Ukraina odbije Krym? "Zmienia się w wyspę, Rosjanie wpadają w panikę"

Deficyt paliwa na okupowanym Krymie wywołuje narastającą "panikę spożywczą", co sprawia, że na zajętym przez Rosję półwyspie powoli tworzą się warunki do wyzwolenia go - ocenił Serhij Danyłow, wicedyrektor kijowskiego Centrum Badań Bliskowschodnich. Problemy mają też turyści z Rosji, którzy przyjechali na Krym na wakacje. - Wpadają w panikę, bo pojawiają się pytania o to, jak bezpiecznie wyjechać - powiedział Danyłow.

Krym
Krym
Źródło zdjęć: © getty images
Katarzyna Kalus

- Deficyt paliwa na Krymie sprawił, że problemy z zaopatrzeniem zaczęły się nawet szybciej, niż przypuszczałem. Ludzie zaczęli wykupywać produkty spożywcze już przy pierwszych oznakach kryzysu paliwowego - powiedział ekspert PAP.

Oznaki te zaczęły pojawiać się na przełomie maja i czerwca w efekcie działań Sił Zbrojnych Ukrainy, które intensywnie niszczą rosyjską infrastrukturę logistyczną na Krymie.

Rosjanie nie są już w stanie zaopatrywać Krymu korytarzem lądowym przez okupowane części obwodów zaporoskiego i chersońskiego. Trasa, którą nazwali "Noworosja" i która prowadzi z rosyjskiego Rostowa do Symferopola, jest pod całkowitą kontrolą ogniową Ukrainy. Cysterny i ciężarówki, którymi przewożone było paliwo, są tam masowo niszczone - podkreślił.

Były ambasador RP: upadek Putina może wywołać rozpad Rosji

Rosjanie nie mogą też transportować paliwa przez uszkodzony Most Kerczeński. W drugiej połowie maja ukraińskie wojsko zniszczyło promy do przewozu cystern kolejowych przez Cieśninę Kerczeńską.

- Teraz Rosjanie chcą wykorzystywać do transportu promy samochodowe, ale jest to znacznie mniej efektywne rozwiązanie. Pozwala utrzymać choćby częściowe dostawy. Ale obawiam się, że i tym promom samochodowym również nie zostało wiele czasu - zaznaczył.

Ukraińskie drony zniszczyły także ogromną bazę paliwową w Teodozji na południowo-wschodnim wybrzeżu Krymu oraz składy paliwa na Półwyspie Kerczeńskim. - Krym powoli zamienia się w wyspę - ocenił rozmówca PAP.

Danyłow wyjaśnił, że informacje o sytuacji na Krymie czerpie z rosyjskich serwisów społecznościowych, ale przede wszystkim otrzymuje je od pozostających na półwyspie znajomych. Donoszą oni o talonach na żywność, zwanych tam paragonami.

- Na jeden paragon można kupić nie więcej niż dwa kurczaki, nie więcej niż dwa kilogramy kaszy i ograniczoną ilość cukru, chyba kilogram lub dwa. Handel detaliczny zaczął limitować sprzedaż żywności - podkreślił.

- W ubiegły piątek półki z makaronem i innymi produktami, które nadają się do długiego przechowywania, podobno były puste - dodał.

"Turyści z Rosji też wpadają w panikę"

Mówiąc o kryzysie paliwowym na Krymie, Danyłow zaznaczył, że w pierwszych dniach wywołał on całkowity chaos. Ludzie jeździli od stacji do stacji, jednak nie mogli zatankować samochodów.

- Teraz wprowadzono kupony na 20 litrów paliwa, które można otrzymać przez komunikator Max. Na podstawie kodu QR wyznaczana jest stacja benzynowa i godzina przyjazdu po paliwo. Ale z tym też są problemy. Słyszę, że zamiast benzyny ludziom proponuje się olej napędowy i że kupony bardzo szybko się kończą - relacjonował.

Problemy mają też turyści z Rosji, którzy przyjechali na Krym na wakacje. - Zdecydowana większość z nich nie miała pojęcia o sytuacji. Nie wiedzieli na przykład, że baza paliwowa w Teodozji została zbombardowana. Wokół są zniszczenia, a sam widok bazy jest przerażający. Oni też wpadają w panikę, bo pojawiają się pytania o to, jak bezpiecznie wyjechać - powiedział Danyłow.

Według eksperta wielu prorosyjskich mieszkańców Krymu, a przede wszystkim Rosjan, którzy przeprowadzili się tam po 2014 roku, zaczyna rozumieć, że przyszła do nich wojna.

- Wcześniej nie dopuszczali takiej możliwości. Ci, którzy przyjechali z Rosji albo przeszli na stronę okupantów, święcie wierzyli w potęgę Rosji, że wygra ona tę wojnę i wkrótce Rosjanie dojdą do Kijowa. Teraz, po raz pierwszy od 2014 roku, wojna przyszła do ich domu - zauważył.

Skuteczność ukraińskich ataków rośnie

Z komunikatów Sił Zbrojnych Ukrainy wynika, że Krym atakowany jest z użyciem dronów i rakiet niemal każdej nocy. - I skuteczność tych ataków rośnie, ponieważ niszczone są środki obrony przeciwlotniczej.

Trafienia odnotowuje się już nie tylko na wschodzie i zachodzie półwyspu, ale także w Symferopolu (w środkowo-południowej części Krymu - PAP). Atakowana jest główna baza Floty Czarnomorskiej w Sewastopolu (na południowym zachodzie). Wybuchy są tam niemal codziennością - powiedział.

Pytany, czy w tej sytuacji uzasadnione jest prognozowanie, że nadchodzi odzyskanie Krymu przez Ukrainę, odpowiedział, że to oznacza, że tworzą się ku temu "warunki wstępne".

- Sądzę, że można mówić o tworzeniu warunków wstępnych do ewentualnego wyzwolenia. Czy będą one wystarczające, czy wystarczy nam sił, czy wytrzymamy i nie dopuścimy do rosyjskiego przełamania sytuacji - tego nie wiem - powiedział Danyłow.

źródło: PAP

Wybrane dla Ciebie