Kryzys paliwowy uderza w Rosję. Gigant ogłosił decyzję
Jeden z największych rosyjskich koncernów naftowo-gazowych Tatnieft wprowadził we wtorek ograniczenia w sprzedaży paliw na wszystkich swoich stacjach w Rosji. Decyzja zapadła w obliczu trwającej fali ukraińskich ataków na rosyjski przemysł energetyczny.
"W chwili obecnej w całej sieci stacji paliw Tatnieftu obowiązują ograniczenia" - przekazała infolinia firmy, cytowana przez agencję Interfax. Płatności za tankowanie pojazdów są obecnie przyjmowane wyłącznie w gotówce - dodano w komunikacie.
Według rosyjskich mediów na stacjach Tatnieftu w Czelabińsku na Uralu kierowcy samochodów osobowych mogą kupić maksymalnie 30 litrów benzyny i 60 litrów oleju napędowego.
Polacy mają fabrykę dronów w Ukrainie. Ile kosztuje jeden FlyEye?
Mający siedzibę w Tatarstanie Tatnieft specjalizuje się w poszukiwaniu, wydobyciu i rafinacji ropy naftowej oraz produkcji petrochemicznej. Po wtorkowej decyzji koncern dołączył do grona innych gigantów energetycznych w Rosji, takich jak Łukoil, Gazprom czy Rosnieft, które już wcześniej wprowadziły limity w sprzedaży.
Na początku czerwca na stacjach Łukoila w obwodzie moskiewskim kierowcy mogli kupić jedynie 60 litrów benzyny i 100 litrów oleju napędowego na osobę. Wówczas koncern tłumaczył, że zmiany "są związane z obecną sytuacją na rynku". Z kolei stacje Gazpromu sprzedawały w tym samym okresie po "100–150 litrów" oleju napędowego na auto w obwodzie moskiewskim.
Drastyczne ograniczenia sprzedaży paliw obowiązują już w kilkunastu regionach Rosji, w tym na anektowanym Krymie oraz w okupowanych przez Kreml częściach obwodów donieckiego i ługańskiego w Ukrainie.
Najtrudniejsza sytuacja na Krymie
W poniedziałek dziennik "Kommiersant" informował, że najtrudniejsza sytuacja panuje na Krymie. Gazeta dodała, że w ponad półmilionowym Sewastopolu od 13 czerwca paliwo można kupić już tylko na dziewięciu stacjach.
Problemy z dostępem do paliw w Rosji nasiliły się kilka miesięcy po wznowieniu przez Ukrainę uderzeń w tamtejsze zakłady petrochemiczne. Od Uralu aż po obwód leningradzki drony ukraińskie atakują obiekty energetyczne. Celem tych nalotów - jak deklarują ukraińskie władze - jest doprowadzenie do paraliżu gospodarczego i logistycznego Rosji.
Uderzenia te nie tylko stwarzają poważne trudności dla cywilów, ale także zaburzają dostawy paliw dla rosyjskich wojsk na froncie w Ukrainie.
źródło: PAP