Kto musi iść na kwarantannę? Niedawno zasady się zmieniły. "Nie możemy zamykać wszystkich"

Mieszkasz z osobą, która przechodzi kwarantannę? Nie oznacza to automatycznej kwarantanny dla ciebie. - Nie możemy wszystkich jednocześnie kierować na kwarantannę, bo gospodarka tego nie wytrzyma - mówi money.pl Marek Posobkiewicz, były Główny Inspektor Sanitarny. Rząd rozważa dalsze łagodzenie zasad.

Test na koronawirusaKto musi być na kwarantannie? Przepisy się zmieniły
Źródło zdjęć: © ONS

Nieco w cieniu ostatnich wydarzeń w kraju oraz nowych obostrzeń, w życie weszły też nowe przepisy dotyczące kwarantanny. Od 24 października 2020 r. osoby, zamieszkujące z osobą, która miała kontakt z zakażonym lub jest podejrzewana o zakażenie koronawirusem, nie muszą już wspólnie z nią odbywać 10-dniowej kwarantanny.

Nowe przepisy, chociaż dla wielu są ulgą i wybawieniem, wzbudzają spore emocje i obawy, że poluzowanie zasad sanitarnych może sprowadzić na nas już nie falę, ale tsunami nowych zakażeń.

Osoby kierowane na kwarantannę (nie mylić z izolacją domową osób już chorych) teoretycznie są zdrowe, a tylko podejrzane o zakażenie wirusem. Jeśli nie mają żadnych objawów chorobowych, nie wykonuje się u nich testów PCR.

Kwarantanna? Możliwy zasiłek. Prezes ZUS wyjaśnia

W skrócie - mogą być chore i przechodzić zakażenie bezobjawowo, ale nie muszą. Mogą także zakażać współlokatorów, ale nie muszą.

"Nie stać nas na izolowanie zdrowych"

Kiedy zakażeń w kraju było jeszcze znacznie mniej niż obecnie, sanepid nakazywał kwarantannę wszystkim, którzy wspólnie zamieszkiwali pod jednym dachem z osobą podejrzaną o zakażenie. Teraz, kiedy przez kraj przetacza się kolejna potężna fala zakażeń, kwarantannę dla osób zamieszkujących z osobą podejrzaną o zakażenie się znosi. Dlaczego rząd podejmuje takie ryzyko?

Powodem jest gospodarka i pieniądze. Eksperci mówią zgodnie, że nie stać nas na izolowanie osób zdrowych, które miały kontakt tylko z potencjalnie zakażoną osobą. Przy takiej skali infekcji, z jaką zmagamy się obecnie, musielibyśmy posłać na kwarantannę niemal całe społeczeństwo.

- Koronawirus jest już praktycznie wszędzie. To już nie jest fala, ale potężne tsunami. Oficjalne statystyki pokazują tylko wierzchołek góry lodowej. Kontakt z wirusem miało już co najmniej kilka milionów osób - ocenia wprost Marek Posobkiewicz, były Główny Inspektor Sanitarny kraju.

W jego ocenie obecnie odbywa się swoiste stopniowanie, które ma zapobiec kompletnemu paraliżowi systemu ochrony zdrowia.

Przypomina, że na początku pandemii w szpitalach były izolowane osoby zdrowe (tak było w przypadku np. grupy studentów, która wróciła z Chin w marcu), potem do szpitali trafiali zakażeni, którzy nie mieli objawów chorobowych. Następnie do szpitali kierowano już tylko osoby z objawami chorobowymi, pozostali zakażeni byli izolowani w domach. Kolejnym krokiem było skrócenie kwarantanny dla personelu medycznego.

- Teraz będzie tak, że kwarantannę dla personelu medycznego całkowicie się zniesie. Nawet zakażeni lekarze i pielęgniarki, oczywiście w pełnym zabezpieczeniu, będą musieli udzielać chorym pomocy. Stoimy na krawędzi katastrofy - uważa Posobkiewicz.

Były główny inspektor nie ma wątpliwości, że pomimo wyłączania przez rząd kolejnych sektorów gospodarki, zakażonych i tak będzie przybywać.

- Nie możemy ich wszystkich jednocześnie kierować na kwarantannę, bo gospodarka tego nie wytrzyma. Musimy pracować i żyć – kończy krótko.

Również prof. Włodzimierz Gut, wirusolog z Zakładu Wirusologii NIZP-PZH uważa, że kwarantanna bez domowników, to jedyne sensowne rozwiązanie w obecnej, bardzo trudnej sytuacji epidemicznej i gospodarczej kraju.

"Przestrzeganie zasad minimalizuje ryzyko"

Prof. Gut argumentuje, że osoby, które są zakażone koronawirusem, na ogół przez okres 3-4 dni nie zakażają innych. Do przeniesienia wirusa dochodzi w bardzo określonych warunkach. Nie udało się też dowieść, że można się nim zakazić poprzez rzeczy.

- Ścisłe przestrzeganie pewnych elementarnych zasad sanitarnych i higienicznych minimalizuje ryzyko zakażenia wirusem, nawet jeśli wspólnie zamieszkujemy z osobą zakażoną pod jednym dachem - przypomina prof. Gut.

Jako przykład podaje historię pasażera, który w marcu br. przyjechał zakażony do Polski z Niemiec. Podróżował wiele godzin autokarem z wieloma osobami, zakaził tylko jedną z nich – tę, która siedziała całą drogę tuż obok niego.

Ministerstwo Zdrowia: decyduje sanepid

Prof. Gut podkreśla, że jeśli u osoby na kwarantannie wystąpią objawy chorobowe i test PCR potwierdzi obecność w organizmie koronawirusa, jej najbliżsi i domownicy i tak automatycznie przejdą na przymusową kwarantannę.

Ministerstwo Zdrowia tłumaczy, że nowe przepisy wcale nie znoszą automatycznie kwarantanny dla pozostałych domowników i współlokatorów osoby podejrzanej o zakażenie, jak jest to powszechnie interpretowane.

W komunikacie przesłanym do redakcji money.pl czytamy m.in.: "Osoby wspólnie zamieszkujące lub gospodarujące z osobami poddanymi kwarantannie przez Państwową Inspekcję Sanitarną były niejako automatycznie poddane kwarantannie. Obecnie, po wejściu w życie nowelizacji rozporządzenia, decyzja o poddaniu osób wspólnie zamieszkujących lub gospodarujących kwarantanną, lub nadzorem epidemicznym należy do indywidualnej decyzji Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Informacja o objęciu kwarantanną lub nadzorem epidemicznym zostanie przekazana osobie zainteresowanej przez ten organ".

Zasady jeszcze do złagodzenia?

Zasady kwarantanny niedawno złagodzono, ale rząd może pójść jeszcze o krok dalej.

- Jesteśmy w trakcie bardzo dokładnej dyskusji z nowo powołaną radą medyczną i GIS na temat zmiany zasad kwarantanny. Propozycja jest taka, żeby kwarantanna była obligatoryjnie dawana osobom, które mieszkają z osobą zakażoną. Będziemy też prawdopodobnie ją skracać. Więcej wiemy nt. zakażenia. Wiemy, że objawy się pojawiają w ciagu 5-7 dni, że ta osoba izolowana w momencie zbliżania się do końca izolacji już dużo mniej zakaża - mówił w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski prof. Andrzej Horban, doradca premiera ds. epidemii.

- Koledzy proponują wszyscy zgodnie 7 dni kwarantanny, a po zakończeniu izolacji samoobserwację. Te zasady zostały przedstawione panu ministrowi do akceptacji, później pójdą do pana premiera, mam nadzieję że to zostanie dzisiaj wdrożone - wyjaśniał ekspert.

Krótsza kwarantanna. Znamy szczegóły planu rządu

Źródło artykułu: money.pl
Wybrane dla Ciebie
Drugie polskie miasto chce mieć metro. Powstał specjalny zespół
Drugie polskie miasto chce mieć metro. Powstał specjalny zespół
Gaz w Europie podrożał w tydzień o 30 proc. To największy skok od ponad dwóch lat
Gaz w Europie podrożał w tydzień o 30 proc. To największy skok od ponad dwóch lat
Coraz częstsze ataki na infrastrukturę krytyczną. Ekspert mówi, co się dzieje w Niemczech
Coraz częstsze ataki na infrastrukturę krytyczną. Ekspert mówi, co się dzieje w Niemczech
Biliony z gazu i ropy? Jak wojna w Ukrainie wpłynęła na finanse Norwegii
Biliony z gazu i ropy? Jak wojna w Ukrainie wpłynęła na finanse Norwegii
Trump gra cłami o Grenlandię. "Le Monde" pisze o samolikwidacji NATO
Trump gra cłami o Grenlandię. "Le Monde" pisze o samolikwidacji NATO
Jedyna w kraju rafineria wznowiła pracę. Paliwa wkrótce wrócą na stacje
Jedyna w kraju rafineria wznowiła pracę. Paliwa wkrótce wrócą na stacje
Pekin kontra Tokio. Napięcia uderzają w eksport kluczowych surowców
Pekin kontra Tokio. Napięcia uderzają w eksport kluczowych surowców
Spór o Lisę Cook. Sąd Najwyższy testuje granice władzy Trumpa i niezależności Fed
Spór o Lisę Cook. Sąd Najwyższy testuje granice władzy Trumpa i niezależności Fed
Armia zajęła największe pole naftowe w Syrii. Strategiczne punkty
Armia zajęła największe pole naftowe w Syrii. Strategiczne punkty
Wzrost płacy minimalnej w Niemczech. Fala podwyżek
Wzrost płacy minimalnej w Niemczech. Fala podwyżek
Zakusy Trumpa na Grenlandię. Europa stawia na determinację
Zakusy Trumpa na Grenlandię. Europa stawia na determinację
Polskie przedsiębiorstwa "nie potrafią samodzielnie zbudować pociągów szybszych niż 200 km/h"
Polskie przedsiębiorstwa "nie potrafią samodzielnie zbudować pociągów szybszych niż 200 km/h"