Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Agnieszka Zielińska
|

Deweloper skarżył się, że 500+ zepsuło biznes. Mamy wysyp weekendowych Januszów deweloperki

303
Podziel się:

Koniunktura na rynku nie słabnie. Mieszkania sprzedają się na pniu, a deweloperzy nie nadążają z budową. Jednak według ekspertów to nie jest biznes dla każdego. Przekonał się o tym m.in. deweloper, Paweł Żygowski, który kilka lat temu zbankrutował przez 500+.

Deweloper skarżył się, że 500+ zepsuło biznes. Mamy wysyp weekendowych Januszów deweloperki
Koniunktura na rynku nieruchomości sprawia, że coraz więcej przypadkowych osób zostaje deweloperami. ARKADIUSZ ZIOLEK (ARKADIUSZ ZIOLEK/East News)
bEJVAudN

Podczas rozmowy w programie Kuby Midla "Szczerze przy rentierze" deweloper poskarżył się, że kilka lat temu jego biznes zepsuł program 500+. Jego zdaniem z tego powodu zatrudnieni przez niego ludzie nie chcieli m.in. pracować po godzinach, powyżej 40 godzin w tygodniu. W efekcie sam musiał zakasać rękawy i kończyć prace.

Zobacz także: Ceny mieszkań rosną. Deweloperzy winią rząd
bEJVAudP

Kryzys został zażegnany, a Żygowski aktualnie jest dobrze prosperującym biznesmenem. Jednak na wspomnienie pracy fizycznej, którą musiał wykonywać za swoich pracowników do dziś przechodzą mu ciarki po plecach.

Rozmowa odbiła się szerokim echem w sieci, a youtuberzy nie mieli dla dewelopera litości. - Jeżeli warunkiem powodzenia twojej firmy jest to, że ludzie będą zapi*przać po godzinach i w weekendy, [...] to jest to po prostu słaby biznes - skomentowała youtuberka Kasia Babi, która wcześniej wypowiadała się również w temacie patodeweloperki.

Rozmowę skomentował na swoim kanale także Tomasz Klarkowski. Jego zdaniem tylko typowi "Janusze biznesu" działają w oparciu o nieodpowiednie umowy, niepłacenie za nadgodziny i wykorzystywanie pracowników.

bEJVAudV

Jak zostać deweloperem w weekend

Tymczasem eksperci rynku nieruchomości, z którymi rozmawialiśmy na ten temat, nie mają wątpliwości. Ich zdaniem koniunktura na mieszkaniowym rynku sprawia, że "Januszów biznesu" w segmencie deweloperskim jest coraz więcej. W efekcie rośnie także ryzyko zjawiska tzw. patodeweloperki.

- Rynek nieruchomości stał się bardzo atrakcyjny, bo można na nim zarobić duże pieniądze. W efekcie pojawiła się na nim masa amatorów - mówi Tomasz Błeszyński, ekspert rynku nieruchomości.

bEJVAudW

Jego zdaniem są to często osoby po kursach i szkoleniach. - W tej chwili jest wiele szkoleń, jak zostać deweloperem. Ludzie myślą, że po weekendowym kursie poradzą sobie z tym biznesem. Efektem jest armia biznesowych ''Januszów'', którzy próbują zarobić na deweloperce - tłumaczy Błeszyński.

W tym kontekście przytacza definicję dewelopera, którą stworzył na bazie cytatu z ‘"Ziemi Obiecanej" Władysława Reymonta: ''Ja nie mam nic, ty nie masz nic, on nie ma nic. Będziemy deweloperami, zbudujemy mieszkania i domy, a za wszystkie nasze błędy zapłacą klienci''.

- Często spotykam się z ludźmi, którzy mówią wprost: kupiliśmy piękną działkę, będziemy budować apartamentowiec. Nie mamy doświadczenia, bo wywodzimy się branży medycznej, ale będziemy budować apartamenty - dodaje ekspert.

Rynek mieszkaniowy to nie forex

Tymczasem według Bartosza Kurka, głównego analityka firmy HRE Investment, na każdym etapie inwestycji deweloperskiej może pójść coś nie tak. - Może się okazać, że kupiliśmy ziemię, na której nie będziemy mogli zbudować tego, co planujemy. Zdarza się też, że pozwolenie na budowę, może być wstrzymane w trakcie prac budowlanych. Wykonawca może również zejść z budowy, jeśli ktoś zaoferuje mu np. wyższą stawkę - wylicza ekspert.

bEJVAudX

Według niego może się także okazać, że mieszkania, które wybudujemy, nie będą się sprzedawały, bo metraż naszych lokali jest większy niż np. preferowany w danej okolicy.

- W tym biznesie trzeba mieć nie tylko doświadczenie, ale i pokorę. Może się zdarzyć, że inwestycja opóźni się nie z naszej winy i w związku z tym będziemy musieli zwracać klientom pieniądze - dodaje Turek.

bEJVAudY

Z kolei Mariusz Kurzac, dyrektor generalny w firmie Cenatorium przyznaje, że kilka lat temu część firm, gdy wystartował program 500+, rzeczywiście miało przejściowe kłopoty, szczególnie te, które nie miały pracowników na etacie.

- Problem dotyczył zwłaszcza najemnych pracowników. Wielu z nich wychodziło z założenia, że nie mają po co pracować, skoro mają 500+ - twierdzi ekspert. Jego zdaniem firmy, które potrafiły w tym momencie odpowiednio zareagować, zatrudniły m.in. Ukraińców.

- Działalność deweloperska to biznes, który funkcjonuje łatwo tylko w teorii. Rzeczywiście mieszkania sprzedają się jak świeże bułeczki. Wystarczy działka lub firma budowlana i mamy dewelopera. W internecie jest masa podręczników czy kursów w stylu "Zostań deweloperem w weekend!", ale może to być pułapka. Dziś uda się sprzedać i zarobić, ale gdy rynek się zmieni, będzie niebezpiecznie - ostrzega Marcin Krasoń z Obido.

Jego zdaniem rynek mieszkaniowy to nie akcje czy forex, gdzie inwestor ryzykuje tylko własnym kapitałem. - Deweloperka to biznes, na który trzeba patrzeć długofalowo, nie tylko z perspektywy boomu. Doświadczony deweloper w sytuacji, gdy np. odejdzie wykonawca, znajdzie kogoś innego i będzie miał z kim dokończyć budowę, w przypadku braku doświadczenia może skończyć się to plajtą - wyjaśnia.

Według niego osoby, które są tzw. weekendowymi deweloperami są także zagrożeniem dla branży, bo ich sytuacja wpływa na szeroko rozumiany wizerunek sektora.

- Doświadczony deweloper ma za sobą kilka inwestycji. Zależy mu na budowaniu marki i utrzymaniu się na rynku. Działa też w oparciu o przepisy, zapewniając m.in. gwarancję i rękojmię, co go wyróżnia od ''Januszów'' - podsumowuje Tomasz Błeszyński.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
bEJVAueq
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(303)
Yuri
miesiąc temu
Pań z HRE mógłby się nie wypowiadać bo sami nie potrafią dokończyć swoich inwestycji.
Radekdr2
miesiąc temu
Radek
Ver
miesiąc temu
Heh, na zachodzie europy 40 godzin to często maksymalny wymiar pracy jaki można wykonać w ciągu miesiąca. A tu tragedia Janusza biznesu, musiał się skalać pracą z proletariatem, bo ludzie nie chcieli nadgodzin. Niepojęte że mogą mieć rodziny i jakieś hobby poza pracą.
bEJVAuer
Polak
miesiąc temu
Co za bełkot cyt. :"Jednak na wspomnienie pracy fizycznej, którą musiał wykonywać za swoich pracowników do dziś przechodzą mu ciarki po plecach.'' Niech by płacił więcej za pracę fizyczną to był by dumny że tyle zaoszczędził , a gdy chciał za pół darmo to tak ... ma rację ciężka praca aż ma się ciarki. Mógł płacić pracowników pracownikom setki lub 2x setki miał by nadmiar rąk do pracy.
boreasz 😿
miesiąc temu
Bo znakomita wiekszośc fachowców u tzw deweloperów to pijaczki . Dobry , rzetelny rzemieślnik np kafelkarz nie pójdzie do roboty do tzw dewelopera tylko sam na własną rękę . W Sochaczewie np 90 zł z m2 .
...
Następna strona