"Ludzie mają z czego wydawać". Członkini RPP ostrzega i wskazuje preferowany poziom stóp

Każda dyskusja o obniżkach stóp procentowych w Polsce szkodzi wiarygodności polityki pieniężnej - mówi "Rzeczpospolitej" prof. Joanna Tyrowicz, członkini RPP. Wskazała na preferowany poziom stóp procentowych w kraju.

Prof. Joanna Tyrowicz, członkini Rady Polityki Pieniężnej uważa, że stopy procentowe prędko nie spadnąProf. Joanna Tyrowicz, członkini Rady Polityki Pieniężnej uważa, że stopy procentowe prędko nie spadną
Źródło zdjęć: © East News | Piotr Kamionka/REPORTER

Od października 2022 r. Rada Polityki Pieniężnej utrzymuje wysokość stóp procentowych na niezmienionym poziomie. Ostatnia taka decyzja, dziewiąta z rzędu, zapadła na czerwcowym posiedzeniu RPP. Ostatnio analitycy PKO BP ocenili, że Rada może obniżyć stopy procentowe w listopadzie.

Z kolei w połowie maja "Puls Biznesu" napisał, że ekonomiści Międzynarodowego Funduszu Walutowego "od tygodni systematycznie powtarzają, że Polska powinna myśleć raczej o podwyżkach niż obniżkach stóp". Ostrzegali, że "za niedocenianie inflacji można płacić przez lata".

- Każda dyskusja o obniżkach stóp procentowych w tym momencie szkodzi wiarygodności polityki pieniężnej w Polsce. Zmniejsza też skuteczność działań Rady Polityki Pieniężnej - stwierdziła prof. Tyrowicz, w odpowiedzi na pytanie, co musiałoby się stać, by uznała, że stopy procentowe w Polsce są za wysokie.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

RPP podwyższy stopy procentowe? "Jesteśmy daleko od celu. Trzeba będzie to rozważyć"

Ile powinny wynosić stopy procentowe w Polsce?

Członkini RPP przypomniała, że stopa WIBOR 3M dziś jest o około 0,8 pkt. proc. niższa niż po ostatniej podwyżce stopy referencyjnej NBP we wrześniu 2022 r. - Patrząc z tej perspektywy, pieniądz staniał, choć RPP stoi na stanowisku, że jego cena nie powinna się zmienić. Nie idźmy tą drogą, bo wybijamy sobie sami oręż z rąk: walka z inflacją potrwa dłużej i będzie niosła większe koszty społeczne - dodała.

Jej zdaniem pożądanym poziomem stóp procentowych w Polsce jest około 7,5-8 proc. - Fakty są takie, że Międzynarodowy Fundusz Walutowy jako tzw. stopę równowagi w Polsce wskazuje 8 proc., a OECD sugeruje poziom przynajmniej 7,25 proc. Dlaczego? Bo od listopada kolejne projekcje NBP nie dają powodów, by sądzić, że w horyzoncie oddziaływania polityki pieniężnej inflacja zbiegnie do celu banku centralnego, czyli 2,5 proc. - stwierdziła prof. Joanna Tyrowicz.

Obecna ścieżka inflacji w prognozach NBP pozostaje o około 0,9 pkt procentowego powyżej ścieżki centralnej z projekcji marcowej, więc naprawdę nie wiem skąd pomysł, że inflacja opada szybciej niż oczekiwano - dodała.

Dodała, że kolejne wersje projekcji wskazują, że górne pasmo odchyleń od celu znajdzie się w zasięgu w 2025 r. z prawdopodobieństwem około 50 proc. - Lubię optymizm w życiu, ale szanse z grubsza pół na pół i to przy bardzo sprzyjających założeniach to naprawdę za mało, aby odtrąbić sukces podwyżek. Nadal istnieje w mojej ocenie zbyt wysokie ryzyko, że przy obecnym poziomie stóp inflacja będzie oscylowała trwale powyżej celu inflacyjnego 2,5 proc. - powiedziała w rozmowie z "Rz".

"Ludzie mają z czego wydawać"

Na liście czynników ryzyka wymieniła m.in. "bardzo ciasny rynek pracy i słuszne przekonanie wielu pracowników, że ich płace nie nadążały za wzrostem cen". Równiez oczekiwania inflacyjne gospodarstw domowych "pozostają powyżej rozsądnych poziomów, tj. o 5-6 pkt. proc. powyżej prognoz analityków".

- Konsumenci przejawiają, jak to się nazywa, tolerancję dla podwyżek cen, częściowo dlatego, że zgromadzili pokaźną poduszkę finansową, obawiając się najpierw zawirowań pandemicznych, potem wojny i srogiej zimy, aż wreszcie inflacji. Choć trudno było zachować realną wartość oszczędności, nadpłacaliśmy kredyty i zwiększaliśmy depozyty. Od października 2020 r. aktywa netto gospodarstwa domowych, obejmujące depozyty, gotówkę, nadpłaty kredytów i zakup nieruchomości za gotówkę, zwiększyły się o ponad 200 mld zł. Ludzie mają z czego wydawać. A jeszcze nie doszliśmy do ewentualnych zmian w polityce świadczeniowo-podatkowej - dodała prof. Joanna Tyrowicz.

Według ekonomistki w warunkach historycznie wysokiej inflacji można by oczekiwać głębszego spadku konsumpcji. Wskazała jednak, że comiesięczne dane GUS obejmują tylko sprzedaż produktów. - Tymczasem większa i rosnąca część naszej konsumpcji to usługi, których wyniki widzimy dopiero w PKB. W konsumpcji usług załamania nie widać - stwierdziła.

Jeśli będzie akceptacja dla wzrostu cen po stronie konsumentów, nie zobaczymy spadku marż tylko podtrzymanie inflacji. A dlaczego w warunkach rosnących płac konsumenci mieliby zmniejszyć akceptację dla wzrostu cen? - zapytała retorycznie.

Wskazała też na jeszcze jeden aspekt, związany z rynkiem pracy i rosnącymi wynagrodzeniami. - Wzrost płac mógłby być bardzo wysoki i nie dokładać się do inflacji, gdyby odzwierciedlał równie wysokie tempo wzrostu wydajności, tymczasem ono pozostaje rachityczne - powiedziała.

Co zmieniłaby podwyżka stóp?

Prof. Tyrowicz podkreśliła, że "inflacja jest na ścieżce w dół, ale nie ma żadnej gwarancji, że jest na ścieżce do celu". - Co zmieniłaby podwyżka stóp? Po pierwsze, wybiłaby z głowy uczestników życia gospodarczego przypuszczenia, że cykl zacieśniania polityki pieniężnej się zakończył. To zatrzymałoby spadek oprocentowania kredytów i miałoby pozytywny wpływ na oprocentowanie depozytów. Czyli obywatele mieliby atrakcyjniejsze opcje ulokowania oszczędności. Realne stopy procentowe szybciej stałyby się dodatnie, co skłoniłoby gospodarstwa domowe z dużą poduszką oszczędności do odłożenia wydatków na zaś - stwierdziła.

Prof. Joanna Tyrowicz jest ekonomistką rynku pracy. "Rz" zapytała ją o słowa prezesa Adama Glapińskiego, który konsekwentnie podkreśla, że jeśli RPP chciałaby przyspieszyć powrót inflacji do celu, to musiałaby się zgodzić na wzrost bezrobocia, a tego zrobić nie może.

- Warto też podkreślić, choć nie leży to w mandacie NBP: rynek pracy jest w dobrej formie, nie ma obaw o odczuwalny wzrost bezrobocia - dodała członkini RPP.

Przekonuje, że "w Polsce bezrobocie nie urośnie w sposób odczuwalny dla obywateli".

Czasy wysokiego bezrobocia nie wrócą i jest po temu sto powodów. W ten sposób nie można więc usprawiedliwiać lekceważenia podstawowego mandatu NBP, którym jest sprowadzenie inflacji do celu 2,5 proc. - stwierdziła.
Źródło artykułu: money.pl
Wybrane dla Ciebie
Od lutego na Orlenie bez papierowej faktury za tankowanie
Od lutego na Orlenie bez papierowej faktury za tankowanie
Polacy składają wnioski. "Budżet programu skończy się za 10 dni"
Polacy składają wnioski. "Budżet programu skończy się za 10 dni"
Groźba handlowej wojny wisi w powietrzu. UE ma w odwodzie "bazookę"
Groźba handlowej wojny wisi w powietrzu. UE ma w odwodzie "bazookę"
Wyrzucamy 200 mld zł w błoto? Balcerowicz: te wydatki nie mają sensu
Wyrzucamy 200 mld zł w błoto? Balcerowicz: te wydatki nie mają sensu
Pfizer pozwał Polskę. Rusza proces. Stawka to 6 mld zł
Pfizer pozwał Polskę. Rusza proces. Stawka to 6 mld zł
Unia Europejska przygotowuje odpowiedź na cła Trumpa
Unia Europejska przygotowuje odpowiedź na cła Trumpa
Rachunki za prąd. Dystrybutor wskazuje o ile wzrosną w 2026 roku i dlaczego
Rachunki za prąd. Dystrybutor wskazuje o ile wzrosną w 2026 roku i dlaczego
Chiny reagują na plany polskiego wojska dotyczące chińskich samochodów
Chiny reagują na plany polskiego wojska dotyczące chińskich samochodów
"Kompletny idiota". Ostra wymiana ciosów
"Kompletny idiota". Ostra wymiana ciosów
Trump przeliczył się stawiając ultimatum? "To Europa trzyma palec na finansowym spuście Ameryki"
Trump przeliczył się stawiając ultimatum? "To Europa trzyma palec na finansowym spuście Ameryki"
Greenwashing pod lupą UOKiK. Trzy firmy z zarzutami
Greenwashing pod lupą UOKiK. Trzy firmy z zarzutami
Czerwony poranek na GPW. Groźba ceł i sprawa Grenlandii topią indeksy
Czerwony poranek na GPW. Groźba ceł i sprawa Grenlandii topią indeksy