Wielkie uwolnienie rezerw ropy na świecie. "Całkowita porażka"
Pomimo uwolnienia rezerw ropy naftowej przez 32 kraje, ceny surowca pozostają wysokie. Deutsche Welle stwierdza, że decyzja okazała się mało skuteczna w obliczu wciąż utrzymujących się napięć geopolitycznych, zwłaszcza trwającej blokady Cieśniny Ormuz.
W ubiegłym tygodniu 32 kraje zdecydowały się uwolnić swoje rezerwy ropy naftowej, aby zatrzymać niekontrolowany wzrost cen. Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA), zrzeszająca największych konsumentów energii, ogłosiła, że będzie uwalniać setki milionów baryłek ze swoich strategicznych zasobów.
Jednak działania te nie przyniosły oczekiwanego spadku cen. Atmosferę dodatkowo zaogniła nasilająca się sytuacja w Cieśninie Ormuz, gdzie Iran przyjął agresywną postawę. Liczne ataki na statki handlowe oraz blokada tej ważnej trasy transportowej doprowadziły do niemal całkowitego zatrzymania ruchu tankowców.
Wielu producentów, takich jak Arabia Saudyjska, Irak, Kuwejt oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie, zmniejszyło produkcję z powodu wyczerpania krajowych możliwości magazynowych. To zdaniem ekspertów potęguje obawy o stabilność rynku energetycznego.
Problemy z Cieśniną Ormuz. Trump ostrzega NATO. "Słabe przywództwo"
Rezerwy ropy na świecie
Strategiczne rezerwy ropy, które po raz pierwszy utworzono w Stanach Zjednoczonych w 1975 r., miały być zabezpieczeniem na wypadek kryzysów dostawczych. Obecnie ponad 30 krajów, głównie członków IEA, utrzymuje takie rezerwy, posiadając łącznie ponad 1,2 mld baryłek państwowych zapasów oraz 600 mln baryłek przechowywanych przez przemysł.
W praktyce uwolnienie rezerw strategicznych ma jedynie ograniczony wpływ na ceny. Jak informują analitycy, choć działania te zmniejszają presję, rzadko prowadzą do długotrwałego spadku cen. IEA szacuje, że uwolnione ilości ropy pokrywają jedynie około trzy do czterech tygodni utraconych dostaw z regionu Zatoki Perskiej.
Eksperci, tacy jak David Morrison z brytyjskiego Trade Nation, podkreślają nieefektywność dotychczas podejmowanych kroków. W rozmowie z AFR stwierdził, że równoczesne działania kilkudziesięciu krajów "jeśli miały na celu ograniczenie cen, zakończyły się całkowitą porażką".
Według niego, mimo że zamierzano wpłynąć na rynek, może to zostać odebrane jako oznaka paniki w obliczu blokady Cieśniny Ormuz i eskalacji napięć.
Także londyńska firma analityczna Capital Economics prognozuje wzrost cen, jeśli Cieśnina Ormuz pozostanie zablokowana przez dłuższy czas. "Chociaż po tym uwolnieniu IEA mogłaby wykorzystać dalsze zapasy, długotrwały konflikt mógłby doprowadzić do strat większych niż całość rezerw posiadanych bezpośrednio przez członków IEA" – napisał w notatce Hamad Hussain, ekonomista ds. klimatu i surowców w Capital Economics.
We wtorek, 17 marca, po godz. 14.30 ropa Brent wyceniana jest po 102,09 dol. za baryłkę, to o 65,57 proc. więcej niż rok temu.
Źródło: dw.com