarze godzin – w naszych centrach logistycznych w całej Polsce" - czytamy w komunikacie prasowym amerykańskiego giganta.

Jak zauważa firma w oświadczeniu przesłanym do naszej redakcji, "w obecnej sytuacji ekonomicznej wiele osób zostało pozbawionych pracy w sektorze gastronomicznym, turystycznym czy hotelarskim".

"Chętnie powitamy ich w naszym zespole. Nowe osoby mogą pracować w Amazon, dopóki sytuacja się nie unormuje, a ich poprzedni pracodawca będzie w stanie ponownie ich zatrudnić" - czytamy.

Jeszcze niedawno Amazon chwalił się, że proponuje swoim pracownikom premię za polecenie pracownika. Można było dostać nawet 1200 zł.

Teraz specjalnego wabika nie potrzeba. Ludzie sami "walą" do firmy drzwiami i oknami. Więc premia już nie obowiązuje. "Partnerzy rekrutacyjni Amazon mogą wprowadzać własne programy poleceń pracowników" - informuje firma.

Umowy na dwa tygodnie? Biorę

Potwierdza to w rozmowie z money.pl Maria Malinowska, członek związku zawodowego Inicjatywa Pracownicza przy Amazonie. Premii za polecenie już nie ma.

Ale to w niczym nie przeszkadza. - Rekrutacja trwa, przychodzi sporo nowych osób - mówi nasza rozmówczyni. - Widzimy wiele młodych osób, które na przykład pokończyły szkoły. Ale są też tacy, którzy stracili pracę i szukają okazji do jakiegokolwiek zarobku - dodaje.

Jak wskazuje, rekrutacja "jest dosyć prosta, więc wiele ludzi nie narzeka, tylko bierze co jest".

Co to znaczy? Chętnych nie brakuje mimo faktu, że forma zatrudnienia może pozostawiać wiele do życzenia. - Słyszymy od nowych kolegów i koleżanek, że mają kontrakty na dwa tygodnie. Nie na miesiąc, co do tej pory było normą - mówi przedstawicielka Inicjatywy Pracowniczej.

Czasu jest mało. Żeby umowa została przedłużona, to pracownik musi się wykazać. - I na przykład nie chodzić na zwolnienia lekarskie, więc często przychodzi nawet mimo gorszego samopoczucia. A wiemy, co to w dzisiejszych czasach może oznaczać - puentuje Maria Malinowska.

Na dodatek z końcem tygodnia wiele zasad panujących w magazynach ma wrócić do tych sprzed pandemii. Nie będzie już dodatku finansowego dla pracowników za pracę podczas epidemii. Nie będzie też można wziąć bezpłatnego urlopu.

- Obawiamy się także, że niedługo skończą się dłuższe przerwy i wrócą oceny pracownicze. Widzimy, że Amazon pomału rezygnuje ze zmian, które - jak sam twierdzi - miały zagwarantować nam możliwość skupienia się na swoim bezpieczeństwie i zdrowiu - narzeka Maria Malinowska.

Jak widać, nowych pracowników bynajmniej to nie odstraszyło.

Logistyka, dyskonty, kurierzy

"Białe kołnierzyki" w kryzysie przeprosiły się z zajęciami, które na pewno nie należą do najłatwiejszych. Wielu z nich szuka pracy nie tylko na magazynach czy w dyskontach, ale również na przykład jako kurierzy. Zwraca na to uwagę Andrzej Kubisiak, ekspert Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

W dobie epidemii taka praca jest bardzo wymagająca. To przecież ciągły kontakt z innymi ludźmi i potencjalne ryzyko zarażenia koronawirusem. Ale alternatywą jest bezrobocie. Rynek pracownika już się skończył.

Zdaniem eksperta do "rynku pracodawcy" nie należy się jednak przyzwyczajać. - To będzie przejściowe zjawisko, w perspektywie kilku kwartałów sytuacja powinna wracać do wcześniejszej normy - prognozuje Kubisiak. Tłumaczy to choćby sytuacją demograficzną czy silnym wydrenowaniem polskiego rynku pracy. W długim okresie liczba pracowników wciąż więc będzie mniejsza niż zapotrzebowanie pracodawców.

Dlaczego więc wielu z nas decyduje się na zmianę branży i pracę np. w Amazonie? - Wielu przedstawicieli tzw. "białych kołnierzyków" nie widzi w najbliższym czasie potencjału w swojej branży. Dlatego skłania się do jakiegokolwiek zarobku - mówi Kubisiak.

Jako przykład podaje choćby branże usług specjalistycznych dla biznesu, takich jak doradztwo, marketing, HR czy komunikacja.

Owocowe wtorki i masaże w pracy dla wybranych

A co z benefitami? Wiele firm przed kryzysem rywalizowało już nie tylko wynagrodzeniem, ale również elementami pozapłacowymi. Owocowe środy, masaże w miejscu pracy, bony na zakupy w internecie czy zniżki w sklepach. Czy w najbliższym czasie możemy o nich zapomnieć?

- Część na pewno zniknie, ale nie wszystkie - mówi ekspert PIE. Jak tłumaczy, wiele branż "wymyka się tradycyjnym kategoriom gospodarczym", więc również po kryzysie będą musiały stawiać na tego typu benefity.

Przykład? - Choćby sektor IT, który już przed kryzysem miał problem ze znalezieniem specjalistów. W dobie rewolucji cyfrowej zapotrzebowanie na ekspertów w tej dziedzinie raczej się nie zmniejszy - puentuje Kubisiak.

I jeszcze raz podkreśla, że rynek pracownika wróci. Być może już w przyszłym roku.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
13-05-2020

A.paczeNigdy nie było tym kraju żadnego rynku pracownika

13-05-2020

Głupcy mają za swoje SZKODA...Polacy pokolenia I Solidarności, a zwłaszcza ich szczyty z okresu II, dali zrobić z kraju żerowisko wielkiego, a bezwzględnego kapitału zachodniego … Czytaj całość

13-05-2020

Skutek skatoliczenia narodu...Nasza polska gospodarka to tylko, a może aż dodatek do ekonomii niemieckiej. Nie oszukujmy się, ale w Polsce nie rodzą się żadne inicjatywy kapitałowe … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (84)