Polska uwolni rezerwy strategiczne ropy? Minister zabiera głos
W najbliższym czasie nie planujemy uwalniania zapasów interwencyjnych ropy - poinformował w czwartek w Sejmie minister energii Miłosz Motyka. Zapewnił, że dostawy oraz zapasy ropy i paliw naftowych w Polsce są w pełni zabezpieczone.
Minister energii Miłosz Motyka podczas wystąpienia w Sejmie podkreślił, że światowy rynek ropy boryka się z poważnym kryzysem.
Polska uwolni rezerwy strategiczne ropy?
- W sytuacji pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę Międzynarodowa Agencja Energii podjęła decyzje o uwolnieniu zapasów w liczbie niespełna 200 mln baryłek. Teraz jest to poziom dwukrotnie wyższy - stwierdził Motyka.
Czekają nas podwyżki cen paliw? "Mogą się zachowywać absurdalnie"
Podczas wystąpienia minister zaznaczył, że pomimo międzynarodowego napięcia na rynku ropy, Polska nie zamierza na razie uwalniać swoich zapasów interwencyjnych, ponieważ dostawy oraz magazynowanie surowca są w pełni kontrolowane.
- Głównym czynnikiem jest to, że sytuacja, jeśli chodzi o dostawy, o powierzchnię magazynową, w przypadku ropy jak i paliw naftowych w Polsce, jest w pełni zabezpieczona - zapewnił minister.
Motyka wskazał, że obecny poziom zapasów ropy w Polsce przewyższa ten sprzed wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie. Dodał, że surowiec nie jest sprowadzany przez Cieśninę Ormuz, co zapewnia stabilność dostaw.
- Ale na bieżąco będziemy to analizowali, a ewentualne ryzyka jesteśmy w stanie zmitygować bardzo szybko - stwierdził.
Zasoby strategiczne ropy naftowej w Polsce wynoszą 93 dni zabezpieczenia, co według Motyki daje pewność, że nie wystąpią braki na stacjach paliw. W odniesieniu do magazynów gazu, poziom ich wypełnienia wynosi niemal 50 proc., co również stanowi przedmiot bieżącej analizy i ew. zamiany źródeł dostaw.
Jako przykład elastyczności dostaw, Motyka wymienił import gazu z Kataru, który obecnie stanowi mniej niż 10 proc. zapotrzebowania w Polsce i może być w każdej chwili zastąpiony innymi źródłami w przypadku blokady cieśniny Ormuz.
Gorąco na Bliskim Wschodzie
Wojna Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem rozpoczęła się 28 lutego. W jej wyniku żegluga w cieśninie Ormuz – kluczowym szlaku transportu ropy i gazu – została poważnie zakłócona. Iran grozi atakami na statki, a wielu armatorów unika przepływu przez ten rejon ze względów bezpieczeństwa.
Armia Arabii Saudyjskiej przechwyciła w nocy ze środy na czwartek irańskie drony atakujące pole naftowe Szajbah, położone w pobliżu granicy ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi - przekazała w czwartek agencja Reutera.
Wydobyciem ropy z pola Shajbah zajmuje się koncern Saudi Aramco, główny dostawca ropy naftowej do Polski (45 - 50 proc. udział w imporcie tego surowca ogółem). Przed kilkoma laty pole to było już atakowane z powietrza przez jemeńskich separatystów Huti - stronników Iranu, których Teheran finansuje i wyposaża.
Międzynarodowa Agencja Energetyczna zaleciła w środę uwolnienie 400 mln baryłek ropy. To największa taka operacja w historii. Ma ona na celu powstrzymanie gwałtownego wzrostu cen surowca z powodu wojny USA i Izraela z Iranem,