Liczby w budżecie mogą szokować. Nagły kryzys? Nic z tych rzeczy [OPINIA]

Zaprezentowany przez rząd projekt budżetu zaskoczył skalą deficytu. W ciągu minionych 30 lat nigdy nie sięgał takiego poziomu. Skąd taki gwałtowny wzrost? Wreszcie na powierzchnię wychodzą konsekwencje prowadzonej od wielu lat polityki finansowej państwa - wskazuje ekonomista prof. Witold Orłowski.

Minister finansów Andrzej DomańskiMinister finansów Andrzej Domański
Źródło zdjęć: © Flickr | KPRM
Witold Orłowski

Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.

Deficyt budżetowy w wysokości 289 mld zł, innymi słowy – 7,5 proc. PKB? Te liczby mogą szokować. Przecież w ciągu minionych 30 lat nigdy nie sięgał takiego poziomu. Czy w ciągu ostatnich kilku miesięcy nastąpiło jakieś wielkie załamanie finansów publicznych?

Nie, nic takiego nie nastąpiło. Liczby rzeczywiście wyglądają brzydko, ale nie wynika to z nagłego kryzysu. Jeśli weźmiemy pod uwagę całość finansów publicznych, a nie tylko budżet państwa, żadnego wielkiego załamania nie ma.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Założył linie lotnicze. Czasem sam siada za sterami samolotów

Wbrew mylącej nieco nazwie, budżet państwa przedstawia tylko dochody, wydatki i deficyt polskiego rządu. Aby zobaczyć całość finansów publicznych, trzeba do tego dodać dochody i wydatki samorządów wszystkich szczebli, gigantyczne rozliczenia systemu ubezpieczeń społecznych, a także różnorodnych funduszy pozabudżetowych.

Skoro tak, to skąd bierze się gwałtowny wzrost deficytu budżetu państwa? Jeszcze w roku 2022 wynosił 0,4 proc. PKB, rok później 2,5 proc., a w bieżącym roku zaplanowany został na maksimum 4,6 proc. Ano stąd, że wreszcie na powierzchnię wychodzą konsekwencje prowadzonej od wielu lat polityki finansowej państwa.

Ano stąd, że po prostu wreszcie na powierzchnię wychodzą konsekwencje prowadzonej od wielu lat polityki finansowej państwa.

Dotychczasowa polityka odbija się nam czkawką

Po pierwsze, gwałtowny wzrost deficytu budżetowego wynika z nieprzygotowania polskich finansów publicznych na niespodziewaną kumulację wydatków. Jeszcze w roku 2022 wydawaliśmy na obronę niewiele ponad 2 proc. PKB. W budżecie na rok 2025 założono wzrost tego udziału do 4,7 proc. PKB.

Najważniejsze liczby z projektu budżetu państwa na przyszły rok
Najważniejsze liczby z projektu budżetu państwa na przyszły rok © Money.pl | Angelika Sętorek

Po drugie, obecny wzrost deficytu budżetowego wynika z prowadzonej od lat nieodpowiedzialnej polityki, zwłaszcza w odniesieniu do wydatków związanych z zabezpieczeniem socjalnym. Mniejsza już z tym, że wydatki te poważnie wzrosły (z 20 proc. PKB w roku 2018 do 22 proc. trzy lata później).

Najważniejsze jest to, że rząd składał kolejne wiążące deklaracje dotyczące przyszłego wzrostu świadczeń (np. dodatkowych emerytur czy transferów socjalnych), nie starając się znaleźć żadnego źródła finansowania tych dodatkowych wydatków.

Żeby nie obciążać tylko winą rządu PiS, trzeba też dodać, że kolejne tego typu deklaracje składała również przed wyborami obecna koalicja. Efekt jest jaki jest – mamy rosnące dodatkowe zobowiązania systemu ubezpieczeń społecznych, na które ZUS i NFZ po prostu nie mają pieniędzy, więc nie ma jak inaczej pokryć rosnącej tam dziury niż wzrostem deficytu budżetu państwa.

Cuda Morawieckiego

No i po trzecie, premier Morawiecki odznaczał się wyjątkową zręcznością w zakresie ukrywania coraz większej dziury finansowej poprzez przesuwanie wydatków (i deficytu) do schowanych w cieniu funduszy pozabudżetowych. Zamiast uczciwie pokazać je w budżecie.

To właśnie dzięki takim cudom w roku 2022 dziura w finansach państwa wynosiła wprawdzie 7 proc. PKB, ale deficyt budżetu państwa wynosił tylko połowę tej kwoty. Podobnie było w momencie oddawania przez PiS władzy w roku 2023.

Mówiąc krótko: deficyt przewidywany w projekcie budżetu na rok 2025 wygląda rzeczywiście nieładnie. Ale nie jest to żadne zaskoczenie, bo na taki deficyt pracował od lat poprzedni rząd, a obecny nie jest jeszcze najwyraźniej gotowy radykalnie z tym zjawiskiem walczyć. Jednocześnie warto dodać na pocieszenie, że gwałtowny wzrost deficytu nie oznacza jeszcze dziś ryzyka wielkiego kryzysu. Ale powinien nam uświadomić, że w finansach publicznych będziemy musieli naprawdę zrobić porządek.

Prof. Witold Orłowski, ekonomista, publicysta, wykładowca akademicki

Źródło artykułu: WP Opinie
Wybrane dla Ciebie
Florencja zakazuje e-hulajnóg. Mobilność przegrywa z bezpieczeństwem
Florencja zakazuje e-hulajnóg. Mobilność przegrywa z bezpieczeństwem
PKP Intercity kupuje używane wagony z Niemiec. Polityczna burza
PKP Intercity kupuje używane wagony z Niemiec. Polityczna burza
"Koniec rozdziału". Brand24 zejdzie z giełdy
"Koniec rozdziału". Brand24 zejdzie z giełdy
Gdańsk wystawia Rosji rachunek za willę. 2,2 mln zł za "okupację" budynku
Gdańsk wystawia Rosji rachunek za willę. 2,2 mln zł za "okupację" budynku
Bloki z PRL solidniejsze niż się wydawało? Oni znaleźli odpowiedź
Bloki z PRL solidniejsze niż się wydawało? Oni znaleźli odpowiedź
Nadchodzi zmiana dla seniorów. Limit renty wdowiej  w górę
Nadchodzi zmiana dla seniorów. Limit renty wdowiej w górę
Akcja niemieckich służb. Dyrektor z Hamburga sprowadzał z Rosji zakazane towary
Akcja niemieckich służb. Dyrektor z Hamburga sprowadzał z Rosji zakazane towary
"Weźmie odpowiedzialność za 11 mld zł". Wiceminister ostrzega przed skutkami weta
"Weźmie odpowiedzialność za 11 mld zł". Wiceminister ostrzega przed skutkami weta
Emerytury w górę. Oto ile seniorzy dostaną od marca
Emerytury w górę. Oto ile seniorzy dostaną od marca
Dymisja prezesa Światowego Forum Ekonomicznego. W tle afera akt Epsteina
Dymisja prezesa Światowego Forum Ekonomicznego. W tle afera akt Epsteina
Orban wzywa Zełenskiego. Sikorski zabrał głos
Orban wzywa Zełenskiego. Sikorski zabrał głos
Kontrola w Służbie Więziennej. NIK zgłasza sprawę do prokuratury
Kontrola w Służbie Więziennej. NIK zgłasza sprawę do prokuratury