Kibicują wielkiej zbiórce, ale apelują ws. podatków
Niemal cała Polska w ostatnich dniach kibicowała Łatwogangowi, który w sieci zbiera pieniądze na fundację wspierającą dzieci i młodzież chorujące na raka. Jesteśmy świadkiem ogromnego zrywu, który w niedzielę doprowadził do tego, że na koncie zbiórki wybiło 200 mln zł. Ale przy okazji rozgorzała ważna dyskusja i pojawił się apel dotyczący płacenia podatków.
Ostatnie dwa dni zbiórki Piotra "Łatwoganga" Garkowskiego wywołały ogrom pozytywnych emocji. W niedzielę, 26 kwietnia, licznik najpierw dobił do kwoty 100 mln zł, by wieczorem przekroczyć 200 mln zł. Całość pieniędzy trafi do Fundacji Cancer Fighters.
Fundacja Cancer Fighters zajmuje się osobami chorymi na nowotwór. 17 kwietnia Garkowski, twórca internetowy, znany z realizacji nietypowych wyzwań, uruchomił charytatywny stream (nieprzerwaną transmisję w internecie), podczas którego zbiera pieniądze na fundację. W niedzielę po południu transmisję na YouTube śledziło na żywo prawie 1,5 mln osób.
Przy okazji akcji, która pobiła wszelkie rekordy, w sieci rozgorzała dyskusja na kilka tematów - odpowiedzialności państwa za zapewnienie odpowiedniego leczenia i opieki nad chorymi, finansowania ochrony zdrowia, w tym wysokości składki zdrowotnej, a także płacenia podatków.
Zaczynał od ketchupu. Dziś zatrudnia 30 tysięcy osób i obraca miliardami
Wiceminister: coś się we mnie buntuje
"Akcje charytatywne na skalę zbiórki Łatwoganga są godne każdej pochwały i kontrybucji. Szczerze gratuluję i kibicuję. Coś się jednak we mnie buntuje, jak przy takich akcjach wizerunek ocieplają sobie osoby pokroju Friza - na co dzień tnącego państwo na fundacji rodzinnej. I szczycącego się tym" - napisał w sobotę na platformie X wiceminister funduszy i polityki regionalnej Jan Szyszko.
O co chodzi? Latem ubiegłego roku głośnym echem w internecie odbiły się słowa, które wygłosił w programie "Biznes Klasa" youtuber i przedsiębiorca Karol Wiśniewski, znany jako Friz.
- Nie bez powodu sobie otworzyłem fundację rodzinną, gdzie jesteś zwolniony z jakichkolwiek podatków od zysków kapitałowych - przyznał. Jego słowa wywołały wówczas lawinę komentarzy - zarówno ze strony osób oburzonych, jak i tłumaczących ten mechanizm.
Takich głosów jak wiceministra Szyszki było w weekend więcej.
"Nie możemy tolerować"
"Brawo Łatwogang. Porządny z ciebie chłopak o dobrym serduchu. O tym cały czas my tu gadamy - nie krytykujemy zbierania pieniędzy na chore dzieci. Chodzi tylko o to, że nie możemy opierać się na zbiórkach. Nie możemy tolerować omijania podatków, aby później influencerzy wycierali sobie gębę charytatywnością. Rzeczpospolita Zbiórkowa musi się skończyć" - napisał na X działacz społeczny Patryk Spaliński.
"Ja nie atakuję zbiórki, sam wpłacę i wpłacam na niejedno Ja atakuje nas polityków, pseudocelebrytow, ja atakuje nieuczciwe firmy i bogatych, którzy po prostu są hipokrytami i usprawiedliwiają swoje oszustwa czy nieumiejętność zarządzania państwem tym, że wpłacą na zbiórkę. Spójrzmy prawdzie w oczy. (...) To od firm i ludzi zależy, czy do budżetu będą wpływać odpowiednie fundusze czy będą transferować swoje zyski do rajów podatkowych czy fundacji rodzinnych. To od nas zależy, czy wybierzemy usługi pocztowe firm, które zatrudniają pracowników i płacą za nich składki, a nie firmy które spychają koszty na podwykonawców i fikcyjne zatrudnienia w ramach B2B" - skomentował Grzegorz Janiczak, członek rady krajowej Nowej Lewicy.
Zaapelował też o to, by zwalczać patologię.
"Jesteśmy cudownym narodem, osiągamy rekordy w pomocy, mamy WOŚP, Siepomaga, zbiórki i masę fundacji, które tworzą dobro i zastępują nieudolnych polityków i niewydolne państwo. Mówmy o tym głośno, róbmy dobro i wspierajmy inicjatywy. Ale też zwalczajmy patologię systemu, zwalczajmy unikanie podatków i świadomie podejmujmy decyzję" - dodał.
"Mocno kibicuję i chylę czoła organizatorom oraz firmom i ludziom, którzy włączają się w tę akcję, szczególnie tym, którzy uczciwie płacą tutaj podatki i wywiązują się ze swoich obowiązków. Ale bardzo gryzie mi się udział podmiotów, które na co dzień unikają opodatkowania. Nie dość, że korzystają z systemu i go obciążają, choćby jeżdżąc po polskich drogach czy funkcjonując na tym rynku, to jeszcze nie dokładają się do jego utrzymania" - stwierdził w swoim wpisie przedsiębiorca Jakub Roskosz.
Źródło: X.com, money.pl