Ile kosztuje ropa naftowa? Kryzys w Cieśninie Ormuz zbiera ponure żniwo
Czwartkowa sesja przyniosła gwałtowne wzrosty notowań ropy, a kurs Brent zbliża się do granicy 100 dolarów. Jak donosi serwis Barron's, przedłużająca się blokada Cieśniny Ormuz wywiera ogromną presję na rynki. Analitycy ostrzegają przed konsekwencjami dla globalnej gospodarki.
Baryłka ropy Brent podrożała o ponad pięć procent, zbliżając się do poziomu 97 dolarów. Podobną dynamikę zaobserwowano w przypadku amerykańskiej ropy WTI, której kurs swobodnie przekroczył barierę 91 dolarów. To kolejny etap wzrostów, które na początku marca wyniosły cenę surowca powyżej 72 dolarów, gdy rynek zaczął reagować na pierwsze sygnały o zagrożeniu w rejonie Zatoki Perskiej.
Inwestorzy reagują w ten sposób na doniesienia o kolejnych incydentach w Zatoce Perskiej. W środę pociski uderzyły w trzy statki handlowe, co ostatecznie pogrzebało rynkowe nadzieje na szybkie przywrócenie normalnego ruchu morskiego w tym kluczowym dla światowej energetyki regionie.
Amerykanie dali Chinom "najlepszy prezent w historii"
Blokada kluczowego szlaku
Obecna nerwowość to kontynuacja trendu, który rozpoczął się kilkanaście dni temu, gdy doszło do bezpośredniego starcia między Stanami Zjednoczonymi, Izraelem a Iranem. Efektem tych wydarzeń jest faktyczne zamknięcie Cieśniny Ormuz dla żeglugi handlowej. Amerykański serwis Barron's przypomina, że przez ten wąski przesmyk przepływa niemal jedna piąta światowego zużycia czarnego złota. Odcięcie tej trasy usunęło z rynku potężną część codziennych dostaw, co wywindowało ceny surowca o kilkadziesiąt procent w bardzo krótkim czasie.
Sytuacja jest o tyle skomplikowana, że nie da się jej rozwiązać wyłącznie za pomocą przewagi militarnej. Irańskie siły zbrojne rozmieściły w wodach cieśniny miny, a także dysponują flotą szybkich łodzi szturmowych i dronów. Według ekspertów wojskowych, stworzyło to wielowarstwowe zagrożenie, którego neutralizacja w warunkach bojowych może zająć długie miesiące. Uwolnienie rezerw strategicznych przez państwa zachodnie łagodzi sytuację jedynie w niewielkim stopniu.
Dwa scenariusze dla rynków
Dalszy rozwój wypadków zależy w głównej mierze od decyzji politycznych. Ole Hansen, dyrektor do spraw strategii rynku surowców w Saxo Banku, zauważa, że rynek znajduje się obecnie w stanie zawieszenia. Z jednej strony, utrzymujące się zakłócenia i brak możliwości bezpiecznego transportu mogą trwale wypchnąć notowania powyżej 100 dolarów za baryłkę. Z drugiej strony, wiarygodny sygnał deeskalacji i powrót tankowców na dawne trasy mógłby sprowadzić ceny z powrotem w okolice 80 dolarów.
Ekspert Saxo Banku zwraca uwagę na unikalny charakter obecnego kryzysu, który różni się od wcześniejszych wstrząsów podażowych. – W przeciwieństwie do wielu wcześniejszych kryzysów geopolitycznych, w których brakujące dostawy z jednego regionu można było zastąpić produkcją z innego, problem w przypadku cieśniny Ormuzu polega na tym, że chodzi o samą trasę transportową, a nie o jednego producenta – wyjaśnia Hansen.
Groźba recesji i presja inflacyjna
Oznacza to, że nawet jeśli państwa arabskie, takie jak Arabia Saudyjska czy Zjednoczone Emiraty Arabskie, dysponują rezerwowymi mocami wydobywczymi, surowiec ten pozostaje uwięziony w Zatoce Perskiej. Alternatywne rurociągi omijające cieśninę mają zbyt małą przepustowość, by w pełni zrekompensować straty w transporcie morskim.
Przedłużający się impas to fatalna wiadomość dla konsumentów i banków centralnych, które wciąż walczą z presją inflacyjną. Najsilniej na zakłócenia reagują obecnie ceny oleju napędowego oraz paliwa lotniczego. Historycznie, gdy ceny ropy przekraczały barierę 110-120 dolarów, wysokie koszty zaczynały dławić aktywność gospodarczą, prowadząc do spadku popytu. Analitycy ostrzegają, że w skrajnym scenariuszu wielotygodniowej blokady, kurs może poszybować jeszcze wyżej, co wprost grozi wepchnięciem globalnej gospodarki w recesję.
Kryzys w Cieśninie Ormuz rozwija się już od kilku tygodni, a jego konsekwencje wykraczają daleko poza sam rynek ropy. Pod koniec lutego tankowce zaczęły zawracać z rejonu cieśniny, co wywołało pierwsze poważne obawy o bezpieczeństwo dostaw. Sytuacja stała się na tyle poważna, że Chiny podjęły bezpośrednie rozmowy z Iranem w sprawie umożliwienia przepływu statków z surowcami energetycznymi. Napięcia wokół tego strategicznego przesmyku narastały zresztą już od końca stycznia, gdy pierwsze sygnały o pogorszeniu relacji z Iranem zaczęły wpływać na notowania. Jak podkreślają specjaliści cytowani przez Barron's, obecnie jedynym i najszybszym sposobem na udrożnienie szlaku wydaje się być dyplomacja i szybkie zawieszenie broni, które pozwoliłoby na bezpieczne rozminowanie wód.